Emocje są we wszystkim
Jest definitywnie Islandką, ale swojej muzyce nie przypisuje narodowości. O nowej płycie MAGIEL rozmawia z Björk, jedną z najlepszych wokalistek wszech czasów.
MAGIEL: Ludzie często uważają Twoją muzykę za bardzo alternatywną, natomiast Ty nazywasz ją popem czy wręcz folkiem. Część Twoich utworów mogłaby również zostać zaliczona do muzyki klasycznej. Jeżeli miałabyś się zdecydować, jakie byłoby najlepsze określenie dla Twojej muzyki?
Björk: Współczesna muzyka folkowa. Mam wrażenie, że muzyka folkowa istnieje odkąd istnieją ludzie. Lubię pewnego rodzaju prostotę, jednak ten rodzaj muzyki to też prawdziwa poezja, ambitne aranżacje, dobrzy muzyczni rzemieślnicy, a także po prostu dzikie, bezmyślne tańce w piątkowe noce. Właśnie dlatego flamenco należy do moich ulubionych gatunków muzyki.
W jednej z recenzji albumu Sigur Rós zauważyłam pochwałę, że zespół porzucił swoją islandzkość. Masz wrażenie, że to samo stało się z Twoją muzyką? Więcej inspiracji bierzesz z kultury i natury Islandii czy też z kultur i krajobrazów całego świata?
I tak, i tak. Jestem definitywnie Islandką, gdyż urodziłam się i dorastałam na Islandii, jednak zawsze słuchałam muzyki pochodzącej z całego świata i dużo podróżowałam. Kiedy byłam dzieckiem, na Islandii byli puryści, którzy uważali, że integracja z cudzoziemcami jest zdradą. To ówczesne podejście było trochę zbyt izolacjonistyczne. Teraz Reykjavík jest pełen turystów, więc sytuacja się zmieniła… Ja po prostu robię muzykę i nie jestem zbyt przejęta tym, jaką narodowość można jej przypisać.
Biophilia to projekt multimedialny, w którym spotykają się muzyka, natura i technologia. W każdym utworze śpiewasz o innym aspekcie natury. Nie miałaś wrażenia, że taka tematyka może pozbawić Twoją muzykę ludzkich emocji i spraw związanych z życiem codziennym?
Pod względem tematyki Biophilia nie różni się tak bardzo od moich wcześniejszych dokonań muzycznych. Zawsze miałam wokół siebie pełno natury. I o ile wiem, emocje są we wszystkim. Żyjąc na Islandii możemy dostrzec, że natura jest dla nas częścią codziennego życia. Nie jest ona niczym nadprzyrodzonym, jest bliżej ziemi.
W jednej z wypowiedzi promujących twój nowy album opisałaś Biophilię jako kontynuację swojej poprzedniej płyty − Volty. Co łączy oba te albumy?
Głównie użycie urządzeń z ekranami dotykowymi (chodzi m. in. o elektroniczny instrument Tenori-On – przyp. red.). Podczas tournée promującego Voltę używałam ich na koncertach. Ale kiedy zaczęłam pracować nad Biophilią, kluczowy stał się dla mnie pomysł pisania muzyki na ekranach dotykowych, a nie tylko wykorzystywanie ich podczas koncertów. Na poziomie emocjonalnym Biophilia jest pewną reakcją wobec Volty. Volta była albumem konfrontacyjnym, wytykaniem palcami winnych, krytykowaniem, była o sprawiedliwości i ujawnianiu korupcji. Gdy rozpoczęłam prace nad Biophilią czułam, że przyszła kolej na zaproponowanie rozwiązań po tym całym jęczeniu.
Twoi fani tęsknią za czasami, kiedy publikowałaś wiele dodatkowych piosenek, np. na singlach. Gdy wydałaś Vespertine (2001), na singlach pojawiło się siedem niewydanych wcześniej utworów. Czemu zmieniłaś swoje podejście do kwestii b-side’ów?
Nie zmieniłam swojego podejścia. Ale dodatkowe utwory są często efektem współpracy z innymi artystami, przez co nie stanowią części moich albumów. Dlatego pojawiają się gdzie indziej. Przykładem może być Flétta nagrana z Antonym (Antony Hegarty − wokalista zespołu Antony and the Johnsons – przyp. red.), moja współpraca z Dirty Projectors, Surrender zaśpiewane wspólnie z Olöf Arnalds, Softly nagrane z Toumanim Diabaté, utwór Trance, który pojawił się w wideoklipie Nicka Knighta przygotowanym jako hołd dla Alexandra McQueena i tak dalej.
Podczas konferencji w Brukseli w listopadzie 2008 roku, kiedy Islandia była pogrążona w głębokim kryzysie finansowym, powiedziałaś, że Twój kraj potrzebuje przyjąć euro. Obecnie wiadomo, że większość Islandczyków wolałoby wejść tylko do strefy euro, pozostając jednak poza strukturami Unii Europejskiej. Krótkie polityczne pytanie na koniec: jesteś za wejściem Islandii do UE?
Włożono mi te słowa w usta. Dużo wtedy pracowałam z islandzkimi start-upami. W Brukseli wiele razy pytano mnie, co uważam na temat Islandii i euro, ale czułam, że wypowiadanie się w tej sprawie nie należy do moich zadań. W końcu powiedziałam, że start-upy potrzebują stabilnej waluty, ale nie wymieniłam jakiej.

Komentarze