Niderlandzkie zakupy
8 grudnia w Amsterdamie zapowiada się pogoda dla bogaczy. Już po raz dziesiąty odbędzie się tam wydarzenie znane światu jako Miljonair Fair. Schlebianie milionerskim gustom i prezentacja najnowszych (i najdroższych!) wynalazków pierwszej dekady XXI wieku trwać będzie przez 3 dni w samym sercu europejskiej stolicy rozpusty.
Czego potrzeba do szczęścia milionerowi? Jak twierdził Steve Jobs, ludzie nie wiedzą czego chcą, dopóki im tego nie pokażesz. Doskonale sprawdza się to podczas Miljonair Fair – imprezy, na której fantazja producentów nie zna granic, a najwymyślniejsze fanaberie wyższych sfer mogą zostać niemalże zaspokojone. Podczas poprzednich edycji wydarzenia można było kupić m.in. tytanową mysz komputerową za, bagatela, 800 euro, a także domowy dystrybutor piwa produkcji Heinekena, wysadzany diamentami o wartości 110.000 euro. Mimo to, na targi wstęp ma każdy śmiertelnik, niekoniecznie taki z zasobnym portfelem.
Pierwsze Miljonair Fair zainspirowane były pomysłem właściciela Gijrath Media Groep, wydającej Miljonair Magazine oraz The Luxury List. W 2002 roku zorganizował on targi głównie dla czytelników i reklamodawców tego pierwszego czasopisma, co nie przeszkodziło imprezie popularnością i rozmachem zaskoczyć samych organizatorów. Już w roku 2003 liczba wystawców i gości wzrosła czterokrotnie, a samo wydarzenie określone zostało przez prasę jako połączenie ekstrawagancji londyńskiego Harrodsa z zabawą jak w Disneylandzie (dziennik USA Today).
Na co stać Polaka?
Amsterdamskie Targi Milionerów są też oczywiście skierowane do naszych rodzimych bogaczy. Czy jednak wielu Polaków może pozwolić sobie na kawior i kąpiele w szampanie? Wg raportu KPMG na temat rynku dóbr luksusowych, wydatki na luksus w Polsce z roku na rok rosną o 4,9 proc, a ich deklarowana wielkość w roku 2009 wynosiła 28,3 mld złotych. Z kolei, zgodnie z danymi Ministerstwa Finansów, w 2009 roku do grona osób bogatych (o przeciętnym dochodzie miesięcznym brutto powyżej 20.000 zł lub aktywach płynnych o wartości powyżej 1 mln USD) i zamożnych (przeciętny dochód miesięczny brutto od 7.100 do 20.000 zł) należało 606.076 osób. Szacunki KPMG wykazują wzrost tej liczby do 620 tys. osób do roku 2010.
Stopniowo rozszerza się również asortyment dóbr luksusowych na sklepowych półkach. Chociaż w dalszym ciągu więcej niż co trzecia luksusowa marka nie jest w Polsce dostępna, to jednak przez trzy ostatnie lata polski rynek wzbogacił się o parę „perełek”. Klienci o wyjątkowo „drogim” guście od niedawna zakupić mogą m.in. zegarki mechaniczne drezdeńskiej firmy A. Lange & Söhne. W tym roku debiuty na polskim rynku luksusu miały również firmy odzieżowe i obuwnicze takie jak Christian Louboutin, Tod’s oraz Corneliani. Segment perfum wzbogacił się natomiast o produkty marek Hermes International oraz Penhaligon’s. Na śniadanie u Tiffany’ego polscy milionerzy muszą jeszcze niestety poczekać.
Nie można też zapomnieć o wyrafinowanym podniebieniu bogacza. Smakosze drogich alkoholi od niedawna raczyć się więc mogą takimi specjałami jak La Clandestine Absinthe, absyntem wytwarzanym na podstawie przepisu szwajcarskiego gorzelnika Charlotte Vaucher z roku 1935, czy Laphroaig Distillery – jedyną whisky posiadającą tzw. Royal Warrant wydaną przez księcia Walii i przyznaną osobiście podczas jego wizyty w destylarni Laphroaig w roku 1994.
Polskie zagłębie jachtowe
Jak milioner zwiedza świat? Oczywiście na jachcie. Najdroższy statek tego typu na świecie, Eclipse, mierzący, 164 metry, należy do Romana Abramowicza, a jego wartość wynosi ponad 600 mln funtów. Ale żeby pływać jachtem niekoniecznie trzeba być drugim Abramowiczem. Około 10-metrowe ośmioosobowe jachty motorowe z amerykańskich lub polskich przedsiębiorstw stoczniowych kupić można już za 200-300 tys. euro.
Jak wynika z raportu KPMG, pod względem wielkości produkcji Polska śmiało może być nazywana zagłębiem jachtowym. W 2009 roku działało w naszym kraju aż 920 producentów jachtów, łodzi, wszelkiego rodzaju sprzętu pływającego oraz podzespołów wykorzystywanych do ich produkcji. Na europejskim rynku wyprzedza nas jedynie Wielka Brytania z liczbą 1.095 producentów. W mniej różowych barwach prezentuje się jednak sprzedaż owej produkcji – z przychodami równymi 1,389 mld euro ustępujemy nawet Finlandii.
Carrington po polsku
Złotówki, jak liście na wietrze, czeredą unoszą się całą. Garściami pakujesz je w kieszeń, a resztę taczkami w PKO. Takich snów życzył nam Jeremi Przybora w piosence Kabaretu Starszych Panów. Jak duże musiałyby być owe czeredy złotówek zdaniem przeciętnego Polaka, aby mógł sobie pozwolić na luksus?
Zgodnie z wynikami badań Pentor z 2007 roku, przeprowadzonych dla tygodnika „Wprost”, większości respondentów luksus kojarzy się przede wszystkim z bogactwem, a także z wolnością i komfortem. Wielu z nich wskazało również na jego powiązanie z dojrzałością i arystokracją. Często jednak luksus budził także negatywne odczucia, gdyż utożsamiany był z dorobkiewiczostwem. Respondenci nie stwierdzili jednoznacznie, w jaki sposób można osiągnąć luksus. Jedna trzecia badanych stwierdziła, że można do niego dojść poprzez ciężką pracę, kolejne 34 proc. uznało, iż uczciwa osoba osiągnąć go nie może.
Jak wysoko Polacy wyceniają luksus? Tutaj w dużym stopniu punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Co drugi respondent twierdził, że na życie w luksusie pozwalają zarobki miesięczne powyżej 5 tys. zł, co trzeci, że 10 tys. zł miesięcznie i więcej. Jednak już połowa ankietowanych o dochodach nie większych niż 900 zł miesięcznie była przekonana, że dochody w wysokości ok. 5 tysięcy złotych zapewniają życie w luksusie. Co ciekawe, w 2006 roku dla większości z nich odrobiną luksusu na co dzień były podróże, zakup ulubionych produktów, a także relaks bądź rozrywka.
Jak wynika z badań, do bycia polskim Carringtonem nie potrzeba milionów na koncie. Nadwiślański sen o luksusie jeszcze parę lat wstecz nie ociekał złotem i drogimi alkoholami. Nie znaczy to jednak, że Polacy nie marzą. Marzą przede wszystkim praktycznie.

Komentarze