Pingwin nie gryzie

W 1996 roku pingwin Tux oficjalnie stał się symbolem Linuxa. I choć przeciętna osoba tego sympatycznego zwierzaka kojarzy co najwyżej z filmem Madagaskar, a wyżej wymieniony system operacyjny uważa za zbyt skomplikowany, to w rzeczywistości można go obsługiwać bez większego problemu i z wieloma korzyściami dla użytkownika.

Tux-G2

Materiały prasowe

Gdy w 1991 roku dwudziestojednoletni programista Linus Torvalds hobbistycznie rozpoczął pracę nad kodem Linuxa, nie spodziewał się, że stworzy OS’a (system operacyjny), który w ciągu paru lat stanie się fenomenem wśród informatyków i będzie symbolem walki z licznymi błędami Windowsa. Linux to potoczne określenie grupy open-source’owych systemów informatycznych utworzonych na bazie kernela (jądra – programu łączącego aplikacje z hardwarem, np. procesorem lub pamięcią RAM) o tej samej nazwie. Na dany moment dostępnych jest kilkaset dystrybucji wpisujących się w tę definicję; każda jest dostępna legalnie za darmo. Wszystkie różnią się od siebie zarządzaniem zasobami komputera, interfejsem czy oprogramowaniem, jednak dwie cechy są charakterystyczne dla każdego systemu – stabilność i szybkość.

Fakty i mity

Skuteczność tego informatycznego fenomenu potwierdza fakt, iż w maju ubiegłego roku NASA zadecydowała o zmianie systemu zarządzającego komputerami na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej z Windowsa na Linux Debian. Ruch ten argumentowano koniecznością natychmiastowego reagowania na możliwe problemy z systemem poprzez edycję jego kodu, co nie jest możliwe w Windowsie, nie wspominając nawet o systemie Apple’a. Animacje do filmu Avatar powstały w pełni na Linuxie. Spośród 500 najszybszych komputerów na świecie, ok. 96 proc. korzysta z wynalazku Linusa Torvaldsa. Z innych zalet systemu można wyróżnić fakt, że każda dystrybucja posiada menedżera oprogramowania, czyli po prostu sklep z aplikacjami, którego cała zawartość jest dostępna za darmo. Poza tym, większość wirusów jest tworzonych pod użytkowników Windowsa, więc ryzyko kradzieży danych lub problemów systemowych drastycznie maleje.

Tyle teorii i liczb, bo pomimo wielu korzyści, perspektywa zmiany i porzucenia Windowsa odstrasza przeciętnego użytkownika komputera prawie tak skutecznie, jak Palikot emerytów. Wciąż żyje barwny stereotyp przeciętnego użytkownika Linuxa jako czterdziestoletniego, grubego informatyka przesiadującego bez przerwy w swoim pokoju/piwnicy, w domu rodziców. Narastają kolejne mity, między innymi mówiące o tym, że bez wiedzy o programowaniu nie ma sensu nawet myśleć o zmianie systemu. Owszem, taka umiejętność znacznie pomaga, jednak bez tych zdolności nadal można dobrać OS, który w żadnym stopniu nie wymaga wpisania choćby linijki kodu. Mało tego, niemal każdy przynajmniej raz korzystał z Linuxa – robią to wszystkie osoby z Androidem na smartfonie, bo jego kod jest oparty właśnie na tym pochodzącym z systemu Torvaldsa.

