Jestem młodsza od rówieśników

Marię Czubaszek można albo kochać, albo tylko lubić. Myślę, że tych, którzy ją kochają jest zdecydowanie więcej. Ci pierwsi również wiedzą, że wystarczy pozwolić mówić Pani Marii, aby otrzymać pełny humoru, świetny materiał. Najlepiej przy tej okazji pilnować czasu, gdyż Pierwsza Dama Polskiej Satyry mogłaby gaworzyć bez końca. Nam opowiedziała o samej sobie, swoim dotychczasowym dorobku i najważniejszych mężczyznach swojego życia.

Praca

Dziennikarstwo

Co prawda nigdy nie skończyłam studiów na wydziale dziennikarskim, jednak przez wiele lat pracowałam jako dziennikarka i przygotowywałam wywiady między innymi dla „Przekroju” i „Vivy”. Pamiętam, jak ostatnio Artur Andrus zapytał mnie czy jest rozmowa, która szczególnie zapadła mi w pamięć. Strasznie się zdziwił, gdy odpowiedziałam mu, że był to wywiad, który nigdy się nie odbył.

Było tak, że pewne wydawnictwo zaproponowało mi kiedyś, aby wydać książkę ze wszystkimi moimi wywiadami. Potrzebowali jednak jeszcze kilku. Jeden z nich miał być z moim mężem Karolakiem. On był wtedy w trasie, a tym z wydawnictwa bardzo zależało na czasie. Wpadłam więc na świetny pomysł. Po co robić wywiad z Karolakiem, skoro sama znam go najlepiej! Usiadłam sobie przed biurkiem, zadawałam pytania i sama odpowiadałam. Taka była ze mnie dziennikarka. Niedawno, przy tworzeniu wywiadu – rzeki Artur Andrus zadał te same pytania Karolakowi. Odpowiedział bardzo podobnie. Tylko mniej śmiesznie. Podobnie było z Januszem Gajosem, który jest uroczym facetem. Spotkaliśmy się, gdy nie był w najlepszym humorze. Wiedziałam jednak, że gdybyśmy spotkaliśmy się innego dnia jego wywiad wyglądałby zupełnie inaczej – bardziej luźnie. Dlatego przy transkrypcji naszej rozmowy dodałam parę stwierdzeń. Po przeczytaniu Gajos powiedział mi, że uczyniłam z niego wysokiego blondyna i nawet był mi wdzięczny.

Wywiad – rzeka

Wywiady-rzeki zazwyczaj robi się z ludźmi, którzy przeżyli już wiele i jak to się mówi, są bliżej niż dalej. Widocznie Wydawnictwo Prószyński i Spółka uznało, że już niedużo dni zostało mi na ziemskim padole i trzeba jak najszybciej wypytać Marię Czubaszek. Na początku byłam nastawiona dość sceptycznie. Przekonała mnie jednak osoba Artura Andrusa, który miał przeprowadzić ten wywiad. Uwielbiam z nim pracować. To on sprawił, że dość bezboleśnie przeszłam przez całą pracę nad książką. Przychodził do mojego domu z dyktafonem i co rusz wyciągał ze mnie nowe wspomnienia. Okazało się, że nie mam tak bujnego życiorysu jak Kora czy Szymon Wydra, którzy musieli jeść zupę z trawy czy myć samochody z ptasich odchodów.

Pamiętam, jak mniej więcej po trzecim spotkaniu, zadzwonił do mnie Andrus i powiedział: Mario, w naszej rozmowie nie ma podanych żadnych dat. Podaj mi kilka, żeby wywiad wydał się bardziej profesjonalny. Odpowiedziałam mu, że jedyna data jaką pamiętam to 1410. Najlepsze jest jednak to, że nie zautoryzowałam i nawet nie przeczytałam tej książki. I pewnie nigdy nie przeczytam.

Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”

To był zeszłoroczny, wiosenny poranek. Telefon z Ministerstwa Kultury. Pani z drugiej strony słuchawki oznajmiła mi, że Bogdan Zdrojewski ma zamiar wręczyć mi odznaczenie „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Do dziś nie mogę zapamiętać dokładnej nazwy owego odznaczenia i zawsze wspomagam się Internetem. Pierwsza myśl, jaką wtedy miałam w głowie była taka, że zazwyczaj podobne honory otrzymuje się pośmiertnie. Sekretarka z Ministerstwa oznajmiła jednak, że nie szkodzi, że jeszcze żyję.

Oczywiście, jestem niezwykle dumna z tej nagrody i znalezienia się w bardzo zacnym gronie. Przy odbieraniu jednak nie obyło się bez przygód. Gdy tylko dowiedziałam się o otrzymaniu odznaczenia, zadzwoniłam pochwalić się do Andrusa. Artur prowadzi w „Trójce” program rozrywkowy i wymyślił sobie, że zaprosi mnie do niego dwukrotnie – „przed krzyżem” i „po krzyżu”. Niestety, jadąc na Myśliwiecką, gdzie znajduje się siedziba Polskiego Radia, odebrałam telefon od pani z Ministerstwa. Okazało się, że zapisałam niepoprawną datę i zamiast być na Krakowskim Przedmieściu i odbierać odznaczenie byłam w zupełnie innej części Warszawy.

