çay

Smak Turcji zawarty w łyku tradycyjnej herbaty

2015-02-20 20.44.12

fot. Robert Szklarz

Kiedy słyszymy słowo „herbata” od razy myślimy o angielskich dżentelmenach, eleganckich sukniach dam i królowej Elżbiecie II. Jednak Wielka Brytania wcale nie jest największym konsumentem herbaty na świecie. Jest nim Turcja, a przeciętny mieszkaniec tego kraju wypija w ciągu roku ponad 3 razy więcej tego napoju niż mieszkaniec Zjednoczonego Królestwa.

Taka informacja w Stambule wcale nie dziwi. Herbatę piją tu wszyscy i wszędzie. I nie ma co się dziwić, bo jest pyszna. Zawsze niesamowicie gorąca i bardzo mocna, napełniająca ciało przyjemnym ciepłem w zimę i, jak mniemam, pozwalająca lepiej znieść upały latem. Tradycyjnie podawana jest w charakterystycznych pękatych szklaneczkach w kształcie kwiatu tulipana, obowiązkowo z cukrem – bez niego jest zbyt gorzka nawet dla Turków. Kształt szklaneczki nie jest przypadkowy. Wybrzuszenie u podstawy pozwala zebrać fusy, które zawsze w jakiś sposób się do niej przedostaną. 

tradycyjnie przyrządza się ją w dwupoziomowym czajniku (çaydanlık). Przyrządzając ją, najpierw gotujemy wodę w dolnej części, gdy tymczasem w górnej grzeją się nasypane liście herbaty. Już na tym etapie kuchnia wypełnia się wspaniałym zapachem. Następnie zalewamy liście wrzącą wodą z dolnego zbiornika i zostawiamy taki zestaw na około 20 minut na lekkim ogniu. W górnym zbiorniku zrobi nam się piekielnie mocna, zawsze gorąca esencja, którą rozcieńczamy z wrzątkiem z dolnego zbiorniczka, zwykle w proporcjach pół na pół.

2015-02-26 16.52.34

fot. Robert Szklarz

W kawiarniach mają ogromne zbiorniki na wrzątek, na których potrafi stać nawet kilka czajników z esencją, dzięki temu natychmiast po zamówieniu otrzymujemy zawsze gorącą herbatę.

Ciężko wyobrazić sobie miejsce, w którym herbaty zamówić nie można. Każda kawiarnia, restauracja, shisha-bar, buda z kebabem, nawet Starbucks – mają w ofercie szklaneczkę çay. Uliczni handlarze, przywiązani do swoich stoisk na cały dzień, mogą rozgrzać się napojem kupionym od obnośnego sprzedawcy chodzącego od straganu do straganu ze specjalnie podwieszaną tacką. Najpierw roznosi wypełnione po brzegi szklaneczki, po czym w kolejnym obchodzie zbiera puste.

Osobiście najbardziej lubię raczyć się herbatą na pokładzie promu spoglądając ze strony morza na światła starożytnego miasta. Przyjemność ta kosztuje mnie zaledwie 0,75 Liry, czyli około 1,2 zł. I chyba własnie to jest główną przyczyną ogromnego sukcesu tego napoju w Turcji – jest niezwykle tania. Zazwyczaj cena nie przekracza 1 Liry, a nawet „droga” herbata kosztuje tu nie więcej niż 4 zł. To nie jest wysoka cena za możliwość zajęcia wraz ze znajomymi stolika w kawiarni.

No votes yet.
Please wait...