Samba na dnie piekła

Rio de Janeiro głównie kojarzy się z hucznym świętowaniem karnawału, skąpo ubranymi tancerkami poruszającymi się żwawo w rytmie samby oraz z monumentalnym posągiem Jezusa górującym nad metropolią. Jednak podróżnik, który znajdzie czas na oderwanie się od zabawy przekona się, że to miasto skrywa także mniej atrakcyjne i wesołe miejsca – fawele.

Tekst: Magdalena Pater

fawele

fot. Magdalena Pater

Fawela. Dla niektórych to słowo nie oznacza zupełnie nic, innym kojarzy się tylko z biedą, handlem narkotykami i przestępczością. Pierwszą próbą zwrócenia uwagi świata na te obszary był klip Michaela Jacksona They don’t care about us, kręcony na terenie osiedla Santa Marta w Rio de Janeiro. Po tym wydarzeniu zaczęli odwiedzać je wpływowi politycy oraz gwiazdy światowego formatu. Rozgrywały się tam także akcje filmów, jak Miasto Boga czy Fast 5.

Osiedla Boga

Słowo „favela” oznacza roślinę, która rośnie na wzgórzach Rio de Janeiro – miejscach, gdzie osiedla się biedota. Pierwszą fawelą nazwana została osada założona przez żołnierzy w XIX wieku. Następne osiedla tego typu były tworzone przez niewolników, głównie z Afryki, którzy zostali pozostawieni samym sobie po zniesieniu niewolnictwa oraz przez biedniejszą ludność brazylijską, zepchniętą na obrzeża miasta. Największy ich kompleks, Complexo do Alemão, składa się aż z szesnastu faweli, zajmując powierzchnię około 300 hektarów. Do jego powstania przyczynił się Polak – Leonard Kaczmarkiewicz, który w latach 20. XX wieku, emigrując do Brazylii, zakupił ziemię w tamtym rejonie, zwaną Serra de Misericórdia. Z powodu typowo europejskiej urody mieszkańcy nazywali go Niemcem, alemão, a jego ziemię – Morro do Alemão, czyli niemiecka dzielnica. W latach 50. zaczął sprzedawać ziemię pod zabudowania przemysłowe oraz mieszkania dla robotników fabryk znajdujących się w pobliżu.

Od momentu stworzenia do czasów obecnych fawele są postrzegane jako najbardziej niebezpieczne miejsca w Brazylii. To główne ośrodki handlu narkotykami, w których żyje około 6 proc. populacji Brazylii. Egzystencja mieszkańców faweli, zwanych favelados, toczy się jakby obok życia w innych częściach miasta. Oni sami twierdzą, że tworzą w pewien sposób inny naród. Każdy ruch rządu brazylijskiego nakierowany na normalizację panującej tam sytuacji odbierany jest jako zamach na ich osobowość. W faweli każdy się zna i  troszczy o siebie, żyjąc tam, można czuć się całkowicie bezpiecznym.

Wielu emigrantów przyjeżdżających do Brazylii wynajmuje lub kupuje mieszkania właśnie w biednych częściach miasta ze względu na niskie koszty oraz poczucie niesamowitej bliskości między mieszkańcami.

Nowa odsłona

Favelados sami oprowadzają turystów po swoich osiedlach, tworzą akcje turystyczne. Jednym z ich przejawów są malowane domy w Santa Marta. Przy wejściu do faweli znajdują się punkty dla turystów, gdzie można nabyć plany, spis atrakcji się tam znajdujących, a także zasięgnąć informacji dotyczących historii, kultury i sposobu przemieszczania się po ich obszarze. Każda z nich jest siedzibą szkoły samby. Mieszkańcy z dumą reprezentują swoje szkoły, tańcząc na platformach na Sambodromo w okresie karnawału. Starają się zerwać ze stereotypem krążącym po świecie odnośnie ich osiedli. Jednym z powodów ich narodzin są obrazy prezentowane w filmach, głównie w  nominowanym do Oscara filmie Fernando Meirellesa Miasto Boga, nakręconym na podstawie książki Paulo Linsa o tym samym tytule. Jego akcja rozgrywa się w latach 60. XX wieku i jest oparta na faktach. Można stwierdzić, że hasło promocyjne filmu Samba na dnie piekła to doskonały wybór. Był szeroko krytykowany jako sprowadzający Rio de Janeiro do miejsca walk karteli narkotykowych, z czym dziś próbuje się usilnie walczyć. W opozycji do niego stoi mniej znany film 5 razy fawela. Dzielnica pokazana jest z pięciu punktów widzenia normalnych mieszkańców, nie jak u Fernanda Meirellesa – handlarzy narkotyków.

Rząd kontra fawela

W czasach dyktatury Getúlio Vargasa nastąpił wzrost liczby faweli. Dopiero w 2008 roku, prezydent Luiz Lula da Silva zaprezentował czteroletni program inwestycyjny państwa, mający na celu także zagospodarowanie oraz poprawę życia w dzielnicach biedoty. Rząd zapewnił mieszkańcom dostęp do wody, elektryczności, niekiedy nawet Internetu. Z funduszy państwowych powstały systemy komunikacji wewnątrz faweli, najczęściej kolejki liniowe, oraz obiekty sportowe. W tym samym roku zaczęły do niej wkraczać oddziały policji pacyfikacyjnej. Już w styczniu tego roku na łamach BBC brazylijska policja oświadczyła, iż Rocinha jest najlepiej monitorowanym miejscem świata. Rząd pragnie mieć jak największą kontrolę na obszarze faweli w związku ze zbliżającymi się Mistrzostwami Świata w piłce nożnej 2014 i Igrzyskami Olimpijskimi w 2016 roku. Teoretycznie sytuacja znacznie się poprawiła, spacerując pomiędzy kolorowymi budynkami dzielnicy slumsów Santa Marta można czuć się całkowicie bezpiecznie. Jednak niektóre rządowe decyzje, mające na celu zagospodarowanie terenu, spotykają się z krytyką. Teren na obrzeżach został ogrodzony murami, a mieszkańcy muszą mieć specjalne zezwolenie na rozbudowywanie swoich mieszkań, dlatego rodzi się przekonanie, iż polityka „ograniczeń” nie pomoże ludności opuścić faweli.

Od paru lat biura turystyczne organizują dla zwiedzających specjalne wycieczki po terenach faweli. Dla mieszkańców bogatego kontynentu, jakim jest Europa, istnienie tego typu dzielnic jest niewyobrażalne. Jedno można powiedzieć z pewnością: fawele są miejscem, które koniecznie trzeba nie tyle zobaczyć, co poczuć. Nie mają walorów estetycznych, ale wychodzi się stamtąd z zupełnie innym podejściem do życia i rzeczy materialnych. Właśnie to sprawia, że tak łatwo można się w nich zakochać.

No votes yet.
Please wait...