Dokąd na narty?

Coraz więcej znaków na dworze sygnalizuje nam powolne nadejście zimy, a razem z nią nieuchronnie zbliżający się sezon narciarski. Jak co roku wielu z Was, uwielbiających szusowanie na nartach czy snowboard, zada sobie pytanie – dokąd jechać na wyjazd zimowy? MAGIEL postara się Wam pomóc, prezentując w tym numerze osiem ośrodków narciarskich – po dwa znajdujące się w Polsce, we Włoszech, we Francji i w Austrii.


Bukowina Tatrzańska

Bukowina Tatrzańska to jeden z najbardziej znanych ośrodków narciarskich w polskich górach. Rokrocznie tłumy turystów spragnionych zarówno góralskiej atmosfery, jak i jazdy na nartach oblegają każdy zakątek tego miejsca. Jest to też dobra baza wypadowa do okolicznych ośrodków, takich jak Białka Tatrzańska czy Jurgów lub w przypadku szukania większej dozy rozrywki i życia kulturalnego – Zakopane.
W Bukowinie możemy znaleźć wiele wyciągów narciarskich. Trasy są tu jednak dość krótkie, co szczególnie przeszkadzać będzie osobom, które zwykle wyjeżdżają na narty za granicę. Większość z nich nie jest zbyt trudna, dlatego zaawansowani narciarze nie mają tu co szukać wyzwania. Polecam natomiast ten ośrodek początkującym i średnio zaawansowanym.
Do pewnych minusów tego miejsca z pewnością zaliczyć można pogodę, która szczególnie w Polsce jest nieprzewidywalna i nikt nie jest w stanie stwierdzić, czy dopisze akurat na czas naszego wyjazdu. Teoretycznie tutejsze stoki narciarskie są regularnie ośnieżane, więc nie grozi nam przy gorszej pogodzie konieczność slalomu między płatami zieleni, jednak każdy narciarz/snowboardzista wie, że nic nie zastąpi szusowania po świeżym śniegu.
Oprócz możliwości jazdy na nartach warto wiedzieć, że w Bukowinie wolny czas spędzić można w basenach termalnych, do których jednak w szczycie sezonu dość ciężko się dostać bez konieczności stania w długiej kolejce.
Bukowina jest miejscem o niezwykłej atmosferze i niesamowitym klimacie, do którego chce się wracać. Wprawdzie tutejsze stoki nie są zbyt wymagające, ale żądnym większego wyzwania i zmotoryzowanym nic nie stoi na przeszkodzie, aby wybrać się do pobliskiej Białki czy Jurgowa, które znajdują się naprawdę blisko.

Agata Frydrych

Ocena redakcji: 2,5/5
 

Maso Corto

Już od chwili przyjazdu miasteczko to zachwyca swoim niebywałym pięknem. Maso Corto znajduje się na samym końcu doliny, otoczone z każdej strony potężnymi masywami górskimi, które sprawiają, że człowiek czuje się przy nich bardzo mały. My jednak nie przyjechaliśmy tutaj, żeby podziwiać widoki, ale aby pojeździć na nartach, a z tym sytuacja wygląda już trochę gorzej.
Zaletą jest to, że dolna stacja kolejki górskiej znajduje się w zasadzie w samym centrum miejscowości i możemy bez problemu dojść do niej z ośrodka na piechotę. Ruszamy wagonikiem z wysokości 2000 m n.p.m. i jedziemy aż na lodowiec Hochjoch na niebotyczną wysokość 3212 metrów. Tam czeka na nas 8 kilometrów tras, głównie dla średnio zaawansowanych narciarzy. Czynne są one przez cały rok i około 27 jest zależnych od warunków śniegowych. Co odważniejsi mogą zjechać nawet do samego miasta.
Nigdy nie byłem wielkim fanem lodowców, więc pewnie dlatego kurort w Maso Corto nie przypadł mi za bardzo do gustu. Temperatury sięgające minus 18 stopni Celsjusza sprawiają, że będzie nam zimno niezależnie od tego, jak ciepłe skarpety ubierzemy. Ośrodek pewnie dobry na lato, jednak zimą wolę miejsca, gdzie wybór tras jest większy, a warstwa ubrań, które mam na sobie – cieńsza.

