Zwierzęcy taniec

Przechodząc przez próg budynku, wyczuwam, że powietrze przesiąknięte jest zapachem, który u niejednego miastowego wywołałby zapewne kręcenie nosem. Ale nie u mnie. Ja kojarzę go z domem, tęsknotą i niczym nieograniczoną wolnością, którą odczuwa się najbardziej podczas szaleńczych cwałów brzegiem morza czy po dzikich terenach na graniach gór, kiedy włosy rozwiewa wiatr, a ciszę nocy rozdziera radosne końskie rżenie.

foto-1552-bwTekst i Fotografie: Karolina Dłuska

Nieuchwytność. W koniach zawsze widziałam coś magicznego. Nigdy nie mogłam znaleźć odpowiedzi na pytanie, co to dokładnie jest, ale chyba na tym właśnie polega magia, na nieuchwytności. Nie wiem, dlaczego konie mają w sobie tyle harmonii. Jak zwierzę, ważące prawie tonę, może poruszać się z taką gracją? Jak wyzwalając tyle mięśni podczas skoku nad dwumetrową przeszkodą, może wyglądać tak delikatnie? Często zestawiam w myślach jazdę konną z baletem. Znajomy powiedział mi kiedyś, że gdyby podeszło się do sceny podczas spektaklu, można by zobaczyć grę wyćwiczonych mięśni baleriny, których sprawność została okupiona krwią i potem. A z daleka wygląda to przecież tak, jakby tancerka miała niewidzialne skrzydła, wyrastające jej z pleców. Na takiej samej zasadzie postrzegam konie. Każdy ich ruch przypomina mi taniec, jakby nieustannie wykonywały jakiś skomplikowany układ taneczny. I tak jak w przypadku baletu, jeszcze bardziej ujmującym przeżyciem jest oglądanie tego tańca z bliska. Z końskiego grzbietu.

Niewerbalność

Nawet po bardzo nieudanym dniu, kiedy wchodzę do stajni i dotykam ręką aksamitnej sierści tego cudownego zwierzęcia, serce zaczyna mi bić mocniej i mimowolny uśmiech przełamuje maskę znużenia na mojej twarzy. Nie do opisania jest świadomość, że ktoś, kto nie mówi moim językiem, ba, nawet gdyby bardzo się postarał i tak nie zrozumie moich słów, jednak słucha moich gestów, tembru głosu, wreszcie najmniejszego, najbardziej delikatnego ruchu mojego ciała siedzącego w siodle. I że mi ufa. Zwierzę, które nie rozumie mnie tak, jak drugi człowiek – słowa są mu obce, ale potrafi z łatwością odczytać emocje i uczucia. Zobaczy to, co ludzkie oko nie zawsze dostrzeże.

Relacja

Wydaje mi się, że chyba właśnie to w tym sporcie mnie urzekło. Jego nietypowość. To, że jest jak promyk słońca, przebijający chmury w deszczowy dzień albo jak relaksująca kąpiel w jacuzzi po wielu godzinach pracy. To, że dzięki niemu doceniamy nie tylko każdą wygraną, lecz także każdy upadek. I wreszcie to, że pozwala nam poznać siłę współpracy, bez której nie można osiągnąć celu. Jazda konna to harmonia, ciężka praca, nieustępliwość w walce, nauka pewności siebie, pot i łzy. Ale przede wszystkim to satysfakcja i przyjaźń tak niesamowita, gdyż drugą osobą nie jest człowiek. W każdym innym sporcie walczymy ze swoją psychiką i swoimi emocjami. A w jeździe konnej? W jeździe konnej trzeba rozszyfrować, zrozumieć i znaleźć właściwą metodę na psychikę i emocje konia. Wymaga to nie tyle siły, ile zdecydowania, doświadczenia – i pasji.

14808909_1136449846470017_223083753_oKarolina Dłuska

Licealistka z Gdańska, wiecznie próbująca doścignąć swoje marzenia. Od sześciu lat rekreacyjnie jeździ konno, czerpiąc z tego niewysłowioną radość. Oprócz jazdy konnej interesuje się dziennikarstwem, fotografią, bieganiem, rysunkiem i tańcem.

foto-295-bw dsc_872-bw dsc_0130-bw dsc_0079-proste-bw

No votes yet.
Please wait...