Święta Góra

Samarytanie kojarzą się przede wszystkim z przypowieścią o miłosiernym Samarytaninie. Niewielu jednak wie, kim tak naprawdę byli. Jeszcze mniej – kim są teraz.

Tekst: Paweł Bryk      |      Grafika: Aleksander Wójcik

Samarytanie to grupa religijna znana na świecie głównie dzięki przypowieści biblijnej będącej częścią Ewangelii Łukasza (Łk 10, 30–37). Jezus przytacza w niej historię człowieka, który został obrabowany i pobity podczas podróży z Jerozolimy do Jerycha. Gdy obolały leżał na pustyni, minęli go podróżujący tą drogą kapłan i lewita – członek jednej z żydowskich grup. Żaden z nich nie udzielił mu pomocy. Niespodziewane wybawienie przyszło dopiero w postaci tytułowego miłosiernego Samarytanina, członka grupy religijnej, która była w tamtych czasach uważana za sektę składającą się z obywateli drugiej kategorii. Samarytanin zabrał poszkodowanego do najbliższej gospody, opatrzył jego rany i opłacił jego dalszy pobyt. Historia kończy się retorycznym pytaniem – która z trzech osób okazała się najbardziej miłosierna. Dziś, tak jak ówcześnie, Samarytanie również pragną świecić przykładem. Tym razem poprzez promowanie wzajemnej akceptacji między Izraelem i Palestyną. Tak jak sami mówią – chcą być mostem pomiędzy dwiema zwaśnionymi stronami. W sensie geograficznym już są.

Trudne sąsiedztwo

Obecnie na terenie okupowanej Palestyny mieszka ponad 700 tys. izraelskich osadników, z czego 300 tys. w samej Wschodniej Jerozolimie. Kolejne 400 tys. jest rozsianych na terenie tzw. Zachodniego Brzegu (rzeki Jordan). Budowanie osiedli na terenach palestyńskich rozpoczęło się w 1967 r. zaraz po wygranej przez Izrael wojnie sześciodniowej przeciwko koalicji państw arabskich – Egiptowi, Syrii, Jordanii i Irakowi. Proces żydowskiego osadnictwa, przechodząc przez różne etapy natężenia, trwa do dzisiaj. Zgodnie z drugą turą negocjacji z 1995 r. (znanych jako Oslo Accords) tereny Zachodniego Brzegu zostały podzielone na trzy strefy administracyjne – A, B oraz C. Pierwsza z nich, stanowiąca 18 proc. terytorium, funkcjonuje całkowicie pod kontrolą Palestyny – są to głównie największe miasta jak Nablus czy Ramallah oraz kilkaset mniejszych osad i wiosek. W strefie drugiej kontrola jest podzielona między dwie strony, trzecia zaś – stanowiąca około 60 proc. powierzchni – znajduje się całkowicie pod jurysdykcją Izraela. Wspomniane wyżej izraelskie osiedla znajdują się głównie w strefie administracyjnej C, w ogrodzonych enklawach, do których prowadzą osobne drogi często niedostępne dla Palestyńczyków. Osadnictwo na całym terenie Zachodniego Brzegu jest nielegalne z punktu widzenia regulacji międzynarodowych oraz prawa samego Izraela.

Obecność osadników stwarza nie tylko problemy polityczne. Kwestiami spornymi są również użytkowanie głównych dróg, dostęp do wody czy częste izraelskie kontrole wojskowe. Znaczną przeszkodę stanowią ograniczenia w  wykorzystaniu terenów rolnych. Obszar Zachodniego Brzegu jest w dużej mierze skalisty, więc zasięg terenów uprawnych bywa ograniczony. Strefy w pobliżu muru oddzielającego Palestynę od Izraela z przyczyn bezpieczeństwa Izrael uznaje za niemożliwe do zagospodarowania przez Palestyńczyków. Dlatego też często dochodzi do aktów terroru, zamieszek, ataków i samosądów dokonywanych przez obie strony. Problem ten dotyczy zarówno działań wojskowych (IDF – Israeli Defense Forces – Siły Obronne Izraela) czy paramilitarnych (Brygady Al Kassam, militarne ramię Hamasu działające głównie na Zachodnim Brzegu), jak i aktów przemocy dokonywanych przez ludność cywilną. Do działań tych należą palestyńskie ostrzeliwania punktów kontrolnych i ataki na żołnierzy czy izraelskie podpalenia gajów oliwnych lub prowokowanie śmiertelnych wypadków drogowych.

