Taniec z wózkami

Żeby spełniać swoje marzenia wystarczą tylko chęci. Magiel rozmawiał z Joanną Redą i Pawłem Karpińskim – mistrzami świata w tańcu niepełnosprawnych.

MAGIEL: Jak zaczęła się Wasza historia z tańcem? Czy był on Waszą pasją od zawsze, czy na początku bardziej sposobem na rehabilitację?
Paweł: W moim przypadku przygoda z tańcem zaczęła się w bardzo młodym wieku. Moi rodzice dowiedzieli się o obozie tanecznym organizowanym przez klub Swing-Duet i zaproponowali mi, żebym tam pojechał. Po dwóch tygodniach w Ciechocinku zauważono mój potencjał i zaproponowano mi wzięcie udziału w treningach ze sprawną partnerką. Po kilku latach styczności z tańcem poznałem Asię i wtedy zdecydowałem, że powinniśmy spróbować swoich sił również w kategorii duo (dwie osoby tańczące na wózkach). Łącznie trenuję już 11 lat. Na początku była to forma rehabilitacji, ale z biegiem czasu taniec stał się moim sposobem na życie i niewątpliwą pasją. Ciężki fizyczny trening umożliwił mi również spełnienie mojego marzenia, czyli rozpoczęcia gry w koszykówkę. Niestety, niefortunny wypadek w trakcie treningu i brak czasu na uprawianie dwóch sportów równolegle spowodowały, że musiałem zrezygnować z kosza. Postawiłem na taniec i nie żałuję.
Asia: Moje taneczne doświadczenie miało nieco inne początki. Od kiedy pamiętam, bardzo lubiłam muzykę. W trakcie jednej z imprez podszedł do mnie kolega i stwierdził, że dobrze się poruszam i mam poczucie rytmu. Zasugerował mi, że mogłabym zrobić coś w tym kierunku. I tak się właśnie zaczęło. Ogólnie tańczę już 9 lat. Podobnie jak w przypadku Pawła, mój pierwszy partner był sprawny.

Jak wyglądają zawody tańczących na wózkach?
P: Na większości zawodów, w których bierzemy udział, istnieje podział na klasy – pierwszą i drugą.
A: Klasę pierwszą stanowią osoby o mniejszej sprawności fizycznej. Zazwyczaj mają one sparaliżowane nie tylko nogi, ale też ręce. W drugiej klasie występują osoby o większej sprawności fizycznej – takie jak my. Przynależność do klas ustala specjalna komisja klasyfikacyjna.
P: Oprócz tego jest także podział na kategorię duo, czyli dwa wózki, tak jak u nas, albo combi, gdzie jedna osoba jest sprawna, a druga jest na wózku.

Taniec wiąże się z bliskością fizyczną, dotykiem i emocjonalną więzią. Czy tańcząc na wózkach, możecie powiedzieć, że czujecie taką więź?
P: W tańcu najważniejsze są uczucia, zatem jeśli para jest w stanie je pokazać i się nimi podzielić z widownią, to nie ma znaczenia, jaki dystans dzieli dwie występujące osoby. W naszym tańcu staramy się głównie przekazać emocje. Poczynając od złości, po radość i miłość. Poza tym są również momenty, w których musimy się do siebie nieco zbliżyć i chociażby pogłaskać po twarzy. To musi wystarczyć.

TANIEC NIEPEŁNOSPRAWNYCH
Integracyjny taniec na wózkach, jako forma rehabilitacji i wyrażania swoich emocji oraz uczuć, swoje początki miał w Holandii, gdzie 25 lat temu odbyły się pierwsze zawody taneczne dla osób niepełnosprawnych ruchowo. Największy jednak rozwój i usportowienie tej formy tanecznej miał miejsce około 17 lat temu. Obecnie tę dyscyplinę sportu uprawia ponad 2,5 tysiąca osób z ponad 20 krajów.

A jak wygląda Wasz trening?
A: Z reguły trenujemy dwa razy w tygodniu po dwie godziny. Bardziej intensywna praca zaczyna się przed zawodami. Około 2 miesiące przed nimi zaczynamy ćwiczyć jak najwięcej, nawet codziennie. Potrafimy spędzać całe weekendy na sali treningowej.

