Zacięty papier

Znacznych rozmiarów szare maszyny rozmieszczone we wszystkich budynkach Szkoły Głównej Handlowej zdają się nie zwracać na siebie uwagi. System Centralnego Wydruku, do którego należą, w założeniu miał ułatwić wydruk i obniżyć jego koszty. Jak wygląda to w praktyce?

graf. Dominika Wójcik

System Centralnego Wydruku oferuje urządzenia na terenie kampusu Szkoły Głównej Handlowej, dzięki którym każdy student, doktorant czy pracownik może kserować, drukować, skanować lub wysyłać wybrane dokumenty przez uczelniany system mailowy. Na cały kampus przypada 95 maszyn, przy czym 42 są dostępne na korytarzach dla studentów (19 czarno-białych oraz 23 kolorowe). Najwięcej, bo 15, można znaleźć w Budynku Głównym. Pozostałe urządzenia rozmieszczone są w innych budynkach Uczelni.

Maszyna kontra człowiek

Na stronie internetowej Uczelni przeznaczonej Centralnemu Wydrukowi można znaleźć szczegółowe instrukcje dotyczące logowania do systemu, doładowania środków oraz użytkowania urządzeń. Nie wystarcza to jednak, by zapobiec szeregowi problemów wynikających z korzystania z wydruku.

Z przeprowadzonej wśród studentów przez redakcję Magla ankiety wynika, że system działa jak chce i kiedy chce, na pewno wymaga cierpliwości. Studenci najczęściej narzekają na niewykonywanie poleceń przez urządzenia lub blokowanie środków pieniężnych w systemie. Składałem papiery na magisterkę, musiałem wydrukować kilka dokumentów. Nie udało mi się ani jednego – gdy wybrałem polecenie drukowania, skasowała mi się cała kolejka. Tylko jedna kopiarka w całym Budynku G zawsze „widzi” wszystkie pliki (drugie piętro koło biblioteki CNJO) – radzi jeden z użytkowników. Trudności sprawią pliki o dużej objętości, czasem maszyna potrafi zgubić kilka stron. Zaczynałam od ok. 99,90 zł na koncie, po pierwszej nieudanej próbie zostało mi ok. 49 zł, potem ok. 24 zł, potem chyba 12 zł a w końcu 0 zł. Zajęte niewydane środki później wracają, jednak po różnym czasie, co utrudnia wydruk kolejnych dokumentów.

Studenci zwracają też uwagę na inne niedogodności. Odpycha nieintuicyjny interfejs systemu, który na niektórych przeglądarkach działa niepoprawnie, co uniemożliwia doładowanie konta. Sprawność działania całości zależy również od prędkości przesyłu danych sieci SGH, której sygnał znacząco różni się w zależności od części kampusu. W budynku M bardzo trudno o szybkie wydrukowanie pliku wysłanego drogą mailową ze względu na wolną prędkość Internetu, ładowanie pliku. System nie pozwala na wydruk kolorowych plików jako czarno–białych, co czyni tę czynność o wiele droższą, a w dodatku niemożliwą na niektórych urządzeniach.

A co w przypadku gdy trzecia lub czwarta maszyna z kolei odmawia współpracy? Trzeba wybrać się na spacer do najbliższego punktu ksero.

Wyjść czy nie wyjść

Przed wprowadzeniem Systemu studenci radzili sobie powielając notatki i drukując skrypty w innych miejscach. W ciągu ostatnich paru lat można było zaobserwować wędrówki ksero „na łączniku” na drugie piętro, a później do Biblioteki. Pozostałe punkty w okolicy mieszczą się w tunelu przy stacji metra, podziemiach Zielonej Gęsi, budce po drugiej stronie Al. Niepodległości oraz obok sklepu „Mokpol”.

Wielu studentów od razu wybiera się poza kampus, zamiast sprawdzić, ile razy trzeba spróbować wygrać z drukarką albo ile środków się zablokuje. Cenią sobie oni niezawodność oraz wygodę zlecenia komuś innemu obsługi maszyny drukującej. Korzystanie z punktu ksero-druku nie wymaga: doładowania konta, posiadania karty, wysyłania plików, samoobsługi – wylicza jeden z ankietowanych. Obsługuje się pliki zarówno z maila, jak i nośników fizycznych, a tamtejsze urządzenia nie widzą problemu w czarno-białym wydruku kolorowego dokumentu. Znaczną przewagą jest dostępny na miejscu szeroki wybór notatek, skryptów oraz podręczników, które można nabyć i od razu oprawić.

Mimo wszystkich trudności związanych z użytkowaniem niektórzy studenci zwracają uwagę na potencjał Systemu Centralnego Wydruku. Liczne maszyny rozmieszczone po całym kampusie likwidują prawdopodobieństwo wystąpienia kolejki. Pozwalają na skorzystanie z wydruku o każdej porze bez wychodzenia na zewnątrz. Bardzo chwalą go sobie studenci uczący się zaocznie. Spędzają o wiele mniej czasu w SGH oraz okolicach i nie znają lokalizacji konkurencji, która w dodatku w weekendy jest otwarta krócej.

Możliwe rozwiązania

Ewelina Krasucka z Zespołu Wsparcia Rozwiązań Informatycznych w rozmowie z maglem wytłumaczyła, skąd bierze się część problemów związanych z użytkowaniem systemu i urządzeń. Okazuje się, że studenci najczęściej zgłaszają się do Działu Pomocy Użytkownikom z problemem, który da się rozwiązać dzięki wnikliwemu przestudiowaniu materiałów pomocniczych zamieszczonych w zakładce Centralnego Wydruku na stronie Uczelni. Bardzo często wykładowcy spiesząc się, chcą „popędzić” urządzenie i wielokrotnie naciskają przyciski, tym samym powielając polecenia. Ponadto część urządzeń ze względu na swoją lokalizację jest rzadziej eksploatowana, przez co potrzebuje więcej czasu zanim się włączy i podłączy do serwera.

Nic nie tłumaczy jednak znikania plików z kolejki lub pozostałych usterek. Być może użytkownicy nie sygnalizują DPU wszystkich problemów z systemem wystarczająco często, albo zwyczajnie nie wiadomo, dlaczego coś działa źle. Trudno przewidzieć przyszłość szarych maszyn. Należą one do firmy zewnętrznej, która wygrała przetarg. W najbliższym czasie Uczelnię czeka otwarcie kolejnego. Okaże się, czy studenci nadal będą zdani na łaskę – niełaskę maszyn czy nastąpi wymiana urządzeń na lepiej integrujące się z systemem.