Czy gej jest OK?

O tym jak zmieniało się podejście nauki do homoseksualizmu, początkach ruchu LGBT oraz stanowisku Kościoła.

Pociąg seksualny do osób tej samej płci jest zjawiskiem znanym ludzkości od zarania dziejów, a mimo tego jest to kwestia po dzień dzisiejszy budząca wiele sporów i kontrowersji. Termin „homoseksualizm” został wprowadzony do użycia dopiero ok. 200 lat temu, kiedy zaczęto prowadzić pierwsze badania nad naturą tego zjawiska. Pierwsi badacze skupili się na analizie zachowań homoseksualnych więźniów i początkowo próbowano powiązać homoseksualność ze skłonnością do popełniania przestępstw, co niewątpliwie wpłynęło na negatywne postrzeganie homoseksualizmu przez społeczeństwo – mówi Monika Czaplicka, lesbijka i aktywistka Kampanii Przeciwko Homofobii (KPH). Przez długie lata skłonności homoseksualne stanowiły jednak margines badań nad ludzką seksualnością, a naukowcy zajęli się analizowaniem tego zjawiska na poważnie dopiero w drugiej połowie XX wieku.

Osoby o skłonnościach homoseksualnych wielokrotnie w historii padały ofiarami prześladowań i represji. W okupowanej przez nazistowskie Niemcy Europie homoseksualistów eksterminowano w obozach zagłady, w których byli oznaczani różowym trójkątem. Po dziś dzień w niektórych krajach arabskich (Iranie, Arabii Saudyjskiej i Jemenie) osobom przyłapanym na kontakcie seksualnym z osobą tej samej płci grozi kara śmierci, a w pozostałych  grozi za nie wieloletnie więzienie. Akty homoseksualne są zabronione w większości krajów Afryki, z czego w Sudanie, Mauretanii oraz niektórych regionach Nigerii i Somalii są zagrożone karą śmierci. Wyjątkiem jest tutaj RPA, gdzie dopuszczalne jest zawieranie małżeństw przez osoby tej samej płci.

Orientacja seksualna jest wynikiem złożonej interakcji dużej liczby czynników.

W krajach tzw. „cywilizacji zachodniej” sytuacja osób o orientacji homo- i biseksualnej uległa poprawie dopiero w ciągu ostatnich 40 lat. W większości tych krajów wprowadzono prawo zakazujące dyskryminacji mniejszości seksualnych, połączone zazwyczaj z możliwością legalizacji prawnej związków jednopłciowych. Tak diametralna zmiana podejścia jest wynikiem dwóch podstawowych czynników – rewizji stanowiska nauki w tej materii oraz działalności lobbingowej środowisk LGBT (akronim:
z ang. Lesbians, Gays, Bisexuals, Transgenders).

Nauka o homo- i biseksualności

Przez długie lata psychologia i medycyna uznawały skłonności homoseksualne za stan patologiczny. Pierwszym punktem przełomowym był rok 1973, w którym Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne skreśliło w wyniku demokratycznego głosowania (5816 głosów za i 3817 przeciw) homoseksualizm z listy zaburzeń psychicznych (DSM). Jej śladem szybko podążyły inne amerykańskie towarzystwa. Drugim punktem przełomowym był 17 maja 1990 roku,
w którym Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wykreśliła homoseksualizm z Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (IDC), podkreślając wyraźnie, że żadna orientacja seksualna (w tym homo- i biseksualna) nie może być traktowana jako zaburzenie.

O udzielenie porady osobom orientacji homoseksualnej poprosiliśmy duszpasterza akademickiego księdza Michała Muszyńskiego.

Ze swej natury my ludzie jesteśmy stworzeni do zbudowania związku damsko-męskiego o charakterze seksualnym. W większości kultur związek taki realizuje się w małżeństwie jednego mężczyzny z jedną kobietą. Taka jest ludzka natura. Zwykła obserwacja przypadków pokazuje nam, że takie związki tworzą tkankę stabilnego społeczeństwa. Z drugiej jednak strony, we wszystkich kręgach kulturowych znajdują się ludzie, dla których sprawa płciowości okazuje się bardzo poważnym problemem. Wśród takich ludzi są również osoby określane mianem homoseksualnych. Osoby te zewnętrznie nie różnią się niczym od osób określanych mianem heteroseksualnych. Mają dokładnie tę samą budowę ciała i ich organy płciowe mają dokładnie takie samo przeznaczenie. Zatem problem nie leży w naturze tych osób, gdyż ich natura jest po prostu heteroseksualna. Problem leży w bardzo delikatnej i podatnej na wpływy sferze psychiki. Dlatego Kościół woli mówić nie o „osobach homoseksualnych”, ale o „osobach o skłonnościach homoseksualnych”. To drobne zastrzeżenie wynika z szacunku dla płciowości ludzkiej, która przecież nie wyraża się tylko w upodobaniach seksualnych, ale we wszystkich wymiarach bycia człowiekiem.