Przy awaryjnym odbieraniu nagrody, jakieś dwa tygodnie później, minister Bogdan Zdrojewski wypalił do mnie: Już chyba czas wyprowadzić Panią na ogródek. Nie będę ukrywała, że poczułam się jakbym była w skórze mojego czworonoga. Okazało się jednak, że minister tak właśnie chciał zadbać o to, bym sobie po prostu zapaliła.

Ja – Maria

Nazwisko

W dowodzie mam Czubaszek-Karolak. Jednak gdy zanosiło się na ślub z moim drugim mężem pomyślałam, że dobrze by było po prostu zmienić tego Czubaszka na Karolaka. Gdy podzieliłam się z nim tą refleksją, ten odpowiedział mi: Słuchaj, jak dla mnie to jest nazwisko dla ciecia. Wyobraź sobie jak wołają: Panie Karolak – śmieci do wyrzucenia! Czubaszek nie brzmi zbyt pozytywnie. Ale to zawsze lepsze nazwisko niż jakieś cieciowe.

Zresztą z nazwiskiem związana jest jeszcze jedna historia. Mam straszną słabość do wszystkich gier telewizyjnych, w których te piękne kobietki zachęcają do wygrywania ogromnej kasy. I pewnego dnia się skusiłam. Zadzwoniłam i nawet udało mi się wygrać jakieś dwa tysiące. Wtedy przyszedł czas na podanie moich danych osobowych. Karolak siedział w drugim pokoju. Byłam wtedy już rozpoznawalna, więc pomyślałam sobie, że podam nazwisko swojego drugiego męża. Ściszyłam tylko głos, żeby nie słyszał. Po roku, przy porządnej małżeńskiej kłótni, Karolak wykrzyczał do mnie : A i jeszcze jedno! Myślisz, że nie wiem, że gdy robisz jakieś głupoty to wtedy jesteś wielka Pani Karolak?! Wszystko pamiętał.

Gotowanie

Gotowanie, podobnie jak inne zajęcia, których umiejętności wymaga się od dobrej żony jest mi zupełnie obce. Biedny jest ten mój Karolak. Zawsze wypytuje się kiedy przyjdą do nas goście. Lubi gości, ponieważ zawsze coś tam skapnie dla niego z tego, co kupuje przybyszom. Smakołykami, które przygotowuję najczęściej gdy nie ma gości są parówki. I to w trzech wersjach. Parówka surowa. Parówka z wody. I moja specjalność – parówka podgrzewana nad palnikiem kuchenki gazowej.

Palenie

Określam siebie: stara, ale jara – trzy paczki (wypowiada te słowa z papierosem w dłoni). Nie ukrywam, że nie wyobrażam sobie życia bez papierosów. Podobno papieros skraca życie o 3 minuty. Ja wyznaję jednak zasadę pewnego znajomego lekarza. Gdy przyszedł do niego pacjent z problemem nikotynowym, ten zapytał go ile ma lat. Zdziwiony mężczyzna odpowiedział, że 52 lata. Doktor na to: Widzi pan, gdyby pan nie palił miałby pan już 60. Jestem więc młodsza od moich rówieśników.Teraz nawet przekonałam się do e-papierosów, żeby móc sobie spokojnie palić w knajpach.

Moje palenie obchodzi chyba wszystkich oprócz mnie. Często spotykam posła na Sejm i lekarza Bogusława Piechę, który zawsze mnie okropnie straszy papierosami. Pani umrze, Pani umrze! – wykrzykuje. Ja odpowiadam na jego zaczepki, że palący też żyje do śmierci. Inny znajomy doktor opowiadał mi niedawno o tym, jak prowadzi spotkania dla młodych ludzi, w których zniechęca do palenia. Zapytałam go więc, czy mogłabym przyjść na takie spotkanie. Nie mógł wpaść na pomysł, co miałabym robić na takiej imprezie. Odpowiedziałam, że mógłby straszyć młode osoby, że jeśli będą paliły to będą wyglądały jak ta pani. Nie oponował.

Uroda

Swoją urodę określam jako nienachalną. Moim największym osiągnięciem jest uzyskanie tytułu NieNajpiękniejszej 2010. Wygrałam z samą Jolą Rutowicz. Niestety zauważyłam, że co roku robię się starsza. W odróżnieniu do Krzysztofa Ibisza, którego poznałam około 20 lat temu. Wtedy nie był jeszcze taki młody.

Faceci

Czubaszek – mąż

Nie lubię oceniać ludzi po pierwszym spotkaniu. Nawet gdy zdarzy się na początku tak, że ktoś mi się nie spodoba to daję mu jeszcze kilka szans. A nuż się jeszcze w nim „zasmakuję”. I tak było z moim pierwszym mężem Czubaszkiem. Od razu mi się nie spodobał. Miałam jednak nadzieję, że się w nim rozsmakuję. Niestety, nie udało się. Szybko się rozwiedliśmy. Zostało mi tylko te durne nazwisko.

