Uniwersytet przeciwko agresji

We wrześniu zeszłego roku w jednym z warszawskich tramwajów pobity został profesor Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego – tylko dlatego że zwracał się do swojego znajomego w języku niemieckim. Niestety ten napad o wyraźnie ksenofobicznym charakterze nie był jednorazowym przypadkiem.

Tekst: Urszula Zawadzka

fot. Ka Why Not Linh Vu via Foter.com

W ciągu ostatnich miesięcy można zauważyć wzrost doniesień o zachowaniach rasistowskich, których ofiarą padają także studenci – zarówno ci mieszkający w Polsce na stałe, jak i przyjeżdżający na wymianę w ramach programu ERASMUS. Liczni, jak należy ich nazwać, chuligani głoszący poglądy nacjonalistyczne nie tolerują przyjezdnych. Używanie języka obcego, noszenie ubrań charakterystycznych dla obcej kultury, a także inny kolor skóry stanowią pretekst do agresji wobec obcokrajowców. Wspomniany profesor IH-u – Jerzy Kochanowski – używał tylko innego niż polski języka. Nie spodobało się to jednak jednemu ze współpasażerów, który go zaatakował, co skończyło się dla profesora pobytem w szpitalu. W kolejnych tygodniach w mediach można było usłyszeć o innym ataku o podłożu rasistowskim, tym razem wymierzonym przeciw chińskim studentkom podróżującym metrem.

UW zabiera głos

Szalę goryczy na Uniwersytecie Warszawskim przelał ostatni atak, który wydarzył się 26 listopada w jednej z warszawskich dzielnic. Pochodzący z Nigerii doktorant został zaczepiony przez dwóch mężczyzn, którzy uderzyli go i spryskali gazem łzawiącym. Co gorsza – żaden ze świadków zajścia nie zareagował.

Reakcja UW była błyskawiczna – już trzy dni później Rada Wydziału Orientalistycznego zabrała głos w tej sprawie i przyjęła specjalną uchwałę potępiającą przejawy agresji. Od służb publicznych domagamy się zdecydowanych działań celem ujęcia sprawców. Ponownie wzywamy władze państwowe oraz media do podjęcia aktywnych działań zmierzających do powstrzymania wypowiedzi i aktów o charakterze rasistowskim i ksenofobicznym. Jednocześnie apelujemy do całej społeczności Uniwersytetu Warszawskiego o solidarność z naszym doktorantem – można przeczytać na stronie Wydziału. Również władze uniwersyteckie okazały solidarność z Wydziałem Orientalistycznym, przyłączając się do sprzeciwu wyrażonego w uchwale Rady i wyrażając głębokie zaniepokojenie nawracającymi informacjami o atakach na studentów i pracowników pochodzących z innych państw.

Senat Uniwersytetu Warszawskiego reagował już wcześniej, tuż po napaści na profesora IH-u. Podjął wówczas specjalną uchwałę potępiającą podobne akty. Uchwała obowiązuje do teraz, a w jej postanowieniach możemy przeczytać: Każda agresja, tak słowna, jak fizyczna, jest nie do zaakceptowania i zawsze powinna spotykać się z ostracyzmem społecznym oraz odpowiednią reakcją ze strony służb państwowych. Dodatkowo uchwała wzywa do sprzeciwienia się aktom agresji, stwierdzając: Dlatego jako przedstawiciele środowiska akademickiego, które zawsze kieruje się siłą argumentów, a nigdy argumentem siły, apelujemy do wszystkich o jednoznaczne sprzeciwianie się temu i innym aktom agresji i nienawiści. Zdarzenie skomentowała także prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, która w swoim poście na Facebooku potępiła wyraźnie atak, który nazwała ksenofobicznym i rasistowskim.

Nie tylko Warszawa

Oczywiście nie tylko warszawskie uczelnie muszą stawiać czoła takim problemom. Niedawno doszło do ataku na sześciu studentów pochodzących z Turcji i Bułgarii w Bydgoszczy. Studenci jechali tramwajem, kiedy napastnicy zaczęli ich wyzywać. Mimo że studenci – aby uniknąć zagrożenia – przeszli do innego wagonu, mężczyźni poszli za nimi, nadal wykrzykując wulgaryzmy i wyzwiska. W pewnym momencie agresorzy zaczęli bić studentów. W reakcji na te wydarzenia władze Uniwersytetu im. Kazimierza Wielkiego postanowiły uruchomić specjalny kurs samoobrony dla obcokrajowców, podczas którego instruowani są, jak zachować się w problematycznej sytuacji, umiejętnie rozładować napięcie i nie eskalować konfliktu. Oprócz tego poszkodowani mogą liczyć na pomoc psychologa. Uczelnia pragnie też tak zacieśnić współpracę z policją, by koordynatorzy zajmujący się studentami z wymiany mogli szybko reagować i pomagać obcokrajowcom. Wszystko po to, by przyjezdni mogli poczuć się bezpieczniej.