Odpowiednim rozwiązaniem dla osób o skłonnościach homoseksualnych jest zrozumienie przyczyn tych skłonności i praca nad uporządkowaniem swego wnętrza. W tym zmaganiu nie będą pozbawione pomocy łaski Bożej ani konkretnego wsparcia duszpasterzy i terapeutów, którzy oddają się wspieraniu takich osób. Z własnej praktyki duszpasterskiej wywnioskowałem, że homoseksualizm najczęściej jest konsekwencją zaburzenia czy niepełnych relacji w najbliższej rodzinie i to jest punkt wyjścia dla uzdrawiania osób dotkniętych skłonnościami homoseksualnymi. Im wszystkim mogę polecić świadectwo życia i pracy amerykańskiego autora, dawnego homoseksualisty, a obecnie męża i ojca, Richarda Cohena, przedstawione w książce Wyjść na prostą (Richard Cohen, WYJŚĆ NA PROSTĄ, Rozumienie i uzdrawianie homoseksualizmu, tłum. Agata Jankowiak, wydanie II poprawione, Wydawnictwo Światło-Życie, Kraków 2005) 0

W literaturze przedmiotu orientację psychoseksualną określa się jako trwały, odczuwalny wewnętrznie popęd płciowy i emocjonalny do osobników określonej płci. Tradycyjnie wyróżnia się 3 orientacje seksualne: hetero-, bi- i homoseksualną, ale współcześni naukowcy są zdania, że orientacja seksualna znajduje się na kontinuum rozciągającym się między wyłącznym heteroseksualizmem a wyłącznym homoseksualizmem, jako skrajnymi wartościami teoretycznymi,
i może przyjmować wszystkie wartości pośrednie między nimi. Źródła tej koncepcji sięgają badań „ojca psychoanalizy” Zygmunta Freuda,  który twierdził, że człowiek jest z natury biseksualistą. Do najbardziej znanych naukowców zajmujących się tym tematem należy zaliczyć Alfreda Kinseya, który uznał, że tradycyjna klasyfikacja orientacji seksualnych jest nieprawidłowa i stworzył jej 7-stopniową skalę. Badania Kinseya kontynuował amerykański psychiatra Fritz Klein, który jest autorem teorii kontinuum seksualnego. Prowadzone dotychczas badania nie doprowadziły do zidentyfikowania jednego czynnika, który ma decydujący wpływ na wykształcenie określonej orientacji seksualnej i istnieje mnóstwo teorii na ten temat. Według niektórych, najistotniejszą rolę odgrywają czynniki natury genetycznej i hormonalnej,
a według innych większe znaczenie mają czynniki środowiskowe. W przyjętym wśród większości naukowców konsensusie orientacja seksualna jest wynikiem złożonej interakcji dużej liczby czynników. Chociaż ogólnie przyjmuje się, że orientacja seksualna jest czymś zewnętrznym wobec danej osoby i tym samym nie może być przedmiotem wyboru, to istnieje duża grupa naukowców kwestionujących to twierdzenie. Wielu uważa, że orientację seksualną można zmienić i organizuje tzw. „terapie konwersyjne”, które są stanowczo krytykowane przez towarzystwa psychologiczne, psychiatryczne i seksuologiczne na całym świecie, jako szkodliwe dla potencjalnych „pacjentów” i mogące skutkować poważnymi problemami z poczuciem własnej wartości, głęboką depresją lub nawet próbami samobójczymi.

Nieuprawnione jest porównywanie zoofilii, nekrofilii czy pedofilii z homoseksualizmem.

W debacie publicznej na temat homoseksualizmu osoby sprzeciwiające się legalizacji związków jednopłciowych podnoszą często argument, że jeśli zalegalizuje się związki homoseksualistów to zaraz o swoje upomną się pedofile i zoofile.
W Polsce bardzo głośna była swego czasu tzw. „sprawa kozy”
– mówi Monika Czaplicka
z KPH. Dziennik „Rzeczpospolita” opublikował rysunek satyryczny autorstwa Andrzeja Krauze, który na drugim planie przedstawiał dwóch mężczyzn biorących ślub, a na pierwszym planie mężczyznę z kozą na sznurku mówiącego Jeszcze tylko ci panowie wezmą ślub i zaraz potem my!. Rysunek wywołał oburzenie środowisk LGBT. Porównywanie zoofilii, nekrofilii czy pedofilii ze skłonnościami homoseksualnymi jest nieuprawnione, ponieważ wymienione przypadłości są uznawane za patologiczne, zostały wpisane na wymienione listy chorób (DSM i IDC) i są czymś zupełnie niezwiązanym z orientacją seksualną.

