Kolumnada filozofów

Monumentalne posągi strzegące wejścia do czytelni to ważny, lecz często niedostrzegany element dekoracyjny BUW-u. Aby zrozumieć wybór architekta oraz czerpać inspirację od przedstawionych postaci, należy poznać ich żywoty i dorobek.

uw-uczelnia

fot. Katarzyna Matylla / CC

Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego to budynek, z którego wszyscy, jako studenci, korzystamy. Mijamy go zabiegani, gdy nasze umysły zajęte są codziennymi sprawami. Swoiste przyzwyczajenie do tej budowli sprawia, że nie dostrzegamy wielu jej elementów i nie doceniamy jej jako architektonicznego arcydzieła.

Sama koncepcja zaprezentowana przez pracownię Marka Budzyńskiego jest wyjątkowa. W celu stworzenia otoczenia idealnego do uczenia się, w swoim projekcie architekt zaproponował połączenie natury i kultury. Biblioteka Uniwersytecka ma więc odrębne fasady. Od ulicy Dobrej kulturową, składającą się z 8 tablic zapisanych w różnych językach i kodach. Ma ona mówić o związkach z przeszłością. Druga zaś to fasada ekologiczna, której najważniejszym elementem jest słynny ogród projektu Ireny Bajerskiej – jeden z największych i najpiękniejszych ogrodów dachowych w Europie. Kolejnym, często niezauważanym, pomysłem Marka Budzyńskiego jest kolumnada filozofów strzegąca wejścia do czytelni. To pomniki czterech wybitnych polskich myślicieli umieszczone na wysokich kolumnach. Upamiętniają one Kazimierza Twardowskiego, Jana Łukasiewicza, Alfreda Tarskiego i Stanisława Leśniewskiego – wybitnych myślicieli słynnej XX-wiecznej lwowsko-warszawskiej szkoły filozoficznej, której dokonania wywarły wpływ również na filozofię światową, przede wszystkim na jedną dziedzinę – logikę. Była to pierwsza polska szkoła filozoficzna o znaczeniu światowym, zaś jej postulaty analizowane są do  dzisiaj, a mimo to niewielu o niej słyszało.

Długa tradycja

Wszystko rozpoczął Kazimierz Twardowski, którego postać dumnie stoi na kolumnie z lewej strony. Urodził się w polskiej rodzinie mieszkającej w Wiedniu. Po otrzymaniu na tamtejszym uniwersytecie tytułu doktora filozofii postanowił opuścić miasto, gdyż jako Polak nie mógłby odnieść tam sukcesu zawodowego. W 1895 r. przeniósł się na Uniwersytet Lwowski, gdzie jako profesor wreszcie mógł wykładać po polsku i dla Polaków. We Lwowie zdobył dużą popularność – na jego wykłady przychodziło po dwa tysiące osób, z których wiele przyjeżdżało specjalnie w tym celu spoza miasta. Podczas swojej profesury działał prężnie – współtworzył między innymi „Przegląd Filozoficzny” oraz założył Polskie Towarzystwo Filozoficzne.

Kazimierz Twardowski marzył o założeniu niezależnej polskiej szkoły filozoficznej. Nie ukrywał, że jego celem jest budowa ośrodka nowoczesnej filozofii w Polsce, która nie podporządkowywałaby się żadnej innej doktrynie. Nie chciał, żeby cokolwiek ją zdominowało. Uważał, że konieczne jest znalezienie balansu pomiędzy zachowaniem dystansu wobec filozoficznych potęg a utrzymywaniem z nimi kontaktu i postawą otwartości. Marzył, żeby ten kontakt nie był jednostronny. Do osiągnięcia tego celu zawzięcie dążył.

Uczniowie mistrza

Wykładając na Uniwersytecie Lwowskim, Kazimierz Twardowski wykształcił wielu wybitnych filozofów, a dzięki swojej charyzmie przyciągnął do filozofii mnóstwo zdolnych ludzi. Wśród nich znajdował się Jan Łukasiewicz, który po ponownym otwarciu Uniwersytetu Warszawskiego w 1915 r. objął na nim stanowisko profesora filozofii. Wkrótce dołączył do niego Stanisław Leśniewski, który też był uczniem lwowskiego profesora. Ich wizerunki znajdują się na kolejnych kolumnach.

Wizje Łukasiewicza i Leśniewskiego spotkały się z przychylnością środowiska warszawskiego. Prędko zostali również profesorami Wydziału Matematyki i Nauk Przyrodniczych UW. Oprócz filozofii i matematyki wykładali również logikę, na której wykłady uczęszczał między innymi Alfred Tarski. To właśnie jego postać widnieje na ostatniej kolumnie. Był niebagatelnym myślicielem, który wymieniany jest dziś (obok Arystotelesa, Gottloba Fregego i Kurta Gödla) jako jeden z czterech najwybitniejszych logików wszech czasów. Jego rozmyślania dotyczące prawdy analizowane są do dzieś.

Szkoła lwowsko-warszawska miała więc dwa ośrodki. Działający prężnie we Lwowie Twardowski wykładał, publikował i kształcił. Grupa warszawska rozpoczęła działalność od wykładów. Talenty oratorskie i organizacyjne profesorów tej grupy wytworzyły coś w rodzaju kultu logiki. Według Jana Łukasiewicza była ona „moralnością myśli i języka”, a zdaniem Alfreda Tarskiego pierwiastkiem łączącym ludzi mimo różnic.

Kres świetności

Marzenie Twardowskiego o istnieniu niezależnego, nieodbiegającego od standardów światowych polskiego ośrodka filozoficznego, się spełniło. Perspektywy dynamicznie rozwijającej się w okresie międzywojennym szkoły przekreślił wybuch II wojny światowej. Wielu uczonych związanych ze szkołą poniosło śmierć z ręki Niemców. Znaczna część wyemigrowała, uciekając przed okupantem. Kazimierz Twardowski i Stanisław Leśniewski zmarli przed wybuchem wojny. Jan Łukasiewicz i Alfred Tarski wyemigrowali na Zachód.

Po wojnie działalność szkoły lwowsko-warszawskiej była skutecznie blokowana przez reżim komunistyczny, który uznawał przede wszystkim filozofię marksistowską. Nie pozostawiło to wiele miejsca na rozwój racjonalnej i niezależnej myśli.

Szkoła była wyjątkowa pod wieloma względami. Jednym z jej założeń było to, że każdy filozof miał być wykształcony w jeszcze innej, poza filozofią, konkretnej dyscyplinie. Wynikało to z przekonań założyciela szkoły, Twardowskiego, który traktował filozofię jako grupę połączonych ze sobą nauk. Dążył w niej do naukowej ścisłości i jasności, używania terminologii naukowej i logicznej do wyjaśniania teorii. Filozofowie szkoły byli istnymi ludźmi renesansu, orientującymi się w przeróżnych dziedzinach nauki i sztuki.

Warto zatrzymać się na chwilę przed kolumnadą filozofów, przekraczając następnym razem progi czytelni BUW-u. Figury dłuta Adama Myjaka przedstawiają bowiem wybitne postaci, których spuścizna aktualna jest do dziś i których dokonania w wielu dziedzinach powinny inspirować nas do dalszej pracy.