Robert Szklarz

Ocena redakcji: 2/5
 

Les Orres

Jeżeli szukacie idealnej miejscówki na wyjazd nie tylko narciarski, ale także imprezowy i suto zakrapiany, Les Orres jest idealną opcją. Ośrodek od kilku lat wydaje się być ulubionym miejscem organizatorów wszelkich studenckich wyjazdów. Dlatego spotkamy tu nie tylko tłumy pijanej polskiej młodzieży, ale także gwiazdy polskiego show-biznesu czy warszawskiej sceny klubowej, które podróżują w malownicze góry Francji razem z obozami.
Jednak Les Orres to nie tylko imprezy do białego rana. To także typowe dla francuskich stoków hotele i apartamenty zaraz przy stoku, z okien których od samego rana możemy podziwiać narciarzy szusujących po oświetlonych porannym słońcem trasach, motywujących nas do wcześniejszego opuszczenia apartamentu i wyjścia na stok.
Mówi się, że w Austrii są dobre warunki do jazdy, we Włoszech – piękna pogoda, a we Francji i jedno i drugie. Les Orres wydaje się potwierdzać tę tezę. Widać, że miejscowym włodarzom zależy na zimowej turystyce. Stoki są dobrze przygotowane, 80-kilometrowa długość tras wydaje się być całkiem przyzwoitą wartością, a pogoda jest na ogół wyśmienita. Do tego mieszanka typowej kuchni narciarskiej, włoskich akcentów i francuskich specjałów, która na pewno nas nie zawiedzie. Niestety, Francuzi nadal mogą się jednego od Austriaków nauczyć. Podczas gdy w austriackich ośrodkach kabiny wyciągów krzesełkowych są wygodne i osłonięte od wiatru, francuskie przypominają bardziej te, które znajdziemy w Polsce. No i ta odległość!

Mieto Strzelecki

Ocena redakcji: 3,5/5
 

Pra Loup

Pra Loup to w wolnym tłumaczeniu z języka francuskiego Prastary Wilk. Już sama nazwa regionu wskazuje na charakter kurortu, który do najmłodszych nie należy. Czy to jednak źle?
Wprost przeciwnie. Dzięki obecnej w Pra Loup długoletniej tradycji narciarstwa panuje tutaj niepowtarzalny klimat. Tworzą go nie tylko licznie przybywający studenci, ale także francuskie pary, które jeżdżą tutaj już pewnie od co najmniej pięćdziesięciu lat, jeśli nie dłużej! Na język samo nasuwa się pytanie, dlaczego wybrali akurat Pra Loup, skoro liczba słonecznych dni sprawia, że nie ma tutaj aż tak dobrze naturalnie naśnieżonych stoków. Turyści wierni temu miejscu twierdzą jednak, że nigdzie indziej nie ma takiego przyjemnego, ciepłego powiewu znad Morza Śródziemnego, a 180 km tras w zupełności im wystarcza. Niestety, dziwić mogą drzewa usytuowane na krawędziach stoków. Z pewnością wzbogacają one widoki, jednak nie gwarantują pełnego bezpieczeństwa, zwłaszcza osobom początkującym.
Wadą jest to, że Francja nie należy do najtańszych państw europejskich. Zamiast więc liczyć na wyżywienie w nielicznych w Praloup „tańszych” knajpkach, warto przygotować się już w Polsce na gotowanie na miejscu. Jednak każdy student wie, że przecież nie ma to jak wspólne przygotowanie posiłków na wyjazdach ze znajomymi!
Szukających megaimprezowni i wielkiej zabawy Prastary Wilk nie usatysfakcjonuje. Choć kwatery na studencką kieszeń położone są w malowniczym miejscu, bo na górskim zboczu, to na pewno nie znajdziemy tam pawilonu z dyskotekami. Dla chcącego jednak nic trudnego. Apartamenty, które najlepiej odpowiadają studenckiemu portfelowi, są wieloosobowe. Zatem nic nie stoi na przeszkodzie, aby zorganizować imprezową noc w przytulnym domku na zboczu.

Justyna Orłowska

Ocena redakcji: 4/5
 

Nassfeld-Hermagor

Położony w południowej Karyntii ośrodek Nassfeld-Hermagor ma opinię jednego z najlepszych centrów narciarskich w Austrii. Jest pod wieloma względami wyjątkowy. Niby w Austrii, a jednak znajdujący się na granicy z Włochami. Bardziej południowy klimat pozwala nam spodziewać się lepszych warunków pogodowych niż tych charakterystycznych dla Austrii, a jednocześnie Alpy Karynckie oferują nam bardzo dobre warunki narciarskie. Ponadto, infrastruktura jest bardzo nowoczesna, a zakwaterowanie – nader przyzwoite. Problemem może jednak być odległość miejsca zamieszkania od stacji wyciągu. Miejscowość Troppolach nie oferuje tak dużej bazy noclegowej, do jakiej przyzwyczaić nas mogły inne austriackie ośrodki, a położenie w dolinie powoduje, że możemy zostać zmuszeni do znalezienia gasthausu nawet 20 czy 30 km od Troppolach.
W Nassfeld nie usłyszymy wszędzie niemieckiego, dominują tu raczej Włosi. Nawet menu restauracji na stokach bliższe jest południowcom. Kolejne dni powinny witać nas piękną pogodą, skłaniającą dużą część narciarzy do chwili odpoczynku na skąpanych w słońcu leżakach.
Ośrodek oferuje 110 km bardzo zróżnicowanych tras, dlatego coś dla siebie znajdą zarówno ci początkujący, jak i bardziej zaawansowani. Z pewnością nie jest to miejsce stworzone dla amatorów wyjazdów połączonych z nocnymi wypadami do miejscowych klubów. Takich tu najnormalniej w świecie nie uświadczymy. Za to dla wielbicieli wypoczynku pozbawionego szalonego apresski, którym nie przeszkadza obowiązek codziennych 20 minutowych dojazdów na stok, jest to miejsce idealne.