Z tego względu konflikt w regionie można uznać za strukturalny. Ograniczenia kontaktów obu stron poprzez zakazy wjazdów do Strefy A oraz Izraela powodują ciągłe nasilenie konfliktów i wzajemną demonizację obu bytów politycznych. Dla Palestyńczyków, wielu izraelskich działaczy oraz sporej części społeczności międzynarodowej izraelskie osadnictwo jest jedną z głównych przeszkód stojących na drodze do pokoju między Izraelem a Palestyną. Pomimo to istnieje jednak grupa wyznawców bardzo szczególnej odmiany judaizmu, którą Palestyńczycy uznają za dobrych sąsiadów.

Trzy tysiąclecia samotności

Grupa oddzieliła się od 12 pierwotnych plemion Izraela w VII w. p.n.e. Jedną z największych różnic było postrzeganie przez Samarytan Ziemi Obiecanej. Uważali, że jest nią teren otaczający górę Garizim (hebr. Gerzim) w pobliżu palestyńskiego miasta Nablus. Miejsce to jest dla nich tak święte, że mimo zmiennej sytuacji politycznej w regionie nadal chcą tam żyć. W czasach starożytnych po swojej secesji Samarytanie uzyskali niepodległość. Ich pozycja osłabła po przybyciu w te strony Asyryjczyków i Babilończyków.

W czasie długiej historii walki o utrzymanie autonomii byli wielokrotnie prześladowani. Najpierw przez Rzym i Bizancjum, a w późniejszych okresach przez krzyżowców i Imperium Ottomańskie. W kronikach Rzymian liczebność Samarytan szacowana wtedy była na niemal milion osób. Za czasów ostatnich represji społeczność zmalała do zaledwie 150 członków. Po upadku Imperium, po I wojnie światowej ich sytuacja powoli się poprawiała. Współcześnie na świecie żyje 810 Samarytan, z czego połowa z nich mieszka w najbliższym sąsiedztwie Świętej Góry. Druga grupa osiedliła się w małym dystrykcie Holon w pobliżu Tel Awiwu, lecz jest wciąż związana z ojczyzną swoich przodków. Dlatego też pielgrzymuje na Garizim w trakcie świąt i cotygodniowych nabożeństw – a przede wszystkim na najważniejsze wydarzenie dla Samarytan – coroczne święto Paschy.

Dobrzy Samarytanie

Z politycznego punktu widzenia obecnie żyjący Samarytanie posiadają trzy paszporty – jordański, izraelski i palestyński. Kulturowo nie poczuwają się do żadnej z tych narodowości. Z racji znajomości zarówno współczesnego oraz starożytnego hebrajskiego, jak i arabskiego, a także często angielskiego zajmują często wysokie stanowiska w izraelskiej i palestyńskiej administracji, gdzie cieszą się dużym szacunkiem obu grup. Głosują też zarówno w izraelskich, jak i palestyńskich wyborach. Z powodów religijnych nie służą w IDF – w przeciwieństwie do praktycznie wszystkich obywateli Izraela. Starają się nie angażować w jakiekolwiek działania polityczne i militarne którejkolwiek ze stron. Jednak nie zawsze jest to możliwe.

Szczególnie bolesnym doświadczeniem dla Samarytan były wydarzenia drugiej intifady. W jej trakcie izraelskie wojsko wkroczyło na tereny Zachodniego Brzegu, w tym także w okolice góry Garizim. W jednej z największych bitew powstania, bitwy o Nablus w kwietniu 2004 r., mimo licznych protestów ze strony samych Samarytan Siły Obronne Izraela wykorzystały położenie Świętej Góry, by ulokować na niej punkt wojskowy. Niemniej Palestyńczycy z miasta Nablus, mając za sobą wieki spokojnej koegzystencji z grupą, dostrzegli postawę swoich sąsiadów. Nawet gdy na górze stacjonowały wojska Izraela – nie stracili do nich zaufania. Przeciwnie, Samarytanie są bardzo szanowani w lokalnej społeczności. Istnieje wiele międzykulturowych przyjaźni. Szczególnie że góra Garizim staje się powoli atrakcją turystyczną, co skutkuje większym zainteresowaniem obcokrajowców samym miastem, palestyńską kulturą i konfliktem w regionie. W przeszłości, szczególnie za czasów Imperium Ottomańskiego, wielu Samarytan mieszało się z lokalną ludnością. Można odtworzyć to nie tylko dzięki bogatym archiwom prowadzonym przez grupę. Wystarczy zobaczyć charakterystyczny kształt twarzy niektórych mieszkańców Nablusu, który może sugerować domieszkę samarytańskiej krwi.

