Coś więcej niż kibicowanie

Jedność fanów w trudnych dla drużyny momentach potrafi zaskakiwać. Walka o prawo awansu boiskowego rywala, zbiórka pieniędzy na spełnienie marzenia swojego przyjaciela czy wspólne wsparcie rehabilitowanego zawodnika po wypadku – to solidarność kibiców.

kibicowanie sport kolor

fot. Klearchos Kapoutsis/ Creative Commons 2.0

Słysząc o jedności wśród kibiców, wielu wyobrazi sobie bandę szaleńców na ustawce, którzy bronią przed wrogami swoich barw. Fakty mówią co innego. Prawdziwi fani wspierają siebie nawzajem i traktują się jak jedną wielką rodzinę. Kiedy trzeba, są w stanie stanąć ponad podziałami klubowymi i zjednoczyć się w jednym celu.

Walka o należny awans

Lokomotiv Daugavpils jest drużyną żużlową występującą w pierwszej lidze polskich rozgrywek. Pomimo tego, że zespół pochodzi z Łotwy, władze Polskiej Ligi Żużlowej pozwoliły im na starty właśnie tutaj. Menedżerowie klubu skrupulatnie dopełniają wszystkich formalności, dzięki czemu współpraca z nimi przebiega bez zarzutu. Po kilku sezonach Lokomotiv wywalczył pierwsze miejsce i równoznaczny z tym awans do najwyższej klasy rozgrywkowej – ENEA Ekstraligi. Niestety, w Regulaminie Sportu Żużlowego widnieje zapis: W meczach drużyny uczestniczą w składach liczących od 6 do 7 zawodników, przy czym w każdej drużynie musi być zgłoszonych co najmniej 4 zawodników spełniających łącznie następujące kryteria: są zawodnikami krajowymi, posiadają licencję sportową „Ż”, nie posiadają licencji międzynarodowych wydanych przez inną FMN niż PZM.

Do punktu została dopisana adnotacja przez Główną Komisję Sportu Żużlowego, która wyjaśnia znaczenie pojęcia „zawodnik krajowy” w I i II Lidze. Jest to osoba z obywatelstwem kraju, z którego pochodzi zespół. Lokomotiv w swoim składzie posiada czterech Łotyszy, więc warunek został spełniony.

Niestety, w przypadku polskiej Ekstraligi ta adnotacja nie obowiązuje. W najwyższej fazie rozgrywkowej zawodnik krajowy to Polak. W związku z tym, Lokomotiv, pomimo wywalczenia awansu uczciwie i zasłużenie, nie dołączył do grona naszych najlepszych zespołów żużlowych. Reakcja kibiców, nie tylko łotewskiej drużyny, była jednakowa. W Internecie masowo powstawały petycje, ludzie organizowali się i nawoływali do zmiany przepisów. Łotewski klub wysyłał listy otwarte do władz Ekstraligi. Niestety nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu. Zespół z Daugavpilsu po raz kolejny wystartuje w pierwszej lidze. Na pierwszy plan wysuwa się jednak jedność kibiców innych drużyn. Mimo że do stawki Ekstraligi miał dołączyć kolejny rywal, chcieli, żeby w sporze wygrała zasada fair play.

Spełnić marzenie

Michał Białacki, 14-letni kibic Chelsea London z Piekoszowa, jako jedyny w Polsce i jeden z nielicznych na świecie, chorował na agresywną odmianę raka jelita. Michał przegrał walkę z nowotworem i zmarł w październiku 2015 roku. Przed śmiercią udało mu się jednak spełnić wyjątkowe marzenie. Wyjechał do Londynu i obejrzał mecz Chelsea na żywo. Zaraz po nim spotkał się z zawodnikami drużyny i od każdego otrzymał autograf. Kapitan zespołu, John Terry, wręczył mu nawet koszulkę meczową. Nie udałoby się to, gdyby nie zaangażowanie kibiców Chelsea w Polsce, członków oficjalnego fanklubu – True Blues Poland. Zrobili wszystko, żeby pomóc Michałowi w spełnieniu marzenia. Zorganizowali specjalny turniej, licytacje, apelowali o dotacje. Sprawa została nagłośniona na tyle, że sprawą chłopca zainteresował się producent leków, który udostępnił mu je za symboliczną złotówkę. Niebiescy kibice zrobili wszystko, żeby ich brat udał się do Londynu.

Podobnych wydarzeń jest coraz więcej, jednak często nie są one dostatecznie promowane i nagłaśniane. Pomimo to nie można zaprzeczyć, że kibice tego samego klubu traktują się jak członkowie wielkiej rodziny oraz kierują się zasadą: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.

#DW43

23 sierpnia 2015 roku. Świat żużlowy przeżył szok. Utalentowany, młody australijski żużlowiec z ogromnym potencjałem, Darcy Ward, uległ poważnemu wypadkowi. Podczas wyścigu najechał na koło rywala, wywrócił się, wypadł z motocykla i uderzył głową oraz plecami w bandę. Na jego nieszczęście, w tę jej część, która nie była zabezpieczona nadmuchaną, dodatkową warstwą. Ward uszkodził sobie dwa kręgi szyjne. Wyrok był jednoznaczny: wózek i koniec kariery. Zawodnik jednak nie poddał się, tak samo jak klub oraz kibice. Rozpoczęto zbiórkę pieniędzy na operację i rehabilitację. Cały świat żużlowy zaangażował się i wsparł Australijczyka. Wysyłano wiele słów wsparcia na portalach społecznościowych, oznaczając posty symbolem: #DW43. Darcy jest już po operacji, każdego dnia walczy o powrót do sportu i robi postępy. Wszyscy kibice są razem z nim, niezależnie od noszonych barw.

Trzy historie. Każda na swój sposób wyjątkowa, pokazująca inną stronę kibicowania. Nie są to jedyne przypadki, kiedy jedność w klubie jest silniejsza niż podziały na barwy. Niemalże każdy klub w historii swojego istnienia zaangażował się w bezinteresowną pomoc innym. Wszystkie aktywności miłośników sportu utwierdzają w jednym – fanklub to coś więcej niż kibicowanie. To coś więcej niż barwy. To wielka rodzina.

No votes yet.
Please wait...