Mieto Strzelecki

Ocena redakcji: 4,5/5
 

Szczyrk

Jeśli kupiłeś sobie nowiutkie narty i planujesz zrobić szybki wypad do niezbyt odległego Szczyrku, aby je przetestować – odpuść sobie. Byłem w tym kurorcie wiele razy i prawie zawsze powtarzał się ten sam problem – brak śniegu. O ile na samym szczycie Skrzycznego ten problem zwykle nie występuje, to chcąc zjechać na sam dół, musimy być przygotowani na przejazd po trawie, ziemi i kamieniach. Z nieśmiganymi deskami na nogach jest to bardzo bolesne doświadczenie.
Kolejnym problemem jest kiepska infrastruktura. Od około 30 lat w ośrodku nie poczyniono żadnych poważnych inwestycji, a poruszające się w ślimaczym tempie wyciągi sprawiają wrażenie, jakby zaraz miały się rozpaść. Ten problem powinien jednak wkrótce przejść do historii, bowiem w kwietniu tego roku ośrodek Czyrna-Solisko na stokach Małego Skrzycznego został nareszcie sprywatyzowany. Możemy spodziewać się, że jeden z największych polskich kurortów turystycznych, oferujący łącznie ponad 60 kilometrów tras narciarskich, wkrótce osiągnie europejskie standardy.
Pomimo wyżej wymienionych wad ośrodka, zawsze chętnie do niego wracam. To właśnie tam po raz pierwszy miałem na nogach narty, ale do dziś mogę znaleźć trasy, które są dla mnie wyzwaniem. Zarówno początkujący, jak i nawet najbardziej zaawansowany narciarz czy snowboardzista znajdzie tutaj coś dla siebie.

Robert Szklarz

Ocena redakcji: 3/5
 

Flachau

Flachau znajduje się w regionie Ski Amade, pozycji obowiązkowej dla każdego, kto nazywa siebie narciarzem. W samych trzech dolinach, w których znajduje się ośrodek, mamy do dyspozycji 185 tras, a na cały region składa się ich, bagatela, 860 km.
Samo Flachau jest typowym austriackim ośrodkiem. Znajdziemy tu świetnie przygotowane trasy, masę wyciągów, w tym kanapy (podgrzewane!). W środku dnia możemy zjeść perfekcyjnie przygotowanego, tak charakterystycznego dla narciarskich wyjazdów, Wienerschnitzla, a obok z pewnością znajdziemy popijającą kolejne piwo grupę niemieckojęzycznych amatorów zimowego szaleństwa, oglądających transmisję z zawodów Pucharu Świata.
Wyjazd do Austrii ma swoje plusy i minusy. Ceny na średnim poziomie i niewielka odległość od naszego kraju oraz świetne warunki do jazdy nie wszystkim zrekompensują podróż, jaką najczęściej musimy pokonać, aby dostać się do najbliższej stacji wyciągu. Dodatkowo pogoda, delikatnie mówiąc, raczej nie rozpieszcza. Jednak Flachau ma jedną ogromną zaletę. Praktycznie do samej miejscowości dojedziemy autostradą, co znacznie skraca podróż z Polski, pozwalając zakwalifikować ośrodek również do grupy „kilkudniowych wypadów”.

Mieto Strzelecki

Ocena redakcji: 3,5/5
 

Val di Fiemme

Dolomity to gratka dla każdego miłośnika białego szaleństwa. Szczególnie godne polecenia są dwa z pięciu ośrodków leżących we włoskiej dolinie Val di Fiemme: Ski Center Latemar i Alpe Cermis. Dlaczego akurat te dwa? Osobiście bardzo lubię mieć spory wybór pomiędzy różnymi trasami, a w obu tych miejscach jest on akurat na tyle duży, że nie muszę cały dzień jeździć po jednej trasie, która mi odpowiada, ale zawsze w pobliżu mam inną, odrobinę łatwiejszą czy trudniejszą.
Szczególnie atrakcyjne jest Ski Center Latemar, na które możemy wjechać aż z trzech stron – z Predazzo, Pampegao i Oberegen. To ogromny kurort, w którym do wyboru mamy aż 40 świetnie przygotowanych tras o różnym stopniu trudności. Pozwala to na właściwie całodzienną rozrywkę, bez konieczności dwukrotnego przejechania tej samej trasy. A jeśli nawet jakiś cudem ośrodek nas znudzi, czy zmęczy lub uznamy go za zbyt zatłoczony, można na tym samym ski-passie odwiedzić pozostałe 4 ośrodki mieszczące się w dolinie Val di Fiemme.
Oczywiście, zawsze można pojechać do jakiegoś kurortu w Austrii, gdzie wybór tras jest jeszcze większy, ale to właśnie we Włoszech znajdują się południowe, doskonale nasłonecznione stoki Alp i fantastyczni ludzie, którzy tworzą przesympatyczną i wspaniałą atmosferę tego miejsca.

Robert Szklarz

Ocena redakcji: 4,5/5

Komentarze