Bywały chwile zwątpienia?
P: Na pewno. Szczególnie, gdy zaczynałem trenować w kategorii duo. W końcu po raz pierwszy spadła na mnie i na Asię taka odpowiedzialność – nie mieliśmy przy boku osoby sprawnej, która mogłaby nam pomóc podczas tańca. Dlatego, gdy coś nie wychodziło, zaczynałem zastanawiać się czy taniec jest dla mnie, czy nadaję się do tego. Jednak szybko się przekonałem, że prawdą jest określenie, iż trening czyni mistrza. Wystarczy spędzić trochę więcej czasu na sali treningowej i wszystko zaczyna powoli wychodzić.
A: A gdy już coś opanujemy, to później nawet nie pamiętamy, że mieliśmy z tym pewien problem. Po prostu zapomina się o złych chwilach.

Co takiego niezwykłego jest w tańcu, że ciągle Was zachwyca?
P: Myślę, że najbardziej przyciągającym aspektem tańca i zawodów tanecznych jest specyficzna atmosfera. Bez względu na to, czy jest to pokaz osób tańczących na wózkach, czy par sprawnych. Wszechobecna muzyka tworzy niesamowity klimat i pobudza, jest jak zastrzyk energii.
A: To prawda, atmosfera jest niesamowita. Dla mnie najprzyjemniejszy moment jest wtedy, gdy wchodzimy na parkiet i słyszymy doping publiczności. Wtedy przestaję myśleć o stresie, staram się zatańczyć jak najlepiej, a przede wszystkim bawić się tańcem. W takich chwilach nie jest ważne to, czy wygramy, czy nie. Ważne, żeby cieszyć się chwilą.

Co tak naprawdę dał Wam taniec?
A: Osoby na wózku nie są całkowicie ograniczone i „zamknięte” w swych domach. Istnieje bariera między nami a światem zewnętrznym, zaś taniec pomógł nam ją przekroczyć. Przede wszystkim umożliwił nam poznanie wielu ciekawych osób zarówno z Polski jak i z zagranicy. Grono naszych przyjaciół, a dzięki temu też zakres doświadczeń, się powiększyło. I nadal się powiększa.
P: Dzięki tańcowi udało nam się bardzo dużo zwiedzić. Często wyjeżdżamy za granicę, mamy różne występy i pokazy, co daje nam szansę poznać nowe kultury, nowych ludzi. Dzięki temu szlifujemy również angielski. Poza tym, jest też łatwiej nawiązać kontakty w szkole, na studiach. To doświadczenie naprawdę wiele uczy i otwiera na świat.

Wasza niepełnosprawność otworzyła Wam też nowe furtki. Zostaliście reprezentantami Polski. Jak to jest usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego po zawodach?
P: Gdy po raz pierwszy usłyszałem melodię Mazurka, rozpłakałem się. Był to niesamowity moment i myślę, że każdy sportowiec w głębi duszy dąży do tego, aby usłyszeć hymn swego kraju, stojąc triumfalnie na podium. Wtedy wszystkie lata treningów, wszystko co się robiło, aby osiągnąć sukces, staje przed oczami i nabiera jeszcze większego sensu. Człowiek jest niesamowicie szczęśliwy.
K: Gdy staję na podium i słyszę Mazurka Dąbrowskiego, czuję, jakbym cofała się w czasie. Przed oczami przewija mi się film, jakbym przeżywała cały turniej od początku. To niezwykłe uczucie.

Sukces na mistrzostwach na pewno wiąże się z ogromnym szczęściem i satysfakcją. Jednak czy można mówić o korzyściach finansowych?
P: Jeżeli uda nam się zająć miejsce na podium podczas zawodów mistrzowskich, możemy liczyć na stypendium. Oczywiście kwota zależy od zajętego miejsca. Dodatkowo, będąc kadrowiczami reprezentacji, mamy zapewnione darmowe zgrupowania. Tylko tyle.
A: Jeśli chodzi o nagrody pieniężne, to pojawiają się one tylko na zawodach sprawnych par. W konkursie dla osób niepełnosprawnych możemy liczyć na medale i puchary.

Jeszcze nie dorośliśmy do tego, że nawet Ci najbardziej niepełnosprawni mogą (…) starać się spełniać swoje marzenia.

