Piekę od zawsze
Koszykowa 58. Wchodzę do małego pomieszczenia wypełnionego zapachem ciasta. W kolejce po babeczki stoi zarówno mama z dzieckiem, starszy pan, jak i zakochana para. Za ladą młoda, uśmiechnięta dziewczyna objaśnia z zapałem smaki apetycznych cupcake’ów. Okazuje się, że dla ostatniego klienta brakuje mleka do bitej śmietany. Kasia przynosi kurtkę, wybiega, wraca za pół minuty i spokojnie kończy zamówienie, po drodze jeszcze żartując z klientami. O spontaniczności, kreatywności, samorealizacji i oczywiście o samych babeczkach, MAGLOWI opowiada Katarzyna Sitek – założycielka ciastkarni Goodies.
MAGIEL: Powiedziałaś kiedyś, że pomysł na pierwszą w Polsce ciastkarnię tego typu powstał spontanicznie. Pewnego dnia zapaliła się żarówka i pomyślałaś sobie „otworzę ciastkarnię”?
Katarzyna Sitek: Nie do końca. Oglądałam program kulinarny w telewizji, gdzie podawano przepisy na
cupcake’i i zaczęłam się zastanawiać, czy w Polsce można je gdzieś znaleźć. Tak mi to przyszło do głowy. Słyszy się, że jest to bardzo rozbudowany rynek w Stanach Zjednoczonych, w Europie też pojawiają się takie miejsca. Zrobiłam research, szukałam w Internecie, przeglądałam książki kucharskie z przepisami. Do muffinów Polacy zaczynają się przekonywać. Można je kupić w coffeeheaven, w Starbucksie i w innych miejscach, ale cupcake’i – ich nie było nigdzie. Natomiast zapotrzebowanie na takie ciastka było duże. Na forach internetowych, blogach pojawiały się przepisy, ludzie o tym dyskutowali. Wydawało się to fantastycznym pomysłem. Decyzję podjęliśmy szybko i spontanicznie: sprawdźmy, jak to jest i spróbujmy. I udało się.
Jak wyglądało Twoje życie przed założeniem Goodies?
Skończyłam europeistykę na Uniwersytecie Warszawskim i miałam nawet epizod z SGH! Poszłam na uzupełniające studia magisterskie nie mając jeszcze licencjatu, więc niestety nie mogłam kontynuować nauki. Jeszcze w czasie studiów na UW dostałam się do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Pracowałam przy funduszach unijnych i zajmowałam się Programem Operacyjnym Innowacyjna Gospodarka, moją specjalizacją była Polska gospodarka na rynku międzynarodowym. Odpowiadałam za dofinansowanie ogólnopolskich projektów turystycznych.
Powinniśmy dostrzec tu jakiś związek z babeczkami?
Żadnego. To była fantastyczna praca. Świetnie się w niej realizowałam, poznałam wspaniałych ludzi. Średnia wieku w moim departamencie wynosiła ok. 30 lat, a ja byłam najmłodsza. To było naprawdę motywujące. Jednak w pewnym momencie doszłam do muru, pracowałam tam półtora roku i cały czas nie miałam skończonych studiów. Jeździłam na różne konferencje, byłam na spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej, reprezentowałam swój departament w różnych ważnych miejscach, np. w komisjach sejmowych. To dawało ogromne poczucie realizacji. Ale cały czas byłam na etapie pisania pracy licencjackiej. Obowiązki w departamencie były tak absorbujące, że nie byłam w stanie robić jednego i drugiego.
Rzuciłaś pracę, żeby skończyć studia?
Takie było początkowe założenie. W pracy nauczyłam się jednak bardzo dużo, także o sobie samej. Wiedziałam, że mam w sobie ogromne pokłady kreatywności, lubię organizować, zarządzać – w tym się realizowałam. Dojrzałam do własnego biznesu. Mogłam „wyżyć się” kreatywnie, organizacyjnie. I oczywiście zarobić pieniądze.
Czyli otwarcie Goodies nie było wynikiem pasji babeczkami, bardziej chęcią realizacji…
Nie tylko. Piekę od zawsze. Moje babcie piekły, moi rodzice też gotowali w domu. Od dzieciństwa byłam bardzo samodzielna, szczególnie jeśli chodzi o przygotowanie jedzenia, ponieważ każdy w mojej rodzinie miał inny tryb życia.
Nie było rodzinnych obiadków?
Nie było ani obiadków, ani nawet wspólnego śniadania. Każdy miał inne godziny pracy. Pieczenie, gotowanie, dopasowywanie smaków towarzyszyło mi już w podstawówce. Kocham jeść, zawsze piekłam i gotowałam. I to jest coś, co rzeczywiście potrafię robić. Można po prostu powiedzieć, że w Goodies wykorzystałam swoje umiejętności i pasję. Dlatego właśnie jakość naszych babeczek jest najważniejsza. Ale oczywiście to nie wszystko…
Goodies to nasz sposób na życie. Robimy coś smacznego i dzielimy się tym z ludźmi.
Więc na czym polega idea Goodies, oprócz pysznych cupcake’ów?
