Ubić interes z Kościołem…

Religia towarzyszy ludzkości od zawsze i to na jej podstawie zbudowano całą cywilizację. Praktycznie każda dziedzina życia w jakiś sposób jest z nią powiązana, stąd też wiara zawsze będzie budziła emocje różnych społeczeństw, co czyni z niej doskonały instrument manipulacji.

Nie raz i nie dwa historia pokazała nam, że religia może być bardzo potężnym narzędziem wpływu. Już w starożytnym Egipcie kapłani wykorzystywali pobożność nieoświeconego ludu, by kształtować jego decyzje i dzięki temu pławić się w bogactwie. Wystarczyło nazwać zwykłe zjawiska pogodowe i astronomiczne (jak zaćmienie Słońca) karą bogów, by złoto zaczęło wartkim strumieniem wypełniać świątynne skarbce. Oczywiście w dzisiejszych czasach kapłani nie mają już aż tak wielkich wpływów, jednak religia wciąż pozostaje doskonałym narzędziem manipulacji. Szczególnie dziś, kiedy za sprawą szeroko rozpowszechnionych idei wolności i równości, praktycznie każdy może wykorzystać wiarę, by zdobyć popularność, bogactwo lub… wyborców.
 

Nasz przyjaciel Kościół

Mimo że wiara i religia powinna być prywatną sprawą każdego z nas, to jednak jest często upubliczniana i używana do osiągnięcia materialnych korzyści. Dzieje się tak z winy najbardziej zagorzałych, a jednocześnie zaślepionych wyznawców, którzy popierają tylko i wyłącznie ludzi sprzyjających ich religii. Zdobycie poparcia takich osób jest stosunkowo łatwe i nie wymaga żadnych zaawansowanych technik wywierania wpływu. Tej grupy wyborców nie trzeba zwodzić żadnymi obietnicami ani skomplikowanymi programami wyborczymi. Wystarczy tylko zapewnić ich, że osoba, na którą głosują, jest ich współbratem w wierze i będzie dbać o dobro całej wspólnoty religijnej. Stąd też politycy regularnie uczestniczą we mszach świętych i obchodach przeróżnych świąt, fotografują się z hierarchami Kościoła, a także odwiedzają święte miejsca. Pod tym względem mistrzostwo osiągnęło Prawo i Sprawiedliwość z Jarosławem Kaczyńskim na czele, który w czasie kampanii udał się na Jasną Górę. Nie mam nic przeciwko temu, by politycy modlili się o uczciwe i sprawiedliwe wybory, jednak za sprawą obecności mediów i konferencji prasowej na terenie klasztoru ta wizyta miała oczywisty podtekst polityczny.
 
Politycy to nie jedyne osoby instrumentalizujące religię. Niektórzy wykorzystują ją, by zdobyć popularność, czy też po prostu poprawić swoją samoocenę. Jak do tej pory robili to głównie przez okazywanie jawnej wrogości lub kompletnej ignorancji względem niej, na przykład niszcząc symbole religijne albo organizując koncerty w trakcie postu. Ale np. w zeszłym roku każdy szary obywatel mógł też zaistnieć w odwrotny sposób, a mianowicie broniąc krzyża. Związane z katastrofą smoleńską perturbacje na Krakowskim Przedmieściu cieszyły się na tyle dużym zainteresowaniem mediów i społeczeństwa, że każdy mógł zrealizować swoje marzenia o sławie. Już samo dołączenie do grupy „obrońców krzyża” dawało szanse na pojawienie się w telewizji, a tym bardziej wypowiadanie kontrowersyjnych opinii, oskarżanie polityków i przynoszenie różnych rekwizytów. Z kolei najbardziej kreatywni mogli liczyć nawet na przeprowadzenie z nimi wywiadu. Nigdy wcześniej pojawienie się w telewizji nie było tak łatwe.
 

Bóg tak chciał

Religię wykorzystuje się również jako narzędzie wojny. Choć krucjaty zakończyły się już setki lat temu, to jednak wciąż w wielu zakątkach świata różni przywódcy wysyłają tysiące swoich ludzi, by walczyli w imię boga albo bronili swoich braci przed podłymi innowiercami. Skrajnym przypadkiem takich działań jest islamski terroryzm. Zamachowcy-samobójcy przechodzą dokładne pranie mózgu, podczas którego są nauczani między innymi, że to Allach odpala bombę, a udana akcja gwarantuje raj i 72 dziewice.
Nawet gdy nie ma potrzeby prowadzenia działań zbrojnych, to na całym świecie religia wciąż przydaje się do rozładowania napięć społecznych powstałych po różnych losowych zdarzeniach lub słabej koniunkturze. W większości krajów jest to przeważnie zwrócenie się w stronę modlitwy i proszenie Boga o rozwiązanie sprawy. Odprawienie mszy świętej w intencji deszczu w kaplicy sejmowej (co faktycznie miało miejsce w 2006 r.) może równie dobrze uspokoić rolników jak budowa nowych zbiorników retencyjnych, a przy tym jest to całkowicie darmowe. Zaś gdy to nie poprawi sytuacji, społeczeństwo zawsze może obarczyć winą mniejszości religijne i na nich rozładować swój gniew i frustrację. Mamy z tym do czynienia między innymi w Iraku, gdzie chrześcijanie są uznawani za pomocników żołnierzy amerykańskich, przez co stają się ofiarami irakijskich ekstremistów.
 

Ofiary na życzenie?

Ktoś mógłby powiedzieć, że faktycznie przedstawiciele poszczególnych religii są najbardziej poszkodowani, jednak często okazują się współwinni tej sytuacji. Niektórzy biernie przyglądają się wykorzystywaniu swojego wyznania, inni wręcz aktywnie w tym uczestniczą, co negatywnie wpływa zarówno na politykę, jak i społeczeństwo. Ale w końcu niejeden człowiek, nieważne czy świecki, czy duchowny, chętnie odrzuciłby swoje ideały za władzę i majątek. Szkoda tylko, że dzieje się to kosztem pozostałych, prawdziwych wiernych.

Komentarze