Wydział Bezprawia

Chaos, nieporozumienia i walka – tak w skrócie można opisać sytuację, która od dłuższego czasu ma miejsce na Wydziale Prawa i Administracji UW. Po jednej stronie barykady – środowisko studenckie, po drugiej – władze wydziału. Rodzi się zatem pytanie, czy to student jest dla uczelni czy odwrotnie?

Day 48/365

fot. My Trusty Gavel CC-BY

Zmiana zasad studiowania od roku akademickiego 2015/16 objęła niemal wszystkich studiujących na UW, jednak towarzyszące temu absurdy nie pozwoliły studentom z różnych wydziałów przejść obojętnie obok szczególnie trudnego położenia przyszłych prawników. Kumulacja piętrzących się problemów nastąpiła we wrześniu. Wśród studentów zawrzało.

Czas na zmiany

Wiosną br. zmieniły się zasady studiowania na WPiA zawarte w regulaminie wydawanym przez Radę Wydziału. To z kolei było podyktowane zmianą Regulaminu Studiów UW, do którego wewnętrzne przepisy musiały zostać dostosowane. Okazało się jednak, że nie będzie to tak proste, jakby się mogło wydawać. Studenci sami przyznają, że, paradoksalnie, na Wydziale Prawa i Administracji niektóre aspekty prawne nie są do końca uregulowane. Dotychczas często dochodziło na przykład do zawarcia umowy między wykładowcą a studentem, gdy ten chciał zmienić numer grupy lub dopisać się do seminarium, mimo innego zapisu widniejącego w USOS-ie.

Nowe zasady studiowania wywróciły życie studenckiej społeczności na WPiA do góry nogami. Nie objęły one jedynie studentów V roku, ale dotknęły w bolesny sposób pozostałych, włącznie ze studentami MISH, którzy zawsze jako ostatni mieli możliwość dopisania się do grup zajęciowych. Wprowadzono obowiązek uczestnictwa w zajęciach ogólnouniwersyteckich z wyłączeniem wykładów specjalizacyjnych. To one cieszyły się największą popularnością wśród studentów, gdyż znacząco poszerzały wiedzę, która przydałaby się prawnikom w przyszłości. Teraz „omijanie” zajęć stało się niemożliwe. Cierpią na tym głównie studenci IV roku, gdyż w natłoku wielu obowiązków, związanych nierzadko z podjęciem pracy, są zobligowani do uczestnictwa w OGUN-ach.

Największym problemem okazała się jednak zmiana formy zapisu na seminaria magisterskie. Do tej pory to USOS przydzielał miejsce u danego wykładowcy na podstawie zgłoszonych preferencji. W przypadku, gdy ktoś nie został zapisany do osoby, na której najbardziej mu zależało, to w ostateczności ustna umowa wystarczyła, by zmienić grupę. Obecnie trzeba się spieszyć: według nowych przepisów obowiązuje bowiem rejestracja na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Ci, którzy chcieli zapisać się na seminarium z kryminologii, musieli nastawiać budziki na 4.00 rano.

Nowa rzeczywistość

Szykujący się do nowego roku akademickiego 2015/16 studenci byli przygotowani na konieczność dostosowaania się do wielu nowych reguł. Nie sądzili jednak, że wydział zacznie wycofywać się ze swoich obietnic.

Zmienione plany zajęć, z którymi studenci zapoznali się zaledwie tydzień przed rozpoczęciem roku akademickiego, wywołały burzę. W wielu przypadkach zmianie uległy dni, godziny i prowadzący, mimo wcześniejszych wyników czerwcowych rejestracji. W sierpniu władze wydziału poinformowały o zmianie limitu miejsc w grupach ćwiczeniowych – zostały zmniejszone z 35 do 30, co w skali tysięcy osób wywołało wyjątkowy chaos. Zdezorientowani studenci zostali jednak zapewnieni, że każdy student zapisany już do konkretnej grupy nie zostanie z niej administracyjnie usunięty. Komunikat ten ukazał się na oficjalnej stronie WPiA na Facebooku. Gdy więc zapewnienie to niedługo później zniknęło ze strony uczelni, a plany wielu studentów uległy zmianie, wszyscy byli zaskoczeni. Z grup usunięto tych, którzy zostali zapisani jako ostatni. Władze WPiA argumentują zmniejszenie liczebności grup troską o poprawę jakości kształcenia oraz zapewnienie jak najlepszych warunków odbywania zajęć przez studentów. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby sami zainteresowani nie ponosili przez to szkody. Gwoździem do trumny okazało się blokowanie możliwości publikowania postów przez tych użytkowników Facebooka, którzy zdecydowali się przypomnieć władzom o ich wcześniejszych deklaracjach dotyczących utrzymania liczebności grup już stworzonych dzięki rejestracji.

