Smartfony na sterydach

Phablet (połączenie słów phone i tablet) od trzech lat rozbudza nadzieję na dalsze zmiany w telefonach. Nadal dosyć daleko do diametralnej metamorfozy, jednak niektóre nowości potrafią na dłużej przyciągnąć wzrok.

Samsung Galaxy Note Edge zadebiutuje dopiero pod koniec roku, a już wywołał dyskusję dotyczącą jego designu oraz nowych możliwości

Materiały prasowe

Samsung Galaxy Note Edge zadebiutuje dopiero pod koniec roku, a już wywołał dyskusję dotyczącą jego designu oraz nowych możliwości

Koncept połączenia telefonu z tabletem nie jest tak nowy, jak mogłoby się to wydawać. Za pierwsze tego typu urządzenie można uznać stworzony w 1993 roku EO Personal Communicator. Umożliwiał on wykonywanie połączeń telefonicznych oraz wysyłanie maili i faksów, a wyglądem przypominał dzisiejsze czytniki e-booków. Trzeba przyznać, że to dosyć imponujący rezultat jak na czasy, w których Windows 95 był jeszcze w powijakach, a żeby móc korzystać z Internetu, trzeba było przebrnąć przez piski modemu. Mimo to, urządzenie nie odniosło spektakularnego sukcesu. Niewykluczone, że takie rozwiązanie było zbyt innowacyjne jak na tamten okres. Jednak dwadzieścia lat później phablety przestały być ideą fixe, a każda firma, która chce się liczyć w świecie technologii, musi mieć takie urządzenie w swojej ofercie.

Większe, a też cieszy

Phabletem najprościej można określić smartfona o przekątnej ekranu od pięciu cali wzwyż (z reguły za górną granicę uznaje się siedem cali, czyli tyle, ile posiada najmniejszy tablet). Wyświetlacz to „tylko” i zarazem „aż” jedna różnica. Kluczowym słowem dla phabletów jest ergonomia. Do tej pory wielu konsumentów kupowało tableta jako dodatek do telefonu, aby móc wygodnie oglądać filmy lub surfować w Internecie. Bo choć obie czynności można wykonywać na smartfonach, to prędzej niż przyjemność, odczujemy ból głowy, od wpatrywania oczu w niewielki ekran. Na phablecie sytuacja już wygląda nieco lepiej – pisanie staje się łatwiejsze, nie trzeba przeglądać stron internetowych na ciągłym powiększeniu. Filmy i zdjęcia ogląda się przyjemniej, choć efekt nadal nie jest powalający Jednak coś za coś – tableta nie da się włożyć do kieszeni. Uwadze nie może umknąć fakt, że w phabletach jest umieszczana większa bateria, a co za tym idzie – czas użytkowania telefonu wzrasta, nawet przy częstym korzystaniu z Wi-Fi i 3G.

Za początek popularności dużych smartfonów można uznać 2011 rok, bo choć wcześniej różne firmy tworzyły phablety, to właśnie trzy lata temu Samsung zaprezentował model, od którego zaczęła się mania na te urządzenia – Galaxy Note. Telefon parametrami nie różnił się od Samsunga Galaxy SII, jednak odniósł spory sukces – w ciągu dwóch miesięcy sprzedano milion egzemplarzy, a po roku wynik ten zwiększył się dziesięciokrotnie. Dziś, po spojrzeniu na statystyki dotyczące przewidywanych dynamik sprzedaży telefonów i tabletów, widać na pierwszy rzut oka, że phablety szturmują rynek. Tylko w tym roku sprzedano około 400 milionów urządzeń, z perspektywą zwiększenia wyniku w następnym roku o połowę. Nie uszło to uwadze Apple’a, który pomimo wcześniejszego sceptycyzmu dotyczącego powiększania ekranu, zdecydował się stworzyć iPhone’a 6 Plus z ekranem pięć i pół cala.

