Prawo do adopcji dla par homoseksualnych: Głos za

Hasło: adopcja dzieci przez pary homoseksualne niejednemu marszczy czoło. Dzisiaj w naszym kraju zezwolenie na homoadopcję jest niewykonalne: wychowankom gejów najzwyczajniej w świecie urwano by komisyjnie i kolektywnie łby. Można się intratnie założyć, że w lwiej części przypadków trauma zaszczucia do końca życia jest murowana. Taki już urok podstawówki, że niewiele potrzeba, aby kogoś wyśmiać. Kwestia: Kim są twoja mamusia i twój tatuś? paść w końcu musi.

W takiej sytuacji poświęcanie niewinnych dzieci na ołtarzu bożka postępu zakrawa na zbrodnię przeciwko ludzkości. I rzeczywiście, obecnie na złożenie tego rodzaju hołdu obyczajowemu liberalizmowi pozwolić sobie nie możemy. Tylko po której stronie leży większość winy? Korwinowskich homosiów, czy może raczej kulturowych uprzedzeń, religijnego fundamentalizmu i społecznej zmowy milczenia?

Musimy dać sobie trochę czasu. Może warto najpierw zalegalizować związki partnerskie, abyśmy oswoili się ze świadomością, że osoby homoseksualne występują także w naszej najbliższej okolicy? Jak pisał Liskowacki: Im mniejsza ojczyzna, tym większa tolerancja. Bo to, co na wyciągnięcie ręki bywa naprawdę bliskie i zrozumiałe. Ostatnie dwudziestolecie pokazało, że możemy zmieniać się naprawdę szybko. Może zatem już czas, aby nauczyć się obcować z odmiennością i nie podnosić larum, że ateistyczni lewacy znowu propagują dewiację?

Ktoś powie, że lepiej przeznaczać więcej środków na rodzinne domy dziecka. Ale w dobie adopcji, banków nasienia i in vitro homoseksualiści też mogą i mają prawo mieć własne dziecko. Nikt nie skontroluje (i chyba dobrze!) ani nie ukarze za to, że para lesbijek dogadała się z przyjacielem gejem, który zgodził się spłodzić im dziecko.

Poważniejsze oskarżenia padają w kierunku rzekomych wykoślawień psychiki dzieci wychowywanych przez jednopłciowe pary. Ich prawa do posiadania potomka to jedno, ale koniec końców najważniejsze jest dobro adoptowanego. Najczęstsze zarzuty dotyczą braku wzorca męskiego lub kobiecego, zaburzonego pojęcia związku oraz dziedziczenia orientacji homoseksualnej.

Zmierzmy się najpierw z tym ostatnim. Wielu twierdzi, że dzieci osób homoseksualnych będą homoseksualne. Zapewne tak samo, jak dzieci osób heteroseksualnych są hetero… Nie ma dowodów na to, że występuje korelacja preferencji seksualnych rodziców i dziecka. To nawet dziwne, bo w parach jednopłciowych dzieci z pewnością nie będą miały oporów z identyfikacją i przyznaniem się do swojej orientacji, czego naturalnie trudno spodziewać się wśród bardziej konserwatywnych par hetero.

Jeśli chodzi o brak męskiego lub kobiecego wzorca, przed tym samym problemem stoją osoby samotne, które mimo to mają w Polsce prawo do adopcji. Chcielibyśmy, aby dziecko wychowywało się w kompletnej rodzinie, czyli mama, tata, najlepiej dwie babcie i dwóch dziadków, mnóstwo wujków i ciotek, kuzynów i kuzynek. Innymi słowy to wszystko, co składa się na wielką, szczęśliwą – zazwyczaj tylko na zdjęciu – rodzinę.

Niestety życie nie jest tak kolorowe jak tęczowa flaga LGBT, ale każda kochająca rodzina jest lepsza od bidula. Różnica jest bowiem podstawowa: zyskujesz rodzinę, albo do końca życia nie masz jej w ogóle. Jeżeli spełnione są wszystkie pozostałe warunki, małżeństwa mają pierwszeństwo  adopcji przed osobami samotnymi. Dlaczego przynajmniej na równej stopie nie mogłyby funkcjonować pary jednopłciowe?

Z ogromnym szacunkiem dla poświęcenia osób samotnych uważam, że pod pewnymi względami pary homo mogą się lepiej od nich sprawdzić w roli adopcyjnych rodziców. Dwie osoby utrzymujące rodzinę zapewnią lepsze zaplecze materialne. Nie chodzi tylko o dochód na osobę. Zaletą małżeństwa jest fakt, że gdy jeden ze współmałżonków straci pracę, dochody drugiego pozwolą utrzymać względną finansową równowagę. Z kolei w przypadku nagłej śmierci jednego z partnerów, nie oznacza to powrotu do domu dziecka.

Wielu sądzi, że psychika dziecka zakłócona obrazem rodziny „mama-mama” lub „tato-tato” utrudni budowanie relacji damsko-męskich. Jednak czy którąś lesbijkę ktoś w domu uczył, jak tworzyć związek kobieta-kobieta? Z domu możemy wynieść pojęcie o wzajemnej miłości i szacunku, ale nie orientację seksualną. Czy coś stoi na przeszkodzie, aby obraz zdrowych i trwałych relacji partnerskich dziecko mogło przejąć od homoseksualnych rodziców?

Dążenie do legaliacji adopcji przez pary homoseksualne to świadomość tego, że – jak powiedział Theodor Fontane – zwykłe ignorowanie nie jest jeszcze tolerancją. Może to nie bujda na resorach albo cyrk na kółkach, że osoby homoseksualne mogą zaspokoić swoje rodzicielskie ambicje bez uszczerbku dla dzieci?

Komentarze