To miejsce, które spaja ludzi. Ludzi bardzo otwartych, lubiących nowe rzeczy, lubiących się rozwijać i kulinarnie, i intelektualnie. Tak kreatywnie. Miejsce, do którego można przyjść, porozmawiać ze mną i z moim narzeczonym. Można przesyłać zdjęcia, inspirować się do działania, wstawiać swoje prace. A przede wszystkim dobrze się bawić.
Na pewno dużą rolę odgrywa tu Twoje pozytywne nastawienie i otwartość…
Tak mi się wydaje. Jednak nie zawsze jest kolorowo. Mamy też momenty frustracji, gdy klientom coś nie odpowiada. Goodies to nasz sposób na życie. Robimy coś smacznego i dzielimy się tym z ludźmi. Cały czas wymyślamy nowe sposoby kontaktu z nimi. Byliśmy jednym z nielicznych miejsc w Polsce, teraz jest ich pewnie więcej, które ma tak rozbudowany interaktywny kontakt z klientami. Mam na myśli nasz fanpage na Facebooku.
Goodies ciągle się rozwija: nowe smaki, na walentynki była możliwość kupna ogromnego tiramisu w kształcie serca, do tego kartki, gadżety. Machina się napędza. Jak Goodies będzie wyglądać za 5 lat? Czy cały czas będzie małą ciastkarnią przy Koszykowej?
Myślę, że nie. Jedną z naszych misji jest propagowanie idei jedzenia babeczek. Są tak „fajne”, tak śmieszne, tak łatwe w przygotowaniu… Bardzo chcielibyśmy, żeby ludzie zaczęli piec je w domu sami. Być może niedługo będziemy rozpoczynać pracę nad franczyzą. A dzięki zwiększeniu liczby miejsc będziemy bardziej efektywni.
Chcecie zrezygnować z kameralności na rzecz całej sieci ciastkarni?
Bardzo byśmy tego chcieli. To daje możliwość realizacji jeszcze większej liczby pomysłów oraz funduszy, dzięki którym moglibyśmy zrobić coś jeszcze „większego”. 1 kwietnia czekają nas nasze pierwsze urodziny. Tak, Goodies powstało w Prima Aprilis! Mamy koncepcję fantastycznej imprezy. Chcemy, by było to dla naszych klientów. To nie ma być promocja nas, tylko celebracja tego, że Goodies jest szalonym pomysłem wymyślonym w niezwykle spontaniczny sposób i za groszowe pieniądze, przez bardzo młodych ludzi. Impreza ma być dla naszych klientów, dlatego że są z nami, cały czas nas wspierają i chcą, żebyśmy byli.
Za co ludzie najbardziej kochają Goodies?
Nieskromnie powiem, że po pierwsze za smak. Jakość to nasz znak rozpoznawczy. Stawiamy na naturalność, nie używamy barwników. Jedyne ciastko z barwnikiem to miętowe, ale to tylko krztyna tego barwnika spożywczego, aby lekko nadać kolor. Drugi powód to wygląd. Ciastka są małe, słodkie i urocze. Po trzecie, to chyba funkcjonalność. Mini torciki, których nikt nie kroi, nie rozbabrują się, trzymasz je w ręku w papilotce, czyli tej papierowej foremce, którą wyrzucasz i nie masz brudnych rąk, talerza do zmywania.
Czy Goodies będzie w Twoim życiu na zawsze? Czy może będziesz chciała znów spróbować czegoś innego albo wrócić do pracy w Ministerstwie?
Na razie nie wyobrażam sobie czegoś innego. Jest za dużo pomysłów, które chcę w przyszłości zrealizować, żeby teraz odpuścić. Przez najbliższych kilka lat moja przyszłość to na pewno Goodies. Jak będzie w dalszej przyszłości? Może wrócę do administracji i będę pracować „dla misji”. Tu nie mam nad sobą nikogo, nikt nie mówi, co mam robić, sama decyduję o wszystkim. Każda godzina pracy spędzona tutaj jest godziną dla mnie, mam tego realne efekty. Moje sukcesy to moja osobista zasługa. Nie wyobrażam sobie wracać do pracy „u kogoś”. Na razie stawiam na Goodies.
Czekoladowy cupcake z kremem bananowym
CIASTO:
Składniki suche:
1,5 szkl. mąki przennej
1 szkl. cukru
szczypta soli
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
Składniki mokre:
3 jajka
2/3 szk. oleju
200 ml śmietany 18 proc.
2/3 szklanki mokrego kakao (1/3 szkl. kakao mieszamy z gorącą wodą zalaną do 2/3 wysokości szklanki – odstawiamy na chwilę, żeby trochę ostygło)
W misce należy zmiksować do uzyskania gładkiej masy wszystkie składniki mokre, a w oddzielnym pojemniku wymieszać suche. Następnie należy je ze sobą połączyć, jak najkrócej mieszając i przełożyć do 3/4 głębokości foremek. Piec 25-30 min w temperaturze 180 stopni.
KREM
0,5 l śmietany 36 proc.
3 krople zapachu waniliowego
2 dojrzałe banany
Banany należy zmiksować na gładką masę, a śmietanę ubić na sztywno z dolanym na początku zapachem waniliowym. Obie masy połączyć ostrożnie, a następnie można już nakładać do worka cukierniczego lub szprycy i dekorować ciastka.


Komentarze