Emotikon smile

Siedzimy w jednej z knajp w samym centrum miasta. Miejsca jest niedużo, ale człowiek nie czuje tutaj klaustrofobii. Wręcz przeciwnie. Atmosfera jest przytulna, w powietrzu unosi się zapach świeżo zmielonej wietnamskiej kawy, a w tle gra dopełniająca przyjemnego klimatu, spokojna muzyka.

felietony

Zajadając się pysznym bajglem, wspominamy, wspólnie ze znajomymi, dawne czasy. Nie mogę wyobrazić sobie lepszego miejsca na tego typu spotkanie. Po chwili spostrzegam siedzącą przy oknie parę dorosłych osób, a pomiędzy nimi gruby mur, wyrosły z wzajemnej obojętności.

Obraz ludzi, którzy zamiast rozmawiać ze sobą, tkwią w kilkuminutowym zawieszeniu, odświeżając w tym czasie swoje profile na Facebooku, zapadł mi głęboko w pamięć i trudno mi było się od niego uwolnić. Choć to nie była pierwsza tego typu sytuacja, właśnie ta sprawiła, że schowałem głęboko do plecaka leżący obok stygnącej kawy telefon i zacząłem się zastanawiać, w jakim stopniu ja jestem niewolnikiem swojego pięciocalowego urządzenia.

Wszystko ma swoją cenę, postęp technologiczny również. W tym wypadku ceną są rzeczywiste relacje między ludźmi. Takie, które nie znają przycisków „Lubię to”, „Super” lub „Ha ha”. Cierpią na tym prawdziwe, niedające się wyrazić za pomocą żadnej emotikony emocje. Przeraża mnie, gdy widzę dwoje ludzi skupionych na swoich urządzeniach bardziej niż na sobie. Dziwię się, kiedy potrzeba ciągłego nadzorowania pojawiających się systematycznie aktualności na Facebooku jest silniejsza niż kontakt z drugim człowiekiem. Halo, przecież tu jest życie. Kiedy pojawi się prawdziwy problem, Facebook nie otrze nam łez. W chwili szczęścia Instagram nie poklepie nas po plecach i nie powie: „Cieszę się razem z tobą”.

Nie chcę lekceważyć nieocenionych możliwości, jakie wiążą się z posiadaniem konta na Facebooku czy innych portalach społecznościowych. Obawiam się jednak, że my, ludzie nie potrafimy z tych dobrodziejstw korzystać we właściwy sposób. Wpatrzeni przez kilka godzin w ekrany, które w zamian za naszą uwagę wysyłają wiązki szkodliwego promieniowania, zapominamy o „realu”. Popełniamy tym samym straszliwy błąd. Powinniśmy dbać o kontakty, rozmawiać, słuchać, być obecni. O tym, że żyjemy nie świadczy bowiem jedynie zielona kropka widniejąca obok naszego zdjęcia na facebookowej liście.

No votes yet.
Please wait...