(Nie)szczęśliwa Ziemia

Nominowana do Paszportów Polityki książka Łukasza Orbitowskiego nie znalazła uznania komisji w ostatecznym werdykcie. Możliwe, że po jej przeczytaniu jury zrobiło się po prostu bardzo przykro.

orbitowski Ostatnia, jak pisze na swojej stronie „najbardziej dojrzała i zaskakująca”, powieść Łukasza Orbitowskiego faktycznie jest wyjątkowa, ponieważ mało ma w sobie fantastyki charakterystycznej dla poprzednich książek autora. Nie jest to książka czysto obyczajowa, jest w niej odrobina legendy, może trochę gotyckiej powieści, jednak to w zasadzie historia dojrzewania grupy chłopaków z podwrocławskiego Rykusmyku. W zasadzie pierwsza część książki to historia nastoletnich już dzieci z Bullerbyn w post-transformacyjnej Polsce: piwo Piast w ruinach zamku, LAN party w Quake’a i pierwsze, pechowe, przejażdżki kradzionym trabantem. Czuć jednak niepokój wiszący w powietrzu – chłopaki tłumaczą to sobie obecnością tego strasznego zamczyska. Później dowiedzą się, że to wejście w dorosłość jest tym prawdziwym upiorem, który straszy.

W wywiadzie udzielonym MAGLOWI Orbitowski przyznał, że „Szczęśliwa ziemia” jest konsekwencją frustracji i rozczarowań , których doświadczyło jego pokolenie – pokolenie, któremu obiecywano wiele, a które teraz walczy w codziennym survivalu. Pisze o frustracji powszedniej jak chleb i o ludziach, którzy „marzyli o podbiciu świata a to świat podbił ich”.

W tej pesymistycznej konstatacji autor potrafi zaskoczyć wrażliwymi obserwacjami, jak chociażby taką, że słonie zawsze stoją, słońce czy deszcz, niewzruszone, ponieważ za grubą słoniową skórą przeżywają swój własny, wewnętrzny świat. Chociaż jeśli przeczyta się to dwa razy, to i tak wycieka z tego strumień melancholii.

Oczywiście nie ma żadnej szczęśliwej ziemi, Rykusmyku jest symbolem wszystkiego co ciąży – złych doświadczeń z dzieciństwa, małomiasteczkowej proweniencji, śmierci bliskiej osoby. Orbitowski nie daje nadziei, możemy uciekać, ale i tak nie ma ucieczki przed nami samymi. Może ten defetyzm siany przez autora, brak słoneczka na końcu tunelu, zaważyły na tym, że książka nie zdobyła lauru Polityki. A powinna.

No votes yet.
Please wait...