Kapalı Çarşı

Zakupy na Wielkim Bazarze – jednym z największych i najsłynniejszych targowisk Europy.

2015-02-14 17.04.25-2

fot. Robert Szklarz

Wielki Bazar, czyli Kapalı Çarşı (dosł. kryty targ), to ogromna hala w samym środku historycznego centrum Stambułu. Pod tynkowanym sklepieniami w delikatnym półmroku mieszczą się setki sklepików. Główne, szerokie ulice ociekają przepychem – zza szklanych witryn kusi złoto, tradycyjna turecka biżuteria, gdzieniegdzie zalotnie mrugają diamenty. Boczne uliczki stanowią istny labirynt, wąski i kręty, w którym naprawdę nietrudno się pogubić. Tutaj dominują wyroby skórzane, perskie dywany, fajki wodne, czy miedziane i mosiężne naczynia. Tylko czasem mignie gdzieś stoisko z tandetą, koszulkami I love Istanbul, albo innymi pamiątkami made in PRC. Także w tej plątaninie można znaleźć skrupulatnie podrobione „szwajcarskie” zegarki, Breitling za 250 Lir, Omega za 350.

Wszystkie uliczki wokół głównych hal wypełnione są straganami i sklepikami głównie z podrobionymi ubraniami znanych marek. Handel ciągnie się aż do mieszczącego się przy Moście Galata Targu Egipskiego. Tam  królują usypane w foremne stożki przyprawy wypełniające aromatem całą halę, orzechy, oraz tureckie słodycze, czasem podawane do spróbowania przez kupców. Orientalny klimat psują jedynie stalowe bele robiące tu za sufit.

Nie ma co ukrywać, że cały ten handlowy kompleks jest miejscem mocno turystycznym Prawdopodobnie w całym Stambule nie ma tylu osób mówiących po angielsku, co tutaj. Kupcy zagadują turystów i chętnie prezentują swoje towary, zapraszając do swoich sklepów. Pozwalam się zagadać jednemu z nich, młodemu chłopakowi.

My friend! Good jeans! Levi’s Original! Forty lira, fifty lira, sixty lira! My friend! Good Price! Good Quality! Levi’s Original! This colour! Good for you! Try it. Zakładam podane spodnie w bardzo ciasnej przyemierzalni, od razu orientując się, że materiał dość mocno odbiega jakością od „origina”. Mmm, Brad Pitt – cmoka na mój widok sprzedawca. Wyjście z takiego sklepu wcale nie jest proste. Chłopak prosi, żebym został, na pewno coś dla mnie znajdzie, nie dając mi zapomnieć, że jestem jego Friend. W końcu, gdy idzie na sąsiedni stragan po inne Levi’s Original do przymierzenia, wsiąkam bez śladu w plątaninę alejek.

Kolejną rzeczą, o jakiej należy pamiętać, jest mocno wygórowana cena wszystkich rzeczy tutaj. Podszedłem do jednego stoiska – może ośmioletni dzieciak sprzedawał jakiś bezużyteczny gadżet. Zatrzymałem się przy dzieciaku i spojrzałem z zainteresowaniem na produkt. Ten od razu wychwycił moje spojrzenie, chwycił gadżet, zebrał kilka akcesoriów czyniących go tylko trochę mniej bezużytecznym i podając mi zaśpiewał twenty five lira. Zaśmiałem się tylko i poszedłem dalej. Dzieciak jednak nie dawał mi spokoju i wykrzykiwał za mną coraz lepsze oferty. Co każde trzy moje kroki, cena spadała o pięć lir – Twenty lira, fifteen lira… Ostatnią rzeczą, jaką usłyszałem,  było five lira. Przynajmniej pięciokrotna przebitka – nieźle!

No votes yet.
Please wait...