Drenaż mózgów

Pieniądze to nie wszystko, ale wszystko bez pieniędzy to nic. Polscy naukowcy zbyt często zmuszeni są do dokonywania przełomowych odkryć w spartańskich warunkach i nadal nie widać perspektyw na zmianę.

Tekst: Maksymilian Semeniuk

fot. Jesse Orraco

Naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego ukończyli rozpoczęte jeszcze w 1980 r. prace, których celem było zbadanie właściwości mRNA. Opracowali metodę, która pozwala zwiększyć jego trwałość oraz produktywność, co w rezultacie może być przełomem w opracowywaniu szczepionek na raka. W opinii ekspertów z całego świata jest to odkrycie, które można porównywać z wynalazkiem zastosowania radu i promieniotwórczości w medycynie – mówi dr Robert Dwiliński, – dyrektor Ośrodka Transferu Technologii przy Uniwersytecie Warszawskim w rozmowie z portalem Money.pl.

Zarabianie mają w genach

mRNA to rodzaj kwasu rybonukleinowego odpowiadający za przenoszenie informacji genetycznej o sekwencji poszczególnych polipeptydów z genów do aparatu translacyjnego. Innymi słowy są to maleńkie cząstki, na których zapisywany jest wycinek łańcucha DNA. Jako zapis DNA mogą posłużyć do rekonstrukcji uszkodzonych tkanek lub też wspierać w organizmie proces zwalczania komórek rakowych.

Prace te spotkały się z dużym uznaniem na świeci; dwa międzynarodowe koncerny farmaceutyczne – Sanofi oraz Roche – wyłożyły ponad 600 mln dolarów za sublicencję na patent oraz kontynuację badań warszawskich naukowców. Jest to największa komercjalizacja badań w historii polskiej nauki. Niestety Uniwersytet otrzyma jedynie kilka procent całej kwoty. Rzeczywistym sprzedawcą sublicencji jest bowiem niemiecka firma BioNTech. Niemieckie konsorcjum zastosowało tu klasyczny zachodni drenaż mózgów polegający na inwestowaniu ogromnych pieniędzy, dzięki którym możliwe było sfinansowanie działań naukowców z krajów uboższych, aby potem czerpać zyski z ich pracy, niejednokrotnie o wiele wyższe od poniesionych nakładów. Na tym przykładzie można zaobserwować, jak zmieniające się przez ponad 25 lat rządy traktowały podstawy silnej gospodarki kraju, którymi są badania i rozwój nowych technologii. Kolejna zmiana na szczytach władzy daje pewną nadzieję na polepszenie losów polskich naukowców.

Niejednoznaczni wicepremierzy

Dość enigmatyczne stanowisko prezentuje odpowiadający za sprawy gospodarcze wicepremier Morawiecki. Z jednej strony jest on zdecydowanym zwolennikiem zwiększania atrakcyjności inwestycyjnej Polski. Liczy na przyciągnięcie zagranicznych inwestorów, którzy – wzorem Daimlera i Toyoty – w zamian za lokowanie fabryk w specjalnych strefach ekonomicznych i związanymi z tym ulgami podatkowymi udostępnią nam swoje technologie. Kraj nasz, według obietnic rządzących, miał jednak kusić potencjalnych kontrahentów nie niskimi kosztami produkcji, a przede wszystkim rozbudowanym zapleczem naukowo-techniczym w postaci prężnie działających uniwersytetów oraz wysoko wyspecjalizowanej kadry inżynierskiej.

Z drugiej natomiast strony, posługując się przykładem badań nad trwałością mRNA, można wątpić w wiarygodność tych obietnic. Według współtwórcy badań profesora Piotra Węgleńskiego wicepremier nie jest zainteresowany bezpośrednim wsparciem polskiej nauki: Kiedyś wspomniałem wicepremierowi Morawieckiemu, że jest taki ważny wynalazek i że zachodnie firmy chcą na niego wyłożyć duże pieniądze. Powiedział mi na to, że polscy uczeni są do niczego, bo nie potrafią wdrożyć swoich badań w Polsce, tylko robią to z pomocą zagranicy.

Trudno się im dziwić, skoro jeden z większych programów ministerialnych, mających pomóc naukowemu gremium w pracy nad ich projektami, TANGO, opiewa na sumę 22 mln zł, a same próby kliniczne w przypadku badań nad mRNA kosztowały cztery razy więcej.

Należy jednak zauważyć, że obecny rząd ma już pewne osiągnięcia na polu poprawy warunków panujących na uczelniach. Od października wdrażana jest tzw. ustawa deregulująca, która w założeniu ma ograniczyć rozbuchaną uczelnianą biurokrację, ułatwiać rozpoczęcie równoległego kierunku studiów oraz rozbudować system stypendialny dla najzdolniejszych. W czasie Narodowego Kongresu Nauki we Wrocławiu padło wiele zapowiedzi, które mogą znacząco poprawić kondycję polskich uczelni oraz podnieść komfort studiowania. Minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin obiecuje wiele. Polityk, stawiając na zwiększanie współpracy między uczelniami a światem biznesu, zapowiedział między innymi zwiększenie nakładów na badania oraz rozwój nauki z 0,97 do 1,7 proc. PKB do roku 2020. Polskie szkolnictwo wyższe za kilka lat miałoby więc możliwość stanowić potężne zaplecze naukowo-techniczne dla rozrastającego się polskiego przemysłu.

Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że w niedalekiej przyszłości dzięki mądremu zagospodarowaniu tych środków polska gospodarka nie zmarnuje równie przełomowych szans na rozwój, jak stało się w przypadku produkcji grafenu oraz wydobycia gazu łupkowego, a polska nauka osiągnie poziom ścisłej światowej czołówki, dzięki czemu powróci na swoje przedwojenne miejsce.