Odwieczna kultura

Mimo lat prześladowań Samarytanie dumnie śledzą własne dziedzictwo aż od czasów Adama i Ewy. Posiadają w archiwach listę wszystkich najwyższych kapłanów swojego odłamu judaizmu – obecnie władzę sprawuje 132. kapłan w kolejności, licząc od Aarona ben Amrama, brata biblijnego Mojżesza. W punkcie informacyjnym w pobliżu góry Garizim Samarytanie chętnie pokazują swoją unikatową kulturę wszystkim, którzy chcą ich odwiedzić i dowiedzieć się więcej o ich historii. Opowiadają również o obrzędach takich jak Sukkah – zwyczaj zawieszania świeżych owoców pod sufitem jako przypomnienie o Rajskim Ogrodzie.

Każdy Samarytanin, zarówno ten żyjący pod Nablusem, jak i ten z osiedla Holon, powinien uczestniczyć w cotygodniowym nabożeństwie odbywającym się właśnie na świętej górze Garizim. Istnieją jednak wyjątki od tej reguły, jeśli powód jest uzasadniony – czyli studia za granicą, wyjazd biznesowy, dłuższa podróż czy poważna choroba. Najważniejsza dla członków grupy jest sama wiara i utrzymanie mentalnego kontaktu ze Świętą Górą. Oprócz uznawania prawa palestyńskiego przez część zamieszkującą obrzeża Nablusu Samarytanie posiadają również własne prawo, którego podstawą jest Tora. Wersja ta różni się jednak od księgi używanej przez współczesnych żydów kilkoma tysiącami drobnych różnic. Samarytanie posiadają też – jak sami utrzymują – najstarszą kopię tej księgi na świecie. Jest to manuskrypt spisany złotymi literami w starożytnym hebrajskim.

Mimo swoich tradycyjnych wierzeń Samarytanie nie pozostają obojętni na nowoczesność. Udostępniają olbrzymie repozytorium tekstów akademickich i religijnych na swojej stronie internetowej. W życiu codziennym używają mediów społecznościowych, telefonów komórkowych i innych nowinek technologicznych.

Są także świadomi zagrożeń wynikających ze sporego uszczuplenia ich puli genetycznej. Gdy populacja Samarytan znacząco spadła, niebezpieczeństwo wad genetycznych wzrosło – dlatego też chętni do małżeństwa konsultują się z lokalnym genetykiem w Nablusie. Tradycyjnie członkowie społeczności mogli wiązać się jedynie z przedstawicielami swojej własnej religii albo ewentualnie kobietami, które ją przyjęły. Sytuacja populacji nie jest już krytyczna, lecz zwiększenie liczebności to wciąż główny priorytet Samarytan, dlatego też poszukują oni kandydatek na przyszłe żony nie tylko w najbliższym Nablusie, lecz także poza granicami kraju. Jeśli już małżeństwa są zawierane, często rozwijają się one w wielodzietne rodziny, liczące po 6, 7, 8 i więcej dzieci. Jeśli trzeba, inne rodziny pomagają finansowo w utrzymaniu dużej liczby dzieci – wszyscy zgadzają się, że najważniejsza jest jak najwyższa dzietność, która umożliwia utrzymanie przy życiu unikalnej spuścizny kulturowej.

Musisz dać świadectwo

Samarytanie z racji swojej historii  patrzą na świat z unikalnej – wręcz metafizycznej – perspektywy. Często pozwala ona  spojrzeć im z zewnątrz na sytuację na Bliskim Wschodzie. Z racji odwiecznej duchowej relacji z Ziemią Świętą czują się odpowiedzialni za mediację pomiędzy dwiema stronami konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Historycznie sami byli ofiarami nietolerancji, przemocy i prześladowań. Potrafią tym samym doskonale zrozumieć obawy i nadzieje obu stron. Zapytani o przyszłość regionu jako jedna z niewielu grup odpowiadają optymistycznie – w przeszłości prześladowania były większe i pokój zawsze znajdzie drogę. O takie podejście prościej, gdy tak bardzo jest się związanym z obiema kulturami jednocześnie. Stoicyzm, pacyfistyczna retoryka i wielka pokora w kontaktach z innymi mogą być nie tylko przykładem dla obu zwaśnionych stron, lecz także dla wszystkich, którzy szukają nadziei w miejscu, gdzie jest o nią tak trudno.

Przypowieść o dobrym Samarytaninie koresponduje z dzisiejszą sytuacją Samarytan na Świętej Górze. Ta mała grupa stanowiąca w przybliżeniu jedynie 0,00001 proc. ludności globu daje przykład pokojowego utrzymania odrębności kulturowej. Pokazuje, że możliwa jest koegzystencja między bardzo różnymi ludźmi nawet w najcięższych warunkach. Ostatnie wersy przypowieści o miłosiernym Samarytaninie głoszą: Któryż z tych trzech okazał się według twego zdania bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź i ty czyń podobnie!.