Narodziny i rozwój ruchu LGBT

Ruch środowiska LGBT miał swój początek w USA. Bezpośrednim impulsem do powstania ruchu walczącego o prawa mniejszości seksualnych były wydarzenia z 1969 r. W tamtym czasie nowojorska policja organizowała naloty na kluby gejowskie,  gdzie dokonywała zatrzymań. Jednym z takich miejsc był pub Stonewall Inn. W nocy z 27 na 28 czerwca oddział policji przeprowadził brutalny nalot na lokal. Tym razem geje i lesbijki postanowili położyć kres temu jak są traktowani i stawili opór. W okolicach lokalu szybko zgromadził się tłum blisko tysiąca osób, doszło do zamieszek ulicznych. Protestujący zabili okna do lokalu deskami na których widniał napis Gay Power! Kolejnego wieczora geje i lesbijki ponownie wyszli na ulice, tym razem zgromadziło się ich ponad 2 tysiące. Policja wysłała do rozpędzenia tłumu specjalne jednostki porządkowe, w wyniku czego na ulicach Greenwich Village doszło do regularnej bitwy. Zamieszki trwały kilka dni, aż w końcu policja do rozpędzenia tłumu użyła zwiększonych sił i ciężkiego sprzętu. Wydarzenia z 1969 r. były pierwszą w historii sytuacją, w której geje i lesbijki wspólnie zawalczyli o swoje prawa i podziałały mobilizująco na środowisko homoseksualistów w całych Stanach Zjednoczonych. Kilka dni później odbył się pierwszy wiec Gay Power, a około miesiąc później powstał Gay Liberation Front (Front Wyzwolenia Gejów). W całym kraju, zaczęły powstawać podobne stowarzyszenia, które wspólnie stworzyły zorganizowany ruch walki o prawa mniejszości seksualnych. Na pamiątkę wydarzeń z 1969 r. parady równości i inne manifestacje środowisk LGBT zazwyczaj odbywają się w czerwcu – mówi Monika Czaplicka z KPH. Ruch LGBT szybko rozprzestrzenił się poza granicami USA, a jego działania lobbingowe miały kluczowe znaczenie dla zmiany ustawodawstwa odnoszącego się do związków osób tej samej płci.

Stanowisko Kościoła

Czyny homoseksualne są wielokrotnie potępiane w Piśmie Świętym, w którym są określane jako „obrzydliwość”, „bezwstyd” i „zboczenie”. O współżyciu osób tej samej płci przeczytać możemy w Księdze Rodzaju (Rdz 19, 1-11), Księdze Kapłańskiej (Kpł 18, 22; Kpł 20, 13), I Liście do Koryntian (1 Kor 6, 9-10), Liście do Rzymian (Rz 1, 18-32) oraz I Liście do Tymoteusza (1 Tm 1, 10). Stanowisko Kościoła Rzymskokatolickiego w tej sprawie zostało dokładnie opisane w wielu dokumentach wydanych przez Watykan, z których warto polecić chociażby List do biskupów Kościoła Katolickiego o duszpasterstwie osób homoseksualnych z 1986 r. oraz Uwagi dotyczące legalizacji prawnej związków między osobami homoseksualnymi z 2003r., oba wydane przez Kongregację Nauki Wiary kierowaną przez obecnego papieża, wówczas kardynała Josepha Ratzingera. Wiedzy w tym temacie dostarcza również encyklika Evangelium Vitae wydana w 1995 r. przez papieża Jana Pawła II. Kościół zdecydowanie sprzeciwia się jakiejkolwiek formie legalizacji związków jednopłciowych, które w wymienionych dokumentach określa jako wewnętrznie nieuporządkowane, a osoby o orientacji homoseksualnej wzywa do całkowitej rezygnacji z kontaktów seksualnych.

PAPIEŻ JAN PAWEŁ II O LEGALIZACJI ZWIĄZKÓW JEDNOPŁCIOWYCH:

„Nie brak innych poważnych form naruszania prawa Bożego. Myślę na przykład o silnych naciskach Parlamentu Europejskiego, aby związki homoseksualne zostały uznane za inną postać rodziny, której przysługiwałoby również prawo adopcji. Można, a nawet trzeba się zapytać, czy tu nie działa również jakaś inna jeszcze ideologia zła w pewnym sensie głębsza i ukryta, usiłująca wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi oraz przeciwko rodzinie”.

Komentarze