Żużel na wirażu

Nad czarnym sportem zawisły czarne chmury. Polski żużel, bo o nim mowa, przeżywa bardzo ciężkie chwile w swojej wieloletniej historii. Afery i skandale mnożą się z dnia na dzień. Sport, który dla wielu jest chlubą narodową, dzisiaj stoi nad przepaścią. Aż dziw bierze, że w świetle pozasportowych przepychanek odbywa się jeszcze rywalizacja na torze.

SONY DSC

fot. roovuu CC

Speedway to jedyny sport, w którym możemy pochwalić się regularnymi sukcesami na arenie międzynarodowej. W ciągu ostatnich 8 lat Polacy stawali na podium Indywidualnych Mistrzostw Świata aż siedmiokrotnie. W tym roku wicemistrzem został Krzysztof Kasprzak, a w rekordowym 2010 ustrzeliliśmy nawet dublet – mistrzem został Tomasz Gollob, a tuż za jego plecami uplasował się Jarosław Hampel. W drużynowym Pucharze Świata wygraliśmy 6 z 14 edycji. Wynik ten traci jednak na znaczeniu, gdy spojrzymy, w których krajach uprawia się ten sport. Oprócz Polski liczą się również Dania, Australia i Szwecja, na pojedyncze sukcesy stać jeszcze USA, Wielką Brytanię i Rosję

Problemy klubów…

Walka o mistrzostwo ENEA Ekstraligi jest zawsze zacięta. W czasie okna transferowego kluby toczą boje o zawodników i wykładają astronomiczne kwoty podczas negocjacji, by zmotywować ich do parafowania kontraktów. Zespoły z Częstochowy i Gdańska popełniły ten błąd. Wielkie ambicje i chęć uzyskania awansu do fazy play-off skończyły się fatalnie. Zobowiązania kontraktowe przechodziły w setki tysięcy złotych długów. Ani Włókniarz, ani Wybrzeże nie uzyskały awansu do dalszej fazy, przez co straciły ogromne premie od swoich sponsorów oraz ENEA Ekstraligi. W rezultacie doprowadziło to do spektakularnych upadków. Decyzją Prezydium Zarządu Głównego PZM, kluby z Częstochowy i Gdańska nie otrzymały licencji na starty w ENEA Ekstralidze w sezonie 2014/2015. Jest to równoznaczne ze spadkiem zespołów aż do II ligi, pod warunkiem uregulowania długów. Dariusz Śleszyński, jeden z działaczy klubu z Częstochowy, przyznał w jednym z wywiadów dla serwisu www.sportowefakty.pl, że zawodnicy najprawdopodobniej nie otrzymają obiecanych im pieniędzy. Jaki jest wniosek na przyszłość? Nie warto podejmować ryzyka popartego ambicjami, kiedy nie ma się odpowiedniego zaplecza finansowego.

Tegorocznym mistrzem została drużyna Stali Gorzów, która w finale pokonała drużynę Unii Leszno. W drodze do zdobycia pierwszego od 31 lat tytułu zawodnicy „Staleczki” pokonali m.in. Falubaz Zielona Góra, w spotkaniu nazywanym Derbami Ziemi Lubuskiej. W dwumeczu nie mogło obyć się bez wzajemnych docinek i animozji. Najwięcej kontrowersji wzbudziło przełożenie rewanżowego spotkania ze względu na deszcz padający w nocy poprzedzającej zawody. Zamiast od rana pracować nad osuszeniem toru, bezczynnie czekano. Pracę rozpoczęto dopiero niecałe dwie godziny przed rozpoczęciem rozgrywki. Zaniechanie tłumaczono złymi prognozami pogody.

– Niereagowanie od rana? Co z tego, że miał być deszcz. Gdyby spadł, to i tak tego meczu nie dałoby się uratować, ale nie padało i byśmy jechali – przytomnie stwierdził trener Falubazu, Rafał Dobrucki w wywiadzie dla www.sport.pl. Za taki stan rzeczy odpowiedzialni są działacze , którzy stworzyli nieprzystający do rzeczywistości regulamin.

…i zawodników

Głośno było również o aferze dopingowej związanej z Patrykiem Dudkiem. W organizmie zawodnika Falubazu Zielona Góra wykryto metyloheksanaminę. Komisja Dyscyplinarna ukarała żużlowca zawieszeniem, skreśleniem z listy zawodników kadry narodowej oraz zakazem startów w jej barwach na okres dwóch lat. Sam ukarany nie jest świadomy tego, jak substancja dostała się do jego organizmu. Podejrzewa celowe podanie substancji w jedzeniu bądź piciu bez jego wiedzy. Cała sprawa wywołała ogromną dyskusję w świecie czarnego sportu. Wielu ekspertów krytykowało postawę Patryka Dudka, ale równa im liczba stanęła w obronie młodego żużlowca. Temat z pewnością nie ucichnie szybko. Decyzja trybunału jest jednak ostateczna.

Kłopoty pozasportowe w tym sezonie stały się codziennością. W kwietniu Główna Komisja Sportu Żużlowego anulowała kontrakt Rafała Okoniewskiego, ówczesnego zawodnika PGE Marmy Rzeszów. Reprezentujący obecnie barwy GKM Grudziądz nie otrzymywał wypłat należnych z kontraktu. Klub uzasadniał swoją decyzję brakiem otrzymania odpowiednich zaświadczeń o uiszczeniu opłat za przygotowanie do sezonu. Zawodnik przedstawił rachunki za opłacenie ZUS-u oraz paliwa na przejazdy, jednakże klub nie zakwalifikował tych wydatków do kategorii „przygotowania do sezonu”. Zażądał zwrotu pieniędzy, które użyczył zawodnikowi na ten cel. Cała sprawa, mimo odwołań ze strony rzeszowskiego zespołu, zakończyła się umorzeniem. Eksperci przewidują, że podobne przypadki mogą zdarzać coraz częściej. Liga tonie w zobowiązaniach, a ponad dwudziestu zawodnikom zapewniono kontrakty na poziomie miliona złotych rocznie.

Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość

Zastanawiający jest fakt, że jeszcze 10-15 lat temu nie było widać dużych różnic finansowych między polskim żużlem a piłką nożną czy siatkówką. Obecnie wydaje się, że potencjał marketingowy dyscypliny jest marnowany. W ENEA Ekstralidze startują głównie drużyny z mniejszych ośrodków jak Tarnów czy Zielona Góra. Logika wskazywałaby na stosunkowo mniejszy udział kibiców na stadionie niż w wypadku największych miast. Nic bardziej mylnego: w zakończonym sezonie średnia frekwencja była nieznacznie większa od tej ze spotkań piłkarskiej T-Mobile Ekstraklasy, którą oglądało na stadionach przeciętnie 8338 osób na mecz. Należy jednak dodać, że w innych krajach sport ten jest właściwie ignorowany przez publikę i nie wzbudza większych emocji, nie można więc liczyć na sponsorów, których interesuje reklama również poza granicami kraju.

Polski speedway działa w innej rzeczywistości, cały czas tkwi mocno w XX-wiecznym systemie zarządzania. Kolejne afery, przekładanie meczy, degradacje klubów powodują jedynie pogorszenie wizerunku tej zasłużonej dyscypliny. Nie pomoże więc wpompowanie dużych pieniędzy w zadłużone kluby, należy zmienić sposób myślenia działaczy. Tylko dzięki temu żużel wyjdzie bezpiecznie na prostą.

No votes yet.
Please wait...