Płacz nad rozlaną kawą

W wakacje w budynkach Szkoły Głównej Handlowej pojawiły się nowe automaty spożywcze. Ich wygląd, w porównaniu do poprzednich modeli, jest zdecydowanie bardziej estetyczny i nowoczesny. Funkcjonalność tzw. maszyn vendingowych pozostawia jednak sporo do życzenia.

Najemca powierzchni pod automaty spożywcze wybrany został w wyniku konkursu. Do wzięcia we wszystkich budynkach SGH było łącznie 30 miejsc. O wyborze dostawcy decydowały w równym stopniu dwa czynniki: cena najmu oraz standard automatów. O ile pierwszy z nich jest wymierny, łatwy do porównania między oferentami, o tyle pojęcie standardu można rozumieć w różny sposób.
 
Wśród szczegółowych warunków konkursu znajdowała się m.in. informacja o konieczności wprowadzenia różnorodnego asortymentu w budynkach, w których znajdują się co najmniej dwa automaty (a więc we wszystkich budynkach SGH oprócz akademika Sabinki). To zróżnicowanie oznacza według SGH oferowanie przekąsek i napojów zarówno ciepłych, jak i zimnych. Niestety pod pojęciem różnorodności asortymentu nie uwzględniono dywersyfikacji pomiędzy automatami oferującymi wybór tego samego typu. Obecnie jedyna kawa serwowana w tego typu urządzeniach na terenie SGH to Douwe Egberts, a wśród napojów zimnych są produkty spod znaku PepsiCo. Wyjątek stanowią dwa automaty nienależące do firmy OpenVend, która wygrała konkurs. Jeden z nich, prowadzony przez studenta, znajduje się na antresoli Budynku C i oferuje kawę Bianchi, drugi należy do BreakCafe Hades i serwuje kawę z sycilijskiej palarni Ionia, dostępną również w kawiarniach spod szyldu BreakCafe.
 
W porównaniu z sytuacją w latach ubiegłych jest to olbrzymi krok wstecz. Jeszcze niedawno studenci mogli wybierać pomiędzy kawą Jacobs, Nescafe oraz dwoma rodzajami kawy Lavazza (rozpuszczalną i świeżo mieloną).
Niewątpliwą zaletą obecnej sytuacji jest ujednolicenie automatów w całym kampusie, jednak wygląd zewnętrzny automatów traci na znaczeniu, gdy student lub pracownik Uczelni zamierza z niego skorzystać.
Kwestia smaku schodzi na dalszy plan, gdy automaty, mimo nowoczesnego wyglądu, działają gorzej niż tradycyjne maszyny vendingowe. Zachęcająco wyeksponowana możliwość płatności zbliżeniowych nie funkcjonuje. Świadomy problemu jest członek zarządu OpenVend, która zmonopolizowała rynek maszyn vendingowych w SGH. Wprowadzony przez nas, we współpracy z firmą MasterCard, system płatności bezgotówkowych w automatach spożywczych to rozwiązanie pionierskie na europejską skalę. Niestety jego działanie pozostawia wiele do życzenia, z czego zdajemy sobie sprawę. Wkrótce system ten zostanie zastąpiony nowym, niezawodnym rozwiązaniem – przekonuje Dariusz Niemczykowski.
 
Problemy z automatami nie dotyczą jednak tylko płatności bezgotówkowych. Kasowniki obsługujące automaty również zostaną wkrótce wymienione na nowszy model. Wszystkie osoby, które straciły pieniądze, niezależnie od tego jaki sposób płatności wybrały, mogą skontaktować się z nami poprzez numer telefoniczny podany na automacie. Po sprawdzeniu sytuacji przez serwisanta pieniądze zostaną im zwrócone. – dodaje członek zarządu spółki OpenVend.
 
Umowa pomiędzy firmą OpenVend i Szkołą Główną Handlową podpisana została na dwa lata. Pozostaje więc mieć nadzieję, że zgodnie z obietnicą techniczne problemy funkcjonowania automatów spożywczych zostaną niezwłocznie rozwiązane i poranna kawa znów będzie czystą przyjemnością.

Komentarze