Nieludzkie człowieczeństwo
Wszystko w Wymyku jest małe: przedsiębiorstwo bohaterów, domek za miastem, rodzinna tragedia i motywy stojące za działaniami. Ale o małej rzeczywistości opowiadać najtrudniej.
Grupa chuliganów wyrzuciła z podmiejskiego pociągu młodego mężczyznę, powodując u niego ciężkie obrażenia ciała. W miejscu napaści obecny był brat poszkodowanego, przy którym policja znalazła pistolet bez nabojów – wedle zeznań zatrzymanego egzemplarz kolekcjonerski. Ofiara wypadku w stanie krytycznym przebywa w szpitalu.
Tak mogła brzmieć notka prasowa, na podstawie której Cezary Harasimowicz napisał opowiadanie zaadaptowane na scenariusz Wymyku. Szara gazetowa rutyna, którą kwitujemy krótkim ojej, bo co więcej można powiedzieć. Takie jednak historie bezimiennych bohaterów stanowią sedno codzienności w dużo większym stopniu niż polityczne skandale z pierwszych stron gazet albo historie życiowych zakrętów, które tak bardzo lubi kino.
Reżyser Wymyku, Greg Zgliński, zdobywa się właśnie na coś więcej niż ojej. Niegłupio opowiada nam o różnych odcieniach słabości, które manifestują się w wydarzeniach sucho opisywanych na szpaltach gazet. Sięga do emocji związanych z rywalizacją rodzeństwa o względy rodziców, popełnieniem błędu i poczuciem winy oraz niezdolnością do radzenia sobie z konsekwencjami swoich decyzji, stąd w wielu opisach filmu pojawiają się analogie do przypowieści biblijnych. Przede wszystkim jednak Zglinski sugestywnie sportretował najprostsze wyzwania, przed którymi stajemy na co dzień jako ludzie. Stworzenie takiego obrazu udawało się np. Krzysztofowi Krauzemu i choć porównanie tych twórców byłoby przesadą, to oddaje kierunek skojarzeń.
Nagroda za najlepszy debiut reżyserski na FPFF w Gdyni z pewnością nie została Zglinskiemu przyznana „z braku laku”. Film wart jest polecenia zwłaszcza tym, którzy wolą, gdy akcja raczej schodzi w głąb niż pędzi do przodu.
Wymyk (Polska 2011)
Reż. Greg Zglinski
Premiera: 18 listopada
Ocena redakcji: 3,5/5

Komentarze