Indyk, Masło, Czosnek. Część II

Państwo Środka ma przebogatą kulturę – pisałem w części I – choć sięgające nieba wieżowce rzucają na nią coraz większy cień. Aż sześćdziesiąt drapaczy chmur przekracza tu bowiem 300 m wysokości (sic).

Chińczycy tworzą społeczeństwo coraz bardziej konsumpcyjne, laickie i jednowymiarowe – to skutek m.in. komunizmu i poddaństwa o tysiącletnich tradycjach. Do tego zatruwają środowisko: 1,365 mld obywateli odpowiada za jedną trzecią światowej emisji CO2. Pomijając Indyka, Masło, Czosnek, za co możemy ich więc pokochać?

Społeczeństwo cechuje prostolinijność i kolektywizm. Brak pomocy rodakom na obczyźnie jest niezgodny z naszymi zwyczajami – zaznaczają Tim i Vaniss, znajomi z Hong-Kongu. Stąd fenomen Chinatown. Relacje są bardziej zacieśnione, trzymamy się razem i dbamy o siebie, także o bliskich z zagranicy. Przed przejściem przez bramki w metrze musiałem zatrzymać się w poszukiwaniu biletu. Koledzy z innych krajów poszli dalej, a Tim i Vaniss rzecz jasna zaczekali.

Przyjaźnie usposobieni nie mają mentalności agresorów, co potwierdza historia. Częściej niż atakować, zwykli bronić swojego bogatego imperium: przed najeźdźcami z Europy, Japonii czy Mongolii, czego świetnym symbolem jest Mur Chiński. Gdy państwa zachodnie zaczęły plądrować kraj w pierwszej połowie XIX w., Chiny i Indie tworzyły 50 proc. światowego PKB. Sto lat później ten współczynnik spadł do 10 proc.! Winne ekonomicznej i społecznej degradacji regionu są: Japonia, Wielka Brytania, USA, Francja, Niemcy i Rosja.

Kraj Kwitnącej Wiśni kojarzymy z honorem, szacunkiem do tradycji i drugiego człowieka. Z kolei podczas wojny chińsko-japońskiej w latach 1937-1945 ich żołnierze zamordowali ponad 20 mln Chińczyków – do tej pory nikt nie wysłał oficjalnych przeprosin. Nawet prezydent USA pojawił się z historyczną wizytą w Hiroszimie w maju ubiegłego roku, by uczcić ofiary bomb atomowych. Z drugiej strony za kolonializm w Afryce, Azji, Ameryce Północnej i Południowej i Australii nikt się specjalnie nie tłumaczy – zresztą w dwóch ostatnich przypadkach nie ma komu. Także polegli w wojnach opiumowych, powstaniach tajpingów i bokserów przeciwko europejskim i japońskim kolonizatorom jeszcze długo nie dostaną zadośćuczynienia od najeźdźców.

Zaleją nas? Gospodarczo i społecznie – możliwe, kulturowo oraz militarnie – wątpliwe. Historia i wynikająca z niej mentalność tego najliczniejszego na świecie narodu pokazują, że Państwa Środka nie musimy się aż tak obawiać. Zwykle największe zagrożenie czai się bowiem w nas samych.

Rating: 5.0. From 2 votes.
Please wait...