Polska grami stoi

Nasz rodzimy rynek gier rozwija się jak żaden inny w Europie. Mamy już czym się pochwalić, a w obliczu zastoju w innych krajach, szansa na ogromny sukces jest bardziej realna niż kiedykolwiek.

To fantastyczny rok dla polskich producentów gier. W ciągu niespełna 12 miesięcy pojawiło się kilka bardzo dobrze ocenionych przez zagraniczne media tytułów, choć jeszcze niedawno ze świecą można było szukać choćby jednego, który wybiłby się poza granice naszego kraju. Czy jednak można już nazwać Polskę jednym z głównych graczy na rynku europejskim?
 

Kill with skill

Rok rozpoczęliśmy z wysokiego C, jakim było pojawienie się Bulletstorma. Ten osadzony w dalekiej przyszłości FPS (first-peron shooter) został bardzo ciepło przyjęty przez krytyków, którzy wskazywali przede wszystkim na humor i innowacyjny mechanizm rozgrywki jako największe zalety. Twórcy z warszawskiego studia People CanFlyz Adrianem Chmielarzem na czele zastosowali bowiem system nagradzania gracza za widowiskowe sposoby eksterminowania niezliczonej ilości napotkanych wrogów. Mimo bardzo wysokich not (w serwisie metacritic.com średnia ocen waha się między 84 a 82 na 100 w zależności od platformy), gra jak do tej pory sprzedała się jedynie w 1,16 mln egzemplarzy. Producenci bronią się, że niewiele zupełnie nowych tytułów osiąga choćby milion w przeciągu roku. Jednak po szumnych zapowiedziach, mocnej kampanii marketingowej, także w USA, spodziewaliśmy się gigantycznego sukcesu. A tymczasem jest zaledwie… nienajgorzej. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być kilka. Najważniejszych należy upatrywać w wydanej tego samego dnia, choć tylko na platformę PS3, Killzone3, a także w tym, że gracze FPS-owi już dawno przerzucili się na rozgrywkę znaną z kolejnych części Call of Duty czy Battlefielda.
 

Perła w koronie

Co nie udało się Bulletstormowi, miało się udać Wiedźminowi 2 o podtytule Zabójcy Królów. Ale jego sukces od początku mógł być jedynie połowiczny. W świecie, w którym dominują konsole, wydawanie tytułu (prócz strategii, choć i tu zdarzają się wyjątki) tylko na komputery osobiste jest strzałem w stopę. Nie ma znaczenia, że Wiedźmin 2 jest grą genialną i dziennikarze nie mogli się jej nachwalić w swoich recenzjach. Nie pomogła także przeprowadzona przez Atari z wielkim rozmachem kampania reklamowa ani sprezentowanie Wieśka Barackowi Obamie. Oczywiście gra w najbliższym czasie (dokładna data nie jest znana) ma pojawić się na platformie Xbox 360, więc jej sprzedaż prawdopodobnie przekroczy 2 mln do końca 2012 roku, ale twórcy na starcie zaprzepaścili wielką szansę. Przy jednoczesnym wypuszczeniu tytułu na wszystkie platformy mogliby spokojnie sprzedać 3-4 mln w rok po wydaniu i pobić na głowę słabiutkiego Dragon Age’a 2. Wiedźmin 2 stałby się wtedy przede wszystkim bardzo rozpoznawalną marką i być może jeszcze większym motorem napędowym dla naszego rodzimego rynku. Prawdopodobnie przyjdzie nam na to poczekać do premiery trzeciej części tego wspaniałego RPG-a.
 

 

Świt żywych trupów

Największą niespodziankę zrobiło w tym roku wrocławskie studio Techland. Genialny, szokujący wręcz zwiastun spowodował, że ich dzieło − Dead Island − stało się jedną z najbardziej oczekiwanych gier tej jesieni, bijąc takie tytuły jak Batman: Arkham City czy Deus Ex: Bunt Ludzkości. Dzięki temu, a także nie najgorszych recenzjach, ten survival horror z hordami zombie w roli głównej przez dwa miesiące sprzedał się w 1,64 mln egzemplarzy, co jak na polskie warunki jest wynikiem więcej niż dobrym. Nie obyło się niestety bez kosztów. Największym jest katastrofalne wręcz wykonanie trzeciej części ich FPS-a Call of Juarez o podtytule Kartel. Poprzednie części nie były może kamieniami milowymi w swym gatunku, jednak grało się w nie z przyjemnością, a historia naprawdę wciągała. Kartel odszedł od klimatów westernu, w których utrzymane były wcześniejsze odsłony i zagubił wszystkie ich pozytywne strony. Nie dziwi więc, że sprzedał się w 210 tys. egzemplarzy, choć wyszedł w tym samym czasie co Dead Island. Jak widać, robienie dwóch gier jednocześnie nie wychodzi jeszcze polskim studiom − a przynajmniej jednej z ich produkcji − na dobre.
W opracowaniu jest jeszcze kilka ciekawych projektów naszych rodzimych producentów, m.in. Sniper 2: Ghost Warrior, Afterfall: Insanity czy wspomniany Wiedźmin 2 na konsolę Xbox 360. Ale na europejskim podwórku daleka jeszcze przed nami droga. Nie można porównywać rodzimych producentów do Francuzów, którzy są potęgą światową, ustępującą jedynie USA i Japonii, ale nawet nasi najbliżsi sąsiedzi mogą się pochwalić dużo bardziej spektakularnymi wynikami. Wystarczy wymienić takie serie jak Gothic, Far Cry albo Crysis, których twórcami są niemieckie studia, czy KozakówS.T.A.L.K.E.R-a, produkowanych przez Ukraińców. Sporo jeszcze wody w Wiśle upłynie, zanim osiągniemy takie rozmiary sprzedaży, jak twórcy z wyżej wymienionych krajów. Jednak kierunek, który wyznaczyły polskie studia, jest właściwy. Kilka kolejnych tytułów pokroju Wiedźmina, Bulletstorma czy Dead Island, a staniemy się jednym z europejskich liderów.

Komentarze