„Prosimy o wyłączenie telefonów”

Gaśnie światło, rozpoczyna się spektakl. Gorączkowo upewniasz się, czy dźwięk jest wyłączony czy przypadkiem nie zadzwoni budzik albo nie zawibruje powiadomienie – przecież to też słychać! Teoretycznie – takie proste, ale lepiej upewnić się dwa razy. Co jeśli jednak zadzwoni? Wyłączone.

felietony

Siedzisz w drugim rzędzie. Poszczęściło ci się, bo akurat zwolniło się tam miejsce, a ty przecież ze studenckim budżetem upolowałeś po prostu wejściówkę. Spektakl trzyma w napięciu, jest bardzo cicho, aura wręcz mistyczna, nagle tuż obok rozlega się: Maya-Hi, Maya-Hu, MaYa-Ho, Maya-Ha Ha – głos z innego świata.

Wybija kompletnie ze stanu skupienia. Nie aktorów oczywiście, oni są w pełni skoncentrowani, wytrenowani i gotowi na takie wypadki. Wybija ciebie – widza. Pani obok gorączkowo przeszukuje torbę, ale telefon dalej dzwoni. Po trzech refrenach wyłączyła. Tym razem starszą panią, nazwijmy ją Elą, naprawdę prześladował pech. Siedziała w drugim rzędzie, telefon zadzwonił w najcichszym momencie spektaklu. Usłyszała od sąsiadki: co za chamstwo i spaliła się ze wstydu. My znamy już dzwonek na pamięć, ale scenę, w której zadzwonił – niekoniecznie.

Czy w kinie bylibyśmy aż tak poruszeni? Oczywiście, że nie. Film bowiem możemy obejrzeć ponownie w domu. Wcisnąć pauzę i obejrzeć tyle razy, ile tylko chcemy. Gdy na sali zasiada ponad czterysta osób, zawsze znajdzie się jedna, która zapomni o wyłączeniu telefonu. Nie specjalnie. Być może jest zmęczona albo akurat dostała nowy telefon i jeszcze nie nauczyła się obsługi. Powodów może być tysiąc, a efekt jeden. Jaka jest na to rada? Sprawdzać 2, 3, 10 razy?

Jak widać skuteczność tego sposobu pozostawia wiele do życzenia. Zostawienie telefonu w płaszczu to skuteczniejsze rozwiązanie. Niestety szatnia nie odpowiada za rzeczy wartościowe. Dla bardziej wrażliwych na punkcie swojego „drugiego mózgu”, kieszeń płaszcza pozostaje niezbyt przekonującym schowkiem. A gdyby było bezpieczne miejsce, gdzie moglibyśmy zostawić smartfona na czas trwania spektaklu? Czy w ogóle bylibyśmy w stanie to zrobić? Co jeśli ktoś będzie próbował pilnie się z nami skontaktować?

Wpadłam swego czasu na pomysł skrytek ładujących, które mogłyby być oferowane przez teatry i umożliwiałyby widzom przechowanie telefonu, ale znajomi sprowadzili mnie na ziemię. Kto chciałby zostawić telefon w takiej skrytce? Chcemy go mieć przecież pod ręką. Choć może opisana powyżej pani Ela przystałaby na taką propozycję…

Nie jestem radykalna. Smartfon to bardzo przydatne urządzenie, ale czy naprawdę potrzebujemy go bezustannie? Może warto, choć czasem, spróbować go wyłączyć i włączyć siebie w „tu i teraz”. Ja pozostanę przy zostawianiu telefonu w kieszeni płaszcza. Jeśli ktoś nie może się dodzwonić – oddzwonię.

No votes yet.
Please wait...