Na „skraju” nowości

Choć rok 2013 został nazwany przez agencję Reuters rokiem phabletów, a popyt na te urządzenia nie zamierza spadać, to firmy technologiczne stają przed dużym wyzwaniem. Jeśli zestawić znakomitą większość komórkowo-tabletowych hybryd, okaże się, że różnice między nimi są minimalne. Najczęściej jest to rozmiar ekranu i system operacyjny, które z technologicznego punktu widzenia mają dosyć małe znaczenie. Firmy produkujące phablety w większości nie są zainteresowane wprowadzaniem czegoś świeżego. Całkiem dobrze pokazał to Apple, który na swojej ostatniej prezentacji potraktował iPhone’a 6 „po macoszemu”, nie poświęcając mu wiele uwagi, a bardziej skupiając się na Apple Watchu. Widać firmie z nadgryzionym jabłkiem bardziej zależy jedynie na uszczknięciu tortu phabletów, a nie na zgarnięciu głównej wygranej.

Choć rok 2013 został nazwany przez agencję Reuters rokiem phabletów i popyt na te urządzenia nie zamierza spadać, firmy technologiczne stają przed dużym wyzwaniem. Jeśli zestawić znakomitą większość komórkowo-tabletowych hybryd, okaże się, że różnice między nimi są minimalne. Najczęściej jest to rozmiar ekranu i system operacyjny, które z technologicznego punktu widzenia mają dosyć małe znaczenie. Firmy produkujące phablety w większości nie są zainteresowane wprowadzaniem czegoś świeżego. Całkiem dobrze pokazał to Apple, który na swojej ostatniej prezentacji potraktował iPhone’a 6 „po macoszemu”, nie poświęcając mu wiele uwagi, a bardziej skupiając się na Apple Watch. Widać firmie z nadgryzionym jabłkiem w logo bardziej zależy jedynie na uszczknięciu tortu phabletów, a nie na zgarnięciu głównej wygranej. Jedyną firmą pragnącą nieco pozmieniać w smartfonach jest Samsung, który na początku września, podczas targów technologicznych IFA, zaprezentował światu model Galaxy Note Edge. Od pozostałych phabletów z serii Note wyróżnia się zakrzywionym ekranem, zachodzącym na prawą boczną ściankę. Dodatkową powierzchnię przeznaczono na podłużny pasek, na którym można umieszczać skróty do aplikacji oraz widgety. Można go też po prostu zostawić wolnym jako panel notyfikacji, który będzie funkcjonował obok systemu powiadomień, znanego we wszystkich telefonach z Androidem. Najciekawsze jest to, że da się używać tej opcji bez zasłaniania całego ekranu, np. możemy sprawdzić pogodę na następny dzień jednocześnie oglądając film. Ciężko określić, czy takie rozwiązanie się przyjmie, bo jak na razie urządzenie jest dosyć drogie (999 euro), a do tego dochodzi drobna projektowa pomyłka. Ze względu na kształt telefonu, wygodnie mogą z niego korzystać jedynie praworęczni. Istnieje opcja ustawienia trybu dla leworęcznych, jednak polega ona na tym, że telefon trzeba obrócić o 180 stopni. Przez to, przycisk główny znajduje się na górze urządzenia, co wygląda dosyć dziwnie. Mimo to, widać że gigant z Korei nie próżnuje i na pewno nie raz będzie zaskakiwał rzesze użytkowników.

Przyszłość w rękach

Choć do niedawna panowała tendencja do miniaturyzacji sprzętu, to użytkownicy i firmy postanowili zmienić ten stan rzeczy. Coraz częściej ludziom zależy nie tylko na funkcjonalności, ale i na wygodzie korzystania z technologii. To, na jak długo phablety zagoszczą w naszych dłoniach, zależy w dużej mierze od producentów oraz tego, na ile będą zainteresowani dalszym modyfikowaniem telefonów i interesowaniem konsumentów. Pozostaje więc mieć nadzieję, że firmy technologiczne nadal będą raczyć użytkowników nowymi funkcjami smartfonów.

No votes yet.
Please wait...