Czy są szanse, że taniec na wózkach stanie się dyscypliną paraolimpijską?
P: Tak, ale pewnie nie za szybko i nie będzie nam dany występ na paraolimpiadzie. Choć bardzo byśmy tego chcieli. Rozmawialiśmy o tym ostatnio z trenerami i dowiedzieliśmy się, że trwają pracę nad tym, aby wprowadzić ten plan w życie. Wszelkie organizacje związane z tańcem starają się przyspieszyć ten proces, jednak nie jest to takie łatwe. Te komplikacje związane są ze wszelkimi niedociągnięciami i kontrowersjami, które należy wyjaśnić przed utworzeniem takiej dyscypliny paraolimpijskiej. Należy ustalić dokładne zasady, sposób oceniania, a w przypadku par niepełnosprawnych jest to nieco trudniejsze. Do 2020 roku ta koncepcja powinna zostać uregulowana.

Jak w Polsce wygląda możliwość realizacji swoich tanecznych zainteresowań przez niepełnosprawnych?
M: Tak naprawdę w Polsce działa bardzo mało szkół dla tańczących niepełnosprawnych. Największy jest zdecydowanie warszawski Swing- Duet. Poza tym istnieje jeszcze parę klubów – między innymi w Szczecinie i Zielonej Górze. Najczęściej jest jednak tak, że pojedyncze pary rozsiane są po całej Polsce i jedyną szansą na spotkanie są zawody.
A. W porównaniu do innych państw jesteśmy jednak daleko w tyle.

A jak to tam wygląda?
M: Taniec na wózkach jest bardzo znany w takich państwach jak 1 Japonia czy Holandia. Na każde Mistrzostwa Świata przyjeżdżają stamtąd bardzo duże grupy kibiców, aby dopingować swoich reprezentantów. Ostatnio nawet, surfując po Internecie, napotkałem na klub taneczny w Meksyku. Byłem bardzo zdziwiony, gdy na filmach z treningów w tylko jednym klubie zobaczyłem ponad 30 osób tańczących na wózkach.
K: Będąc na Mistrzostwach w Holandii zdarzyło się, że w publicznej telewizji kilkakrotnie były wzmianki o występach niepełnosprawnych. Na pewno zaskoczyłoby Was, jak wielu kibiców mogą przyciągnąć takie zawody. Na dzień dzisiejszy to chyba niemożliwe w Polsce.

Dlaczego tak uważacie?
P: Myślę, że jest to poniekąd związane z naszą kulturą. Osoba na wózku ciągle wywołuje pewne poruszenie. Poza tym w naszym kraju ciągle za mało mówi się o tej dyscyplinie. Niektórzy nie wiedzą, że w ogóle istnieje coś takiego. Nie ma wielkich sponsorów, nie pisze się o tym w gazetach czy pokazuje w telewizji. Z tego wynika to, że tak mało osób tańczy. Przecież ci, którzy nawet o tym nie słyszeli, mogliby być wspaniałymi tancerzami i czuć się kimś naprawdę ważnym.

Co powiecie o samej specyfice konkursu i choreografii? Różni się to w zależności od kraju?
M: Z pewnością choreografia jest inna. Można porównać to do łyżwiarstwa figurowego. Były czasy, w których pewne kraje miały swoje określone style tańczenia. Podobnie jest w tańcu na wózkach. Niektórzy tańcząc skupiają się mniej na poruszaniu się wózkiem, a bardziej pracy tułowia. Przykładem mogą być Rosjanie, którzy niemalże do perfekcji opanowali teatralne ruchy ciała. My wolimy się przemieszczać po parkiecie, zaznaczać w naszych choreografiach ruch. Oczywiście wiele uwagi poświęcamy również pracy tułowia. Chcemy połączyć te dwa czynniki i tym zachwycić jury.
K: Specyfika konkursu również jest zupełnie odmienna w różnych krajach. Przykładowo w Holandii na parkiecie może pojawić się każdy. Niezależnie od tego w jakim znajduje się stanie i jakie porażenie go dotknęło. Dochodzi do takich sytuacji, że tańczą nawet ludzie oddychający przez rurkę. Nierzadko zdarza się też, że na zawodach pojawiają się tancerze na wózkach elektrycznych. Jest to wtedy bardziej forma tańca synchronicznego.
M: Myślę, że w Polsce jeszcze nie dorośliśmy do tego, że nawet Ci najbardziej niepełnosprawni mogą uciec ze swoich czterech ścian i starać się spełniać swoje marzenia i być szczęśliwymi.

