Kto jest kim – 153 (SGH)

/ Adam Czerniak / Tomasz Dołęgowski

Adam Czerniak

Adiunkt

WIEK: 30 lat

MIEJSCE URODZENIA: Warszawa

TYTUŁ NAUKOWY: doktor nauk ekonomicznych

PROWADZONY PRZEDMIOT: podstawy ekonomii, Makroekonomia II oraz Socjologia Ekonomiczna

WEDŁUG STUDENTÓW JESTEM: wymagający

CENIĘ SOBIE: ambicję

KIM CHCIAŁBYM BYĆ, GDYBYM NIE BYŁ TYM, KIM JESTEM: filozofem

KTOŚ KTO MIAŁ NA MNIE DUŻY WPŁYW: Pierre Bourdieu

ULUBIONY FILM: ostatnio Whiplash

ULUBIONA KSIĄŻKA: J. Steinbeck „Grona gniewu

ULUBIONA POSTAĆ FIKCYJNA: Mistrz Yoda

ULUBIONA GAZETA: „Polityka”

ULUBIONY ARTYSTA: Steve Reich

NAJWIĘKSZY SUKCES: mam nadzieje, że jeszcze przede mną

NIESPEŁNIONE MARZENIE: konna wyprawa przez Patagonie

Jak wyglądały początki Pana kariery?
Zostałem ekonomistą w Invest-Banku.

Dlaczego został Pan nauczycielem akademickim?
Bo lubię dzielić się wiedzą i wierzę w studentów – jeżeli ktoś dotarł aż na uczelnię, to może zajść jeszcze dużo wyżej, a ja chcę w tym pomóc.

Jak ocenia Pan studentów SGH?
Na egzaminach surowo, ale w życiu codziennym bardzo wysoko. Zwłaszcza cenię sobie entuzjazm, kreatywność i pogodę ducha, które towarzyszą im niezależnie od sytuacji.

Gdyby mógł Pan zmienić jedną rzecz na Uczelni, to byłoby to…?
Tylko jedną? (żart) Tak szczerze, to warunki rekrutacji na studia magisterskie. Powinny być bardziej restrykcyjne, aby sprzyjać równemu i wysokiemu poziomowi nauczania na zajęciach.

Co najbardziej przypadło Panu do gustu na SGH?
Otwartość uczelni na ludzi, pomysł i na poglądy. SGH umożliwia rozwój każdemu, niezależnie od tego kim jest i w co wierzy.

Tomasz DołęgowskiTomasz Dołęgowski

Profesor nadzwyczajny

WIEK: 55 lat

MIEJSCE URODZENIA: Warszawa, ale część rodziny ma korzenie wileńskie

TYTUŁ NAUKOWY: doktor habilitowany

PROWADZONY PRZEDMIOT: ekonomia instytucjonalna, międzynarodowa konkurencyjność gospodarek, ethics and institutions in economy

WEDŁUG STUDENTÓW JESTEM: pewnie każdy uważa inaczej

KIM CHCIAŁBYM BYĆ, GDYBYM NIE BYŁ TYM, KIM JESTEM: astronomem

KTOŚ KTO MIAŁ NA MNIE DUŻY WPŁYW: mistrz dialogu – ks. prof. Tarnowski

ULUBIONY FILM: Gandhi

ULUBIONA KSIĄŻKA: Biblia i książki Tomasa Halika

ULUBIONA POSTAĆ FIKCYJNA: Sherlock Holmes

ULUBIONA GAZETA: Rzeczpospolita

ULUBIONY ARTYSTA: Louis de Funes

NAJWIĘKSZY SUKCES: praca na uczelni

Jak wyglądały początki Pana kariery?
Pracę naukową na Wydziale Handlu Zagranicznego podjąłem zaraz po studiach. Prowadziłem serię wykładów za granicą, w Wilnie, Budapeszcie, Mediolanie, Helsinkach. Byłem na krótkim stypendium w USA i we Włoszech, w Turynie.

Dlaczego został Pan nauczycielem akademickim?
Zawsze fascynowałem się wymiarem intelektualnym i naukowym życia, uznałem, że praca nauczyciela akademickiego będzie dla mnie najlepszą z dróg rozwoju. Może wpływ na decyzję miało też to, że moja mama była nauczycielką geografii.

Jak ocenia Pan studentów SGH?
Lubię studentów SGH, wydają mi się ludźmi bardzo interesującymi, i inteligentnymi, szczególnie wysoko cenię sobie przyjaźń z członkami Koła Naukowego Badań nad Konkurencyjnością, którego jestem opiekunem.

Gdyby mógł Pan zmienić jedną rzecz na Uczelni, to byłoby to…?
Jeśli chodzi o dydaktykę: studenci powinni więcej czytać, pisać i pracować zespołowo. Sądzę, że należy spopularyzować debaty oksfordzkie i dialogowe formy kształcenia. Jeszcze jedna ważna kwestia – myślę, że przedmioty powinny być mniej rozdrobnione.

Co najbardziej przypadło Panu do gustu na SGH?
Najbardziej do gustu przypadła mi w SGH możliwość współpracy z najwyższej próby specjalistami różnych dziedzin nauki, których łączy tzw. ekonomiczny profil. Warto wspomnieć, że to przecież w SGH zainicjowano porządne badania, np. w zakresie ekonomicznej analizy prawa czy polityk publicznych.

No votes yet.
Please wait...