Boska Janda!

Po czym możemy poznać, że mamy do czynienia z prawdziwą divą? Po tym, że na jej koncerty przychodzą tłumy? Po tym, że na scenie zachowuje się tak, jakby było to jej środowisko naturalne? Po tym, że zdobywa serce widza od momentu pojawienia się na scenie?

janda

Czy może po tym, że wie doskonale, że jest królową estrady i nie zmieni tego żadna negatywna opinia? W przypadku Florence Foster Jenkins odpowiedzi na powyższe pytania są twierdzące. Pozostaje tylko jeden mankament: zupełnie nie umiała śpiewać. Spadek po ojcu-bankierze umożliwił jej karierę w wymarzonym przez siebie zawodzie śpiewaczki operowej. Nie przeszkadzał jej hałas czy śmiech na widowni (wszystko brała za aplauz) ani głosy krytyków (zazdrość ludzka nie ma granic). Jak zwykła mawiać: Ludzie mogą mówić, że nie umiem śpiewać. Ale nikt nie może nigdy powiedzieć, że nie śpiewałam.

Jak zatem wytłumaczyć fenomen tej niezwykłej postaci? Odpowiedź na to pytanie niewątpliwie znaleźć można w spektaklu Boska!, gdzie w rolę Jenkins wciela się wielka dama polskiego teatru – Krystyna Janda. Na scenie towarzyszą jej znakomici aktorzy, jak choćby Wiktor Zborowski (w roli partnera życiowego Florence), Krystyna Tkacz (przyjaciółka) czy Maciej Stuhr (pianista). Jednak nie mam wątpliwości, że to Janda kradnie całe show. Jej falsety są po prostu idealne, a oklaski, jakie otrzymuje za każdy numer najlepiej świadczą o uznaniu publiczności dla okaleczonych przez nią arcydzieł Mozarta czy Bacha. Pani Krystyno, jest pani boska!

5/5

Boska!
reż. Andrzej Domalik
Teatr Polonia
No votes yet.
Please wait...