Animacje nie do pomyślenia

Z rysunków tworzy niezwykłe, surrealistyczne filmy, które zdobywają uznanie na międzynarodowych festiwalach. Udowadnia, że animacja to pełnowartościowa produkcja i w niczym nie ustępuje innym gatunkom w świecie X muzy. O emocjach, które towarzyszą procesowi tworzenia opowiada Natasza Cetner.

wywiad1

Grafika: Natasza Cetner

MAGIEL: Dlaczego postanowiłaś zająć się animacją i studiować ją w Wielkiej Brytanii? To bardzo niszowy kierunek.

Natasza Cetner: Przez większość czasu przygotowywałam się na studia w Akademii Sztuk Pięknych. Nie byłam wtedy jeszcze pewna tego, czym będę chciała się zajmować. Myślałam o grafice, zwłaszcza artystycznej, ale to wciąż nie było to. Nie widziałam siebie projektującej plakaty lub pracującej z typografią. Uznałam, że podejmę ryzyko i pójdę w kierunku kina i animacji. Znam wielu ludzi, którzy studiowali bądź dość długo zajmowali się ilustracją lub grafiką i w pewnym momencie uderzyło mnie, jak bardzo te dziedziny są ograniczone w porównaniu z animacją. Wielką Brytanię wybrałam, bo fascynuje mnie jak wiele ludzi z całego świata przewija się przez Londyn i jak wiele musieli poświęcić, żeby oddać się pasji.

Czym dla Ciebie jest animacja? Co zaskoczyło Cię kiedy zaczęłaś poświęcać na to większą część życia?

Animacja to dla mnie coś żywego, nie ogranicza się jedynie do rysunków. Jest to cała mowa filmu: rytm montażu, ilość dźwięków i muzyki (lub jej całkowity brak), mowa ciała postaci, tła i stylizacja. Jednak tym, co mnie najbardziej pociąga, jest jej sposób oddziaływania na publiczność. To, w jaki sposób możesz zaskoczyć ludzi, opowiedzieć historię lub wzbudzić emocje jedynie wizualnym obrazem bez konkretnej treści.

Możliwości są niezliczone. W pracy nad animacją zaskoczyło mnie przede wszystkim to, jak bardzo artysta musi być pewny idei filmu i jak kurczowo musi wierzyć, że to, co robi, ma sens na tyle, żeby poświęcić temu pół roku ciężkiej pracy.

Utarło się przekonanie, że studia artystyczne nie gwarantują pracy, nie martwiłaś się o to?

Bardziej się martwiłam o przyszłość i zawód, kiedy rozważałam grafikę lub malarstwo. Kiedy zdecydowałam się na animację, która jest w gruncie rzeczy bardzo użytkowa w reklamie, w filmach lub teledyskach, rodzice byli dość szczęśliwi. Nie wiem tego na pewno, ale mam nadzieję, że praca z innymi animatorami nad wspólnymi projektami sprawi, że będę zadowolona ze swojej pracy i zapewni jakieś rozsądne wynagrodzenie. Moja mama na razie namawia mnie, żebym przestała brać dodatkowe projekty i nie zabiła się z przemęczenia nad moim własnym filmem.

Czy twoim zdaniem animacja jest niszową sztuką?

Tu się nie zgodzę, bo mam wrażenie, że animacja staje się coraz popularniejsza. Może ta ręcznie rysowana jest dość odległa od animacji komputerowej, jak na przykład After Effects czy 3D, ale według mnie coraz więcej ludzi sięga do animacji lub do Motion Graphics, aby wyrazić swoje pomysły. Również sztuka eksperymentalna staje się coraz bardziej rozpoznawalna, zwłaszcza w Londynie czy Berlinie.

Twoje filmy są bardzo surrealistyczne. Czy animacja jest dla Ciebie formą przejścia w inny wymiar, ucieczki i oderwania się od rzeczywistości?

Zanim zaczęłam studia nie byłam pewna, co sprawia mi radość, kiedy rysuję. Nie miałam tej konkretnej rzeczy lub tematu, które by mnie inspirowały do tworzenia serii ilustracji, szkiców itp. Surrealizm zaczął się dla mnie bardziej jako zabawa: kończyłam wiele różnych scen i potem kombinowałam jak mogą razem tworzyć jedną całość i jakim sposobem mogę rozrysować pewną fabułę. Trochę przypomina to zabawę z kalejdoskopem. Może być to też pewna metoda ucieczki. Mój najbardziej surrealistyczny film powstał, kiedy przechodziłam trudne dla mnie chwile i ożywanie dziwnych stworzeń sprawiało mi wtedy największą frajdę.

Stworzyłaś niezliczoną ilość klatek: co w ciągu ostatnich kilku lat było dla ciebie największym wyzwaniem przy tworzeniu animacji?

Cały czas największym wyzwaniem dla mnie jest preprodukcja, kiedy ustala się fabułę filmu, rytm i ogólny zarys filmu. Jest to też najważniejsza faza tworzenia animacji. W pewnym momencie przychodzi czas, kiedy mam już naprawdę dosyć swojej pracy i największym wyzwaniem jest zmuszenie siebie, żeby wciąż mi na tym zależało.

wywiad2

Grafika: Natasza Cetner

Współpracujesz z innymi, często bardziej doświadczonymi animatorami. Czego mogłaś się od nich nauczyć?