Wyraz buntu

Działania Samorządu WPiA w sprawie załagodzenia konfliktu odbiegały od tych oczekiwanych przez społeczność studencką. Udało się jednak wspólnymi siłami wywalczyć dodatkową turę rejestracji do grup ćwiczeniowych, co w praktyce nie pozwoliło jednak zapisać się wszystkim usuniętym wcześniej z list zajęciowych. W związku z tym konflikt nie został ostatecznie rozwiązany. Petycja studentów WPiA do JM Rektor Kicińskiej-Habior została przygotowana nie przez samorządowców, lecz pozostałych studentów, których w rozmowach z władzami reprezentowali Karina Balcer i Artur Kula.

W petycji od studentów prawa II, III, IV oraz V roku czytamy m.in. Rozgoryczenie spowodowane postępowaniem władz Wydziału potęguje fakt, iż jest ono nie tylko przejawem niezwykle daleko posuniętego lekceważenia – wręcz ubezwłasnowolnienia – studentów, w świetle Zasad Studiowania na Wydziale Prawa i Administracji administracyjne przeniesienie studenta do innej grupy wbrew jego woli jest niedopuszczalne. Par. 2 pkt. 17 dotychczasowych ZS i par. 2 pkt. 13 nowej, obowiązującej od 1 X 2015 roku regulacji, gwarantują wszystkim studentom prawo do swobodnego określenia programu studiów poprzez rejestrację elektroniczną. Tak rażące naruszenie normy prawnej jest bolesne szczególnie w kontekście tego, jakimi dziedzinami wiedzy zajmuje się nasz wydział.

Studenci zwrócili się z prośbą o przywrócenie poprzedniego składu grup. Spotkania z przedstawicielami studentów zostały podsumowane mailem od Dziekana prof. dr hab. Krzysztofa Rączki i Prodziekan ds. studenckich prof. dr hab. Ewy Gruzy, z którego wynika, że zmniejszona liczebność grup została zaakceptowana przez drugą stronę. Zdanie: cieszymy się, że rzetelna i spokojna rozmowa przyczyniła się do rozwiązania konfliktu wywołało oburzenie, które ów konflikt pogłębiło.

Żal i rozgoryczenie

Studenci WPiA nie kryją oburzenia. Mało kto ma nadzieję na jakikolwiek dialog z Kolegium Dziekańskim i wszyscy wypatrują już końca studiów. Od zeszłego roku dziekanat robi ze wszystkim problemy i co chwilę dowiadujemy się, że musimy zaliczyć dodatkowy przedmiot, nie możemy zmienić grupy ćwiczeniowej czy dostosować planu do własnych potrzeb. Zastanawiam się, jakie niespodzianki jeszcze mnie czekają na WPiA – twierdzi, jak sam siebie określa, sfrustrowany student IV roku. W podobnym tonie wypowiada się studentka, narzekająca na niewłaściwą postawę władz wydziału: Myślałam, że na uniwersytecie studenci będą traktowani jak dorośli. W rzeczywistości nie okazuje się nam żadnego szacunku – mam wrażenie, że jesteśmy traktowani jak pionki w masowej fabryce. Korzystanie z naszych praw zagwarantowanych w Regulaminie Studiów, jak prawo do petycji, nazywają brakiem kultury i smaku. Wtóruje jej koleżanka, która zwraca uwagę na bezsensowną, jej zdaniem, decyzję o zmianie liczebności grup: Argument Dziekana, że „w trosce o podwyższanie jakości kształcenia” redukuje liczbę osób w grupach ćwiczeniowych z 35 do 30, brzmi w tym kontekście śmiesznie. Jeśli wydział rzeczywiście tak troszczy się o poziom naszej edukacji, niech zacznie przyjmować o połowę mniej studentów. Twierdzenie, że ten konflikt wynika z jakiegoś widzimisię studentów, świadczy o tym, że Dziekan kompletnie nie zdaje sobie sprawy z realiów rynku i obecnej sytuacji studentów prawa.

