Wielki budowniczy

Po wyłączeniu z użytkowania Budynku F i przeniesieniu katedr mających w nim siedziby do Budynku M, w SGH podniosła się dyskusja na temat reszty Kampusu.

To, że studenci interesują się stanem technicznym Wielkiej Różowej, widać między innymi w ankiecie przeprowadzonej przez SKN Inwestycji i Nieruchomości. W badaniu poproszono ankietowanych o wypowiedzenie się na 4 zasadnicze tematy:

• W SGH najbardziej brakuje teraz…
• Jakich inwestycji powinna dokonać SGH?
• W SGH wysoko cenię…
• W zabudowie SGH przeszkadza mi…

Ku zaskoczeniu organizatorów odpowiedzi udzieliło przeszło 1300 osób. Nie budzi jednak zdziwienia fakt, że większość z nich narzekała. Głównym zarzutem był brak miejsc do wypoczynku i nauki, a także słaba komunikacja między budynkami. To, co podobało się większości respondentów, to Spadochron oraz przestronna Biblioteka. Należy jednak wziąć pod uwagę, że Biblioteka powstała jeszcze w 1933 r., a Aula Spadochronowa wraz z całym Gmachem Głównym zostały wybudowane tuż po wojnie według zmodyfikowanych planów Jana Koszczyca Witkiewicza z 1924 r. Oznacza to, że od 87 lat Uczelnia niezdołała znacząco ulepszyć infrastruktury Kampusu. Oczywiście, można się sprzeczać, że Budynek F spełniał swoją funkcję, a C to nowoczesna perełka architektoniczna, jednak kto to doceni, biegnąc z zajęć w Gmachu Głównym do Budynku C, aby zaraz potem z powrotem pędzić do G? O Budynku F wystarczy tylko wspomnieć, że według inwentaryzacji architektonicznej wszystko poza żelbetową konstrukcją jest w nim zużyte w ponad 90 proc., a ściany zawierają trujący azbest.

I pomyśleć tylko, że plany zabudowy Kampusu SGH sprzed 90 lat, znajdujące się na ilustracji poniżej przewidują wszystko to, czego studentom brakuje obecnie. Wszystkie budynki są połączone, przewidziane są miejsca do relaksu pod chmurką, jak i do nauki w spokojnej atmosferze. We wspomnianej ankiecie jeden z respondentów dość ironicznie zasugerował zbudowanie obsydianowej wieży, w której mógłby mieścić się rektorat. I znów można chylić czoła przed geniuszem przedwojennego architekta. W jego planach przed Głównym Gmachem stanąć miała może nie obsydianowa wieża, ale słusznej wielkości pomnik. Jednak ze względu na problemy finansowe (to też się nie zmieniło) projekt musiał ulec modyfikacji, aby dało się go realizować etapowo. Dlatego właśnie Kampus nie jest tak spójny jak w planach Koszczyca.

Niestety, wybitny twórca koncepcji Kampusu SGH już nie żyje, a myśl architektoniczna poszła do przodu. Idąc z duchem czasu, w ubiegłym roku rozpisano konkurs na koncepcję architektoniczną Budynku S. Jednak kolega studiujący architekturę zwrócił mi uwagę na pewien szczegół. Konkurs był tylko na koncepcję, nie uwzględniał zaś realizacji projektu, więc przy ewentualnej przebudowie Budynku S trzeba będzie wykonać tę pracę od nowa.
Jest jednak światło na końcu czarnego tunelu architektonicznych klap SGH. Po tym, jak Jan Koszczyc Witkiewicz dostosował swój projekt do budowy w etapach, zostały niezagospodarowane miejsca, w których być może w przyszłości staną nowe budynki. Jedno z nich zajmowane jest przez opustoszały już Budynek F, drugie to teren ogrodów rektorskich na rogu ulic al. Niepodległości i Rakowieckiej. Z powodu wpisania Kampusu SGH na listę zabytków, odbudowa Budynku F nie wchodzi w rachubę. Co więcej, surowe przepisy nakazują, aby każda nowa zabudowa była dostosowywana do historycznej struktury przestrzennej oraz form architektonicznych i materiałów zastosowanych w obiekcie zabytkowym, co zapewni spójność wizerunku Kampusu SGH.

Już dziś mogę się założyć, że wkrótce mieszkańcy Mokotowa będą świadkami dużych prac budowlanych na Kampusie SGH.

No votes yet.
Please wait...