Przewinęło z wiatrem

Widok studiujących rodziców powoli przestaje dziwić. Coraz częściej łączą oni naukę z obowiązkami rodzinnymi, co wymusza na władzach szkół wyższych oraz władzach państwowych wsparcie w tym zakresie. I choć w SGH udogodnienia w opiece nad maluchami nie są wymarzone, w najbliższej przyszłości wiele ma się zmienić.

Fot. Wiki Wójcik

Pierwsze piętro budynku G, pokój nr 157. Nieco schowane w głębi korytarza pomieszczenie ze stanowiskiem do przewijania dzieci. W założeniu ma pomóc studiującym mamom i tatom w codziennych obowiązkach przy maluchach, gdy np. pojawią się z nimi na Uczelni. Wydawałoby się, że w ten sposób władze zrobiły pierwszy krok, aby stworzyć lepsze warunki młodym rodzicom, zauważając trudność dzielenia przez nich czasu na naukę i opiekę nad dzieckiem, a nierzadko również pracę zawodową. Jakie było jednak zaskoczenie jednej ze studentek SGH, która odwiedziła to pomieszczenie. Zaraz potem postanowiła podzielić się swoim odkryciem nieco tajemniczego pokoju poprzez media społecznościowe, załączając zdjęcie poglądowe. Przedstawia ono nieoświetlone pomieszczenie o powierzchni ok. 2 m2, w którym znajduje się stół. I nic poza tym. Autorka postu zwróciła również uwagę, że w drzwiach nie ma zamka (który zapewniłby chociaż minimalny poziom prywatności).

Ścienne dekoracje

Redakcja magla postanowiła sprawdzić, czy opisane i przedstawione przez studentkę warunki przedstawiają stan faktyczny. Przez kilka dni nie można było wejść do pomieszczenia, bowiem… było ono zamknięte. Gdy w końcu udało nam się tam wejść, na stole znajdował się dodatkowo wysłużony już przewijak, obok zaś krzesło. Nadal nie można było jednak zapalić światła, a jest ono niezbędne, bowiem pokój nie ma dostępu do okna.

Miejsce z pewnością nie zachęca młodych mam do korzystania z pomieszczenia, choć, jak podkreśla rzecznik SGH – dr Piotr Karwowski, obecne rozwiązanie spełnia określone wymogi W historycznym budynku pod ochroną konserwatorską trudno o atrakcyjne miejsce do przewijania dzieci – dodaje. Trudno się z tym nie zgodzić, jednak realia daleko odbiegają od opisu kącika dla maluchów, który od września 2014 r. można przeczytać na stronie internetowej Uczelni. Pokój został wyposażony w stół, krzesło, przewijak i kosz na odpady, a na ścianach pojawiły się dekoracje – czytamy pod miejscem na zdjęcie, które zostało usunięte z witryny.

Ubogo wyposażony pokój z przewijakiem w SGH to na tle innych uczelni z Polski i tak całkiem sporo. Na terenie wielu kampusów, zwłaszcza w mniejszych miastach, brakuje tego typu pomieszczeń. Choć studiujących rodziców nie jest zbyt wielu, w każdej szkole wyższej znajdą się takie osoby. Pierwszym krokiem, aby ułatwić im pogodzenie codziennych obowiązków, było uruchomienie rządowego programu „MALUCH na uczelni”. W grudniu 2014 r. w murach SGH ministrowie poprzedniego gabinetu zapowiedzieli finansowe wsparcie przy realizacji ogólnopolskiego projektu – w tym zakładaniu i prowadzeniu żłobków przy szkołach wyższych. Nasza Alma Mater nie starała się wówczas o dofinansowanie.

Baby boom

Po ponad dwóch latach sytuacja się zmieniła. Plany zakładają, że z początkiem roku akademickiego 2017/18 ruszy nowa placówka dla najmłodszych. Nowy rządowy program „MALUCH plus” umożliwił SGH pozyskanie 130 tys. zł na przygotowanie małego żłobka i przedszkola. Z tego samego programu mamy zagwarantowaną dopłatę w wysokości 100 zł miesięcznie na każde dziecko do trzeciego roku życia. Staramy się też zaangażować kolejne źródła finansowania, które pomogą nam zaoferować preferencyjne warunki dla dzieci członków społeczności SGH – wyjaśnia rzecznik prasowy Uczelni.

Opieka ma być zagwarantowana dla 26 dzieci w wieku żłobkowym i 14 w wieku przedszkolnym. W pierwszej kolejności będą mogli z niej skorzystać pracownicy, doktoranci i studenci SGH. W miarę wolnych miejsc będzie możliwość przyjmowania innych maluchów – bowiem, jak podkreśla dr Karwowski, SGH jest częścią Warszawy i Mokotowa zżytą z lokalną społecznością. O planach stworzenia placówki Uczelnia informowała już w listopadzie ubiegłego roku. Akcja promocyjna z udziałem JM Rektora SGH, prof. Marka Rockiego, oraz jego wnuczki, Zosi, spotkała się z dużym zainteresowaniem nie tylko społeczności akademickiej. Obecnie projekt jest w fazie realizacji. Trwają prace nad założeniami programowymi, które władze SGH zaprezentują rodzicom. Finalizujemy dokumentację niezbędną do przeprowadzenia adaptacji pomieszczeń, by zapewnić bezpieczny i twórczy rozwój dzieci. Zdobyliśmy dofinansowanie, które pomoże nam pokryć część kosztów remontowo-adaptacyjnych – dodaje rzecznik.

W najbliższych tygodniach planowane jest uruchomienie rekrutacji nie tylko na studia, ale również do żłobka i przedszkola w SGH. O ile walka o indeksy wśród maturzystów z pewnością będzie zacięta, o tyle można jedynie podejrzewać, że w przypadku starania się o opiekę nad dzieckiem na Uczelni będzie podobnie. W Warszawie bowiem jest o nią dziś trudno; zapisy do tego typu placówek odbywają się często o wiele wcześniej. Władze SGH zamierzają zrobić jednak wszystko, aby wraz z nowym semestrem powitać nie tylko nowych studentów, ale także maluchy, które przedsiębiorczości będą mogły się uczyć znacznie wcześniej niż ich rodzice.