Student V roku, którego zmiany zasad studiowania nie objęły, wypowiada się w nieco innym tonie, choć sam przyznaje, że powstały chaos nie sprzyja dobrym warunkom studiowania: Uważam, że zmiany są niezbędne – zarówno te wprowadzające minimum dyscypliny (skończenie z praktyką przyznawania egzaminów komisyjnych „z automatu”, tolerowanie wypisywania się z wykładów specjalizacyjnych bez ważnej przyczyny), jak i te zapewniające odpowiednie warunki studiowania (zmniejszenie liczebności grup zajęciowych). Zmiany zasad studiowania należałoby jednak wprowadzać (tak jak było dotychczas) ze skutkiem wobec osób, które dopiero rozpoczną naukę na wydziale. To takie minimum przyzwoitości, którego niestety władzom dziekańskim zabrakło.

MAGIEL próbował uzyskać komentarz w tej sprawie od Prodziekan prof. Ewy Gruzy, jednak okazało się to niemożliwe. Spotkaliśmy się z odmową, Prodziekan nie chciała rozmawiać z osobami spoza Wydziału i skierowała nas do rzecznika uczelni. W Biurze Prasowym uzyskaliśmy następującą informację: Wydział Prawa i Administracji popełnił błąd, który stara się naprawić. Był to błąd techniczny. W USOS-ie więcej studentów mogło się zapisać do grup, niż było w nich miejsc (ustawiono za wysokie limity). Później „nadprogramowych” studentów przepisano do innych grup, które niekoniecznie musiały im pasować. Sprawa dotyczyła 2-3 proc. studentów wydziału. Jak wynika jednak z ankiety, problem dotknął większej grupy.

Głębszy wymiar

Obecnie na pozostanie w grupach zajęciowych mogą liczyć ci, którzy złożyli podanie w związku z podejmowaną pracą lub przeprowadzaną rehabilitacją. Nadal panuje chaos, liczebności grup różnią się między sobą, a studenci z I roku nadal uczęszczają na zajęcia z przekroczonym limitem przyjęć.

Problem, który zrodził się na WPiA, ma szerszy aspekt, stanowi bowiem doskonały przykład braku porozumienia między studentami a władzami wydziału, na którym studiowanie ma być przecież spełnieniem marzeń o przyszłej karierze prawnika i efektem długich przygotowań do matury. Należy podkreślić, że sens sytuacji, która ma wpływ na funkcjonowanie zarówno studenckiej społeczności, jak i kadry naukowej, leży nie w konieczności dopasowania się do odgórnych reguł, ale w braku komunikacji między studentami a władzami wydziału.

Brak udzielania bezpośrednich informacji każdemu uczęszczającemu na zajęcia o tak fundamentalnych kwestiach jak zmiana zasad studiowania, asymetria informacji, chaos oraz wynikająca z tego buntownicza postawa wobec władz wydziału nie sprzyja nikomu. Sprawą zainteresował się także Parlament Studentów UW, który również nie kryje zdziwienia tym, jak do tak absurdalnej sytuacji mogło dojść. Po posiedzeniu Parlamentu, na Facebooku ukazał się komunikat, w którym Cyprian Bartoń, przewodniczący Samorządu Studentów WPiA, podkreślił, że to, do czego doszliśmy podczas obrad to fakt, że działania Wydziału Prawa i Administracji są wysoce niewłaściwe, ale pochopne podejmowanie inicjatyw w tej sprawie może skutkować całkowitym zerwaniem dalszych negocjacji z Kolegium Dziekańskim.

Wypracować kompromis

WPiA UW to w skali kraju elitarna jednostka, która co roku kształci tysiące przyszłych prawników. Jeśli jednak tak kłopotliwe sytuacje mają miejsce nawet tam, rodzi się pytanie, kim zatem jest student? Czy, jak to się powszechnie zakłada, osobą, dzięki której uczelnia funkcjonuje na wysokim poziomie? Czy jedynie źródłem korzyści, również materialnych, dla jej pracowników? Nie można zapominać, że to dzięki młodym ludziom szkolnictwo wyższe istnieje i rozwija się, zatem powinno wypracować taki system, który będzie korzystny dla obu stron. Pozostaje mieć nadzieję, że sytuacja na WPiA nie powtórzy się na żadnej uczelni w Polsce oraz, że zarówno studenci, jak i władze wydziału znajdą wspólne rozwiązanie konfliktu.