Na moim pierwszym roku pomagałam przy trzech końcowych filmach magisterskich na Royal College of Art. Szczerze mówiąc, tak uwielbiałam spędzać czas w pracowni ze studentami, że w pewnym momencie przychodziłam tam dla przyjemności. Wyzwaniem było naśladowanie kilku stylów równocześnie i jednocześnie zachowanie swojego własnego, żeby móc skończyć pracę nad moim pierwszym filmem. Od ludzi, z którymi pracowałam, nauczyłam się, że proces tworzenia filmu nie jest wcale tak zorganizowany i świadomy, jak nas próbowali uczyć. Niektóre genialne filmy były wynikiem pewnego odruchu lub zwyczajnego szaleństwa, które osiąga się w najwyższych stadiach frustracji, kiedy trzeba narysować jeszcze tony klatek.

Jest wiele rodzajów animacji: stop-motion, 3D, Flash, After Effects. Czemu zajęłaś się akurat tymi rysunkowymi?

Całe życie rysowałam, więc ręczna animacja była mi najbliższa. Nie ograniczam się tylko do tego: praca nad kukiełkami i makietami też sprawia mi przyjemność. Po drugim roku odkryłam jednak, że moja cierpliwość jest ograniczona i nie starcza jej do animacji poklatkowej. Wystarczy, że ruszę łokciem statyw albo stół i już trzeba wszystko rozpoczynać od nowa , bo nie da się ustawić aparatu w identycznej pozycji jak na początku pracy.

Co sądzisz o CGI (Computer-Generated-Imagery) i o wykorzystaniu animacji w grach komputerowych?

Uwielbiam dobrze zrobione gry komputerowe jak Dark Souls, Shadow of the Colossus albo najnowszy The Last Guardian, właśnie z powodu dopracowanej szaty graficznej, ruchów postaci i atmosfery. Jeśli chodzi o filmy, nic nie boli mnie tak, jak słabe CGI. Takie filmy jak Park Jurajski czy Gwiezdne Wojny się nie starzeją, właśnie dlatego że tam procent CGI jest minimalny. Większość to jednak arcydzieła w dziedzinie makiet i kukieł. Doceniam ludzi, którzy pracują nad dobrymi grami komputerowymi lub filmami (wciąż pamiętam, jak wielkie wrażenie wywarł na mnie Final Fantasy: The Spirits Within, kiedy miałam sześć lat). Jak na razie, sama wolę zajmować się animacją rysunkową.

Twoje prace są zauważane nie tylko w Londynie. Ostatnie twoje dzieło będzie wyświetlane w Edynburgu i Bogocie. Jak myślisz, dlaczego międzynarodowe jury zainteresowało się twoim filmem?

Cieszę się każdym pozytywnym odzewem festiwali, jednak żaden z nich nie tłumaczy, dlaczego akurat mój film został wybrany. Moja ostatnia produkcja jest wykonana bardzo detalicznie , w stylu starych rycin i opowiada trzy antyczne historie o zwierzętach, które zostały napisane przez anonimowego pisarza z Aleksandrii. Na razie mój największy sukces to pierwszoroczny film, który dostał się na Międzynarodowy Surrealistyczny Festiwal Filmowy im. Luisa Buñuela w Hiszpanii, gdzie ze względu na otrzymane wyróżnienie zostanie również pokazany w lutym na festiwalu w Chile.

Zajmujesz się – podobnie jak większość animatorów – raczej krótkimi formami. Czy sądzisz, że mogłabyś zrobić pełnometrażowy autorski film animowany?

Z chęcią! Oczywiście, jeśli zebrałabym dobry zespół i solidne fundusze. Rozmawiałam z niektórymi reżyserami na ten temat. Tomm Moore (reżyser The Secret of Kells), po studiach otworzył studio animacji ze swoimi przyjaciółmi i nie poleca tego nikomu. Gdyby nie uzyskane nagrody nie byłby w stanie spłacić zaciągniętych pożyczek. Jego film jest przepiękny, więc się nie dziwię, że wszystko się w końcu dobrze ułożyło, jednak nie wszyscy mają tyle szczęścia. Najpierw zadbałabym o solidne zabezpieczenie finansowe, a dopiero potem rozważała tak karkołomne zadanie.

wywiad4

Grafika: Natasza Cetner

Czy według ciebie polskie i brytyjskie spojrzenie na animację bardzo się różni?

Z tego co zauważyłam w Wielkiej Brytanii bardzo doceniają polski czy wschodnioeuropejski styl animacji. Zwłaszcza związany z folklorem lub historią. Powiedziałabym, że to, co u nas może być odebrane jako oklepane lub już nawet kiczowate, w Wielkiej Brytanii może naprawdę się spodobać. Dla mnie jest to tym bardziej wygodne, ze względu na to, że uwielbiam surrealizm i różne ludowe opowiadania, nad którymi trochę bałabym się pracować w Polsce, właśnie dlatego, że są już oklepane i zbyt wiele razy przerobione.

Nad czym obecnie pracujesz i czym zamierzasz zająć się w przyszłości?

W tej chwili pracuję nad jednym z dwóch filmów, które muszę skończyć w tym roku. Jest to grupowy animowany film dokumentalny o babci mojej znajomej. Jest niezwykłą postacią, idealnie nadającą się do ukazania w animacji, ponieważ mimo tego, że jest niemal całkowicie niewidoma, widzi dookoła siebie mnóstwo duchów. To dość duże wyzwanie ze względu na niecodzienny temat, które jednak stwarza mnóstwo możliwości.

Natasza Cetner

Urodziła się i wychowała w Trójmieście. Obecnie jest na trzecim roku Animacji na University of Westminster w Londynie. Patrzy na świat przez pryzmat absurdu i surrealizmu. Lubi czasem łączyć ze sobą elementy, które normalnie nie są ze sobą kojarzone i stara się stworzyć coś, co sprawi, że spojrzymy na świat z trochę innej strony.

No votes yet.
Please wait...