Wojciech Karolak – drugi mąż

Z Wojciechem Karolakiem jesteśmy już 30 lat. Myślę, że to sporo jak na połączenie takich dwóch odmiennych charakterów. Wojtek jest muzykiem jazzowym, więc gdybym miała liczyć na jego pieniądze to pewnie nie miałabym co włożyć do garnka.

To w dużej mierze dzięki niemu zaczęłam pisać teksty. On komponował muzykę dla wielu znanych i świetnych artystów, a że ja krzątałam się po domu to krzyknął mi parę razy, żebym coś naskrobała. Wielką pisarką jednak nigdy nie byłam.

Woody Allen

Z poczuciem humoru na całym świecie jest tak samo. Niektórzy je mają, a niektórzy nie. Jedni mają takie, a drudzy inne. Nie ukrywam, że najbardziej doceniam ludzi, którzy potrafią śmiać się z siebie. Takim właśnie człowiekiem jest Woody Allen. To człowiek, który wymyślił dobrze znany żart o Żydach, których Mojżesz przeprowadził przez morze, gdyż wstydził się pokazać z nimi na mieście. Gdyby powiedział to ktokolwiek, kto nie jest Żydem, z pewnością byłby oskarżony o antysemityzm. No i urodę ma nienachlaną podobnie jak ja.

Doskonale pamiętam ostatni koncert Allena w Polsce. Siedziałam w drugim rzędzie i czułam się niczym nastolatka na koncercie zespołu Feel. Stanika jednak na scenę Sali Kongresowej nie rzucałam. Niedawno zapytał mnie dziennikarz co zrobiłabym, gdyby przyszedł do mnie Woody i powiedział: Mario, chodź ze mną. Bez zastanowienia odpowiedziałam, że pognałabym za nim. Ten jednak nie dawał za wygraną: Ale była pani przecież że swoim mężem Wojciechem Karolakiem. Karolaka wzięłabym ze sobą, bo w odróżnieniu ode mnie świetnie mówi po angielsku i byłby moim tłumaczem – odpowiedziałam. Niestety, Allen nie wypowiedział tych słów.

Roman Polański

Z Panem Romanem Polańskim nigdy się nie spotkaliśmy i pewnie nigdy nie spotkamy. Ostatnio jednak, gdy reżyser znajdował się w areszcie, próbowałam go nieco usprawiedliwiać w mediach. Po jakimś czasie otrzymałam telefon z Paryża. Pani po drugiej stronie słuchawki prosiła o mój adres zamieszkania, argumentując swoją prośbę tym, że Pan Roman Polański chce wysłać mi paczkę. Pomyślałam sobie, że to żart i odłożyłam słuchawkę. Mojemu zdziwieniu nie było końca, kiedy pewnego dnia otrzymałam siedmiokilogramowy pakunek. Okazało się, że po wyjściu z aresztu Pan Roman chciał podziękować wszystkim osobom, które go wspierały. W paczce była między innymi kartka z dedykacją od Barbry Streisand.

Artur Andrus

Uwielbiam Artura Andrusa. Dzieli nas różnica pokoleniowa, ale świetnie się dogadujemy. Razem z Karolakiem nigdy nie chcieliśmy mieć dzieci. Jednak co do Artura jesteśmy zgodni. Z chęcią byśmy go zaadoptowali. Nie po to, by nas utrzymywał, choć to też by się przydało. Po to, żebyśmy mogli sobie powiedzieć: Ale jesteśmy dumni, że taki nam się trafił syn!

Maria Czubaszek
Maria Alicja Czubaszek-Karolak (z domu Bacz) urodziła się 9 sierpnia 1939 roku
w Warszawie. Jest jedną z najbardziej znanych polskich satyryków. Od 1960 roku pisze scenariusze do słuchowisk radiowych. W jej słuchowiskach występowali między innymi: Bohdan Łazuka, Irena Kwiatkowska czy Piotr Fronczewski. Studiowała na Wydziałach Dziennikarstwa i Filologii Angielskiej Uniwersytetu Warszawskiego.

Jako dziennikarka pracowała przede wszystkim w radiowej Trójce. Poza tym pisała również między innymi dla Przekroju czy Vivy. Jest autorką tekstów do muzyki swojego męża-jazzmana Wojciecha Karolaka (np. Wyszłam za mąż, zaraz wracam). Zajmuje się również twórczością dla telewizji. Ma na swoim koncie kilka scenariuszy filmowych i serialowych. Aktualnie występuje w serialu Spadkobiercy oraz współprowadzi niedzielne Szkło Kontaktowe. W roku 2009 z rąk ministra kultury i dziedzictwa narodowego, Bogdana Zdrojewskiego, odebrała Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Nazwisko Czubaszek zachowała po pierwszym mężu.

No votes yet.
Please wait...