Czy w przyszłości nie chcielibyście rozwijać tego sportu i zostać trenerami?
M: Jest to moje ciche marzenie. Po kilku latach trenowania często zdarza się, że nasi trenerzy pozwalają nam przeprowadzić ćwiczenia z osobami, które dopiero zaczynają. To bardzo miłe, ale i odpowiedzialne. Myślę, że w taki sposób starają się przygotować nas do tej roli. Liczba trenerów specjalizujących się w tańcu niepełnosprawnych jest bardzo mała. Wiedzielibyśmy na co zwracać uwagę podczas treningów, bo znamy to od podszewki.
K: Ja planuję w przyszłości założyć swoją szkołę taneczną. Taniec to nasze życie i nie chcemy się z nim rozstawać.

Interesujecie się tańcem pełnosprawnych?
M: Tak, bardzo często oglądamy popisy pełnosprawnych tancerzy. Najczęściej w telewizji oraz w Internecie. Zdarza się jednak również, że pojawiamy się na zawodach, aby obejrzeć ich na żywo. Często jest tak, że podczas konkursów niepełnosprawnych organizowane są pokazy osób sprawnych i na odwrót. Co najważniejsze, zawsze staramy czerpać z tego jakieś korzyści.
K: Czasami zdarza się tak, że zainteresuje nas pewna figura i staramy się wykorzystać ją w naszym własnym tańcu. Oglądanie pełnosprawnych to dla nas bardzo pouczające doświadczenie.

W Waszym klubie jest sporo par kombi. Jak dochodzi do współpracy sprawnego tancerza z osobą niepełnosprawną?
M: U nas w Warszawie jest tak, że przy klubie Swing-Duet działa również klub Swing, gdzie tańczą same sprawne pary. Są to często nasi znajomi. Propozycje współpracy wynikają czasami z jednej, a czasami z drugiej strony. W większości przypadków jest jednak tak, że jeśli już ktoś z pełnosprawnych spróbuje, to zostaje na dłużej. Po prostu zaczyna się to im podobać. Taniec z „wózkami” też pozwala wyrazić siebie, też sprawia radość.

Co powiecie o wózkach, na których tańczycie?
M: Jeśli chodzi o wózki, to tańczymy na tych samych, na których się poruszamy w codziennym życiu. Jest nam tak wygodniej. Większość par startujących na międzynarodowych zawodach ma specjalnie przystosowane do tańca wózki. Różnią się one od tych klasycznych tym, że koło jest nachylone do podłoża pod większym kątem, co umożliwia szybsze obroty.

Jak wygląda sytuacja niepełnosprawnego żyjącego w mieście? Czy coś się poprawia?
M: Wydaję mi się, że daleko nam jeszcze do takiego poziomu, z jakim spotykamy się w innych europejskich krajach. Przykładowo, będąc kilka razy w Holandii ani razu nie spotkałem się z jakimkolwiek problemem architektonicznym. Jest to tak niezwykle zakorzenione w ich kulturze, że każdy pojawiający się budynek musi być przystosowany dla niepełnosprawnych. W Polsce obecna sytuacja jest na pewno lepsza niż jeszcze kilka lat temu. Coraz częściej w budynkach pojawiają się windy. W takich miejscach jak centra handlowe czy kina nie ma żadnego problemu. Ciężko jest jednak poruszać się po ulicach. Często krawężniki są tak wysokie, że trudno cokolwiek samemu zaradzić. Zauważyłem też, że warszawskie urzędy są kompletnie nieprzygotowane na wizytę niepełnosprawnego. A przecież są to miejsca użytku publicznego i zapewnienie swobodnego poruszania powinno być priorytetem. Zdarza się również tak, że istniejące platformy są po prostu zepsute, nikt nie dba o ich stan. Jednak nie jest aż tak źle, że nie możemy sobie poradzić. Zawsze znajdzie się jakieś wyjście.

Joanna Reda i Paweł Karpiński
Joanna Reda i Paweł Karpiński tańcząc w układzie „duo” zadebiutowali 5 lat temu podczas zawodów o Puchar Europy. Do obecnych osiągnięć tej pary można zaliczyć między innymi: kilkukrotne zdobycie tytułów mistrzów Polski w kategorii tańców standardowych i latynoamerykańskich, czterokrotne zdobycie Pucharu Świata, zdobycie tytułu mistrzów Europy w obu kategoriach tanecznych, zdobycie tytułów wicemistrzów Świata w kategorii tańców latynoamerykańskich i II wicemistrzów Świata w kategorii tańców standardowych, zdobycie tytułu mistrzów Świata w stylu standardowym w 2010 r. w Niemczech. Jako członkowie kadry Polski mieli niejednokrotnie zaszczyt reprezentować barwy naszego kraju na parkietach międzynarodowych.

Komentarze