Nie taki Linux straszny

Wbrew fałszywym przekonaniom, zainstalowanie nowego systemu nie jest trudniejsze od przeciętnego programu na Windowsa, choć wymaga nieco więcej wysiłku. Najlepszą metodą jest wgranie OS’a na pamięć przenośną. Dzięki temu rozwiązaniu można włączyć system z pendrive’a i przekonać się, czy dana dystrybucja odpowiada oczekiwaniom. Co więcej, jeśli użytkownik zdecyduje się na instalację nowego systemu, nie musi kompletnie pozbywać się możliwości korzystania z Windowsa. W trakcie wgrywania dowolnego systemu z Linuxem, ma do wyboru opcję, w której będzie w posiadaniu obu platform, a przy każdym uruchomieniu komputera będzie mógł dokonać wyboru, z której z nich chce korzystać. Na taki krok decyduje się spora ilość użytkowników ze względu na uciążliwość, która dotyka każdego zmieniającego system – brak bezpośredniego wsparcia dla aplikacji Windowsa. Z myślą o tym problemie stworzono Wine – symulator instalatora, dzięki któremu można wgrać programy, których nie da się zainstalować wyłącznie z poziomu systemu. Niestety, nie jest to najlepsze rozwiązanie, ponieważ niektóre funkcje aplikacji mogą być niedostępne. Jednak nawet uwzględniając tę niedogodność, menedżer aplikacji jest pełen zarówno darmowego, jak i płatnego oprogramowania, które jest w stanie zastąpić oprogramowanie Microsoftu.

Humanity towards others

Info godziny poprawa-01

Dystrybucje Linuxa można liczyć w setkach, jednak najczęściej wybieraną z nich, a zarazem czwartym najpopularniejszym OS’em na świecie jest Ubuntu. Nazwa jest zaczerpnięta z języka Zulu, gdzie to słowo oznacza człowieczeństwo wobec innych. Po instalacji łatwo można się przekonać, że to określenie zostało nadane całkiem słusznie. Choć ortodoksyjni linuksiarze uważają, że za bardzo stara się upodobnić do Windowsa, przez co miałby tracić swój pierwotny cel nieprzedkładania prostoty nad jakość, to większość jego użytkowników wyraża się o nim głównie w superlatywach. Obchodzący w tym roku dziesięciolecie system, przeszedł długą drogę, aby stać się hegemonem wśród open-source’owych systemów. Ubuntu jest uproszczoną graficznie i technicznie wersją Linuxa Debian, który ze względu na trudną konfigurację jest dosyć mało przystępny dla osób nie posiadających żadnej wiedzy programistycznej. Szybko zdobył popularność, każdy, kto miał cokolwiek do czynienia z Linuxem, przynajmniej raz miał go na swoim komputerze. Jest to zarazem najprężniej rozwijająca się dystrybucja, zarówno na „pecetach” jak i innych urządzeniach peryferyjnych. Istnieje około 80 systemów czerpiących w mniejszym lub większym stopniu z Ubuntu, między innymi popularne Linux Mint czy Crunchbang. 17 kwietnia tego roku pojawiła się pierwsza stabilna wersja Ubuntu Touch – OS’a na smartfony. W 2012 roku Canonical Ltd. – sponsor biznesowy – zaprezentował na targach technologicznych Ubuntu TV – system operacyjny dla telewizorów. Data powszechnego wydania nie jest jeszcze znana, ale już można pobrać wczesną wersję OS’a.

Nie bać się nowości

Patrząc całościowo, Windows nie jest złym OS’em. W innym wypadku nie byłby aż tak popularny, a ludzie ciągle szukaliby lepszego zamiennika. Jednak każdy użytkownik tego systemu – w szczególności Visty – dobrze wie, jak bardzo denerwujące i uciążliwe potrafią być zawieszenia, które zdarzają się tam zbyt często. Wynika to głównie z błędów ukazujących się dopiero po ujrzeniu przez system światła dziennego. Jego problem polega na tym, że zanim zostaną wydane oficjalne łatki (poprawki) od producenta, może minąć parę miesięcy. W przypadku dowolnego systemu z Linuxem wszystko jest rozwiązywane na bieżąco. Dzięki open-source’owemu charakterowi OS’ów każdy użytkownik może dodawać swoje uaktualnienia, przez co wszelkie problemy są rozwiązywane w ciągu 1-2 dni. Mało tego, nowe wersje poszczególnych dystrybucji wydawane są średnio co 3 miesiące, co daje nieograniczone możliwości poprawy działania komputera.

Szukając perfekcji

Oczywiście nie ma idealnego OS’a, jednak Linuxowi jest najbliżej do zdobycia tego tytułu. Różnorodność jego wersji sprawia, że coś dla siebie znajdzie zarówno informatyczny analfabeta, jak i programista-wyjadacz. Istnieją nawet adresy www z testami, po wypełnieniu których można poznać, jaka dystrybucja najbardziej pasuje do preferencji użytkownika. Jednak nie powinno się ograniczać tylko do systemu podpowiedzianego przez stronę internetową. Nowe OS’y pojawiają się na tyle często, że zwyczajnie szkoda nie korzystać z danych możliwości. Co więcej, warto bliżej się zapoznać z Linuxem, ze względu na możliwe zmiany w sprzedaży komputerów. Producenci i dystrybutorzy od dłuższego czasu starają się nie preinstalować systemów na „pecetach”, ponieważ to stwarza dodatkowe koszty. Gdyby dopięli swego, każdy użytkownik oprócz komputera, musiałby oddzielnie dokupić system operacyjny. Wtedy perspekywa wydania dodatkowych kilkuset złotych na Windowsa nie wydaje się być aż tak zachęcająca. A nawet, jeżeli jest się zadeklarowanym użytkownikiem Windowsa/Maca, warto zapoznać się z innym systemem, choćby po to, żeby zobaczyć, że za darmo wcale nie musi oznaczać gorzej.

Jak uruchomić dowolnego Linuxa z pendrive’a

1) Ważną czynnością jest odpowiednie przygotowania pamięci zewnętrznej. Powinna mieć minimum 2GB pamięci, tak aby zmieścić plik z systemem. Pierwszym krokiem jest formatowanie, wystarczy kliknąć prawym przyciskiem myszy na pendrive’a i wybrać opcję „Formatuj”,

2) Należy wyszukać program „Universal USB Installer”. Ważne jest, aby przy każdej instalacji systemu posiadać aktualną wersję programu, ponieważ każda nowa dystrybucja musi zostać osobno zarejestrowana,

3) Po jego otworzeniu trzeba zaznaczyć dystrybucję Linuxa spośród podanych w ramce. Później należy wybrać plik .iso z systemem oraz pamięć USB, na której system będzie wgrywany. Wraz z naciśnięciem przycisku „Create” rozpocznie się instalacja, która potrwa około 5 minut,

4) Gdy instalacja się zakończy, należy uruchomić ponownie komputer. Tuż po wyświetleniu obrazu sygnalizującego włączenie sprzętu, trzeba nacisnąć przycisk F12. Uruchomi się okno programu BIOS, w którym można wybrać urządzenie z którego zostanie uruchomiony OS. Trzeba zaznaczyć pole „USB Memory” Po paru minutach Linux będzie uruchomiony,

5) Ponieważ od tego momentu system jest uruchomiony na pamęci zewnętrznej, w żaden sposób nie ingeruje w pracę komputera. Jeżeli jednak zdecydujemy się na wgranie Linuxa, mamy do wyboru 2 opcje. Pierwszą z nich jest instalacja systemu w miejscu Windowsa/Mac OS. Wówczas cała zawartość komputera jest usuwana, więc wcześniej trzeba zgrać potrzebne pliki na dysk zewnętrzny. Drugim wyborem jest wgranie Linuxa z zachowaniem obecnego systemu. Wówczas przy każdym uruchomieniu komputera, będzie można wybrać system. Ta opcja jest o tyle trudniejsza, że w trakcie instalacji trzeba stworzyć partycję – zaznaczyć ilość obecnie niezajętej (sic!) pamięci, która później będzie zarządzana przez OS’a.

No votes yet.
Please wait...