Specjalista dyplomowany

Choć mało kto zetknął się z pojęciem Polskiej Ramy Kwalifikacji (PRK), większość z nas dość dobrze potrafi odtworzyć ścieżkę kolejnych etapów zdobywania wiedzy. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że w polskim modelu kształcenia, w odróżnieniu od wielu krajów Zachodu, jeden z nich został pominięty – krótki cykl kształcenia między maturą a licencjatem.

ot. danisabella via Foter.com / CC BY

Polska Rama Kwalifikacji, odpowiadająca tej europejskiej, składa się z ośmiu poziomów. Pierwsze z nich odnoszą się do zdobywania elementarnej wiedzy szkolnej, kolejne – szósty i siódmy poziom – to odpowiednio studia pierwszego i drugiego stopnia, a ósmy, będący jakby zwieńczeniem kompletnego programu edukacji, to studia doktoranckie. Wyszczególniony został również zagadkowy, gdyż niemający realnego przełożenia na system edukacji w Polsce, poziom piąty. Według założeń modelu na ten etap edukacji składałby się krótki cykl studiów pierwszego stopnia, rozwijających konkretny obszar umiejętności, niezwieńczony uzyskaniem licencjatu.

Europejskie zmiany

Od lat twórcy polskiego systemu edukacji wyższej wdrażają u nas rozwiązania, które służą ujednoliceniu kształcenia w różnych krajach członkowskich Unii Europejskiej. Dzięki takim działaniom łatwiejsze jest studiowanie poza granicami kraju czy korzystanie z programu wymiany studenckiej Erasmus. Przykłady takich rozwiązań to wprowadzenie w 2002 r. opracowanych przez Komisję Europejską punktów ECTS czy przyjęcie systemu bolońskiego, zakładającego podział studiów na dwustopniowe i doktoranckie (trzeci stopień). Nic więc dziwnego, że podczas prac nad całościową reformą szkolnictwa wyższego i projektem Ustawy 2.0 pojawił się pomysł zaadaptowania do polskich realiów rozwiązania, które sprawdza się już w krajach anglosaskich – edukacji na brakującym piątym poziomie.

W krajach tych istnieje możliwość uzyskania associate degree, stojącego ponad dyplomem ukończenia szkoły średniej, a poniżej Bachelor’s degree. Nie istnieje jedna określona ścieżka takiego kształcenia, ale przeważnie studia te trwają rok w trybie stacjonarnym i dwa lata w trybie zaocznym. W krajach, gdzie koszty edukacji są przeważnie wysokie, jest to szansa na szybkie i stosunkowo tanie zdobycie dodatkowych kwalifikacji i podniesienie swojej atrakcyjności na rynku pracy.

Polskie problemy

Pomysłodawcy wprowadzenia tego krótkiego cyklu kształcenia wyższego w Polsce uważają, że i u nas mógłby on spełniać podobne funkcje. Według twórców tymi programami byłyby zainteresowane różne grupy odbiorców, w tym: absolwenci liceów, którzy nie wiedzą, na jakie studia się zdecydować lub nie stać ich na studiowanie w tradycyjnej formie, jak również i osoby, które chciałyby się przekwalifikować i zależy im na szybkim zdobyciu nowych umiejętności. Wyniki egzaminów maturalnych oraz losy życiowe nie pozwalają części młodzieży na podjęcie studiów licencjackich czy inżynierskich. Ta młodzież poszukuje studiów krótszych (i tańszych), mniej nasyconych wiedzą teoretyczną, a bardziej praktycznymi umiejętnościami, takich, w których potwierdzone doświadczenie zawodowe mogłoby zastąpić część zajęć naw uczelni – ocenia prof. Ewa Chmielecka z Fundacji Rektorów Polskich.

Jednakże w polskich realiach niskie wyniki egzaminu maturalnego rzadko kiedy są realną przeszkodą w rozpoczęciu studiów. Oczywiście taki kandydat nie może liczyć na miejsce na prestiżowym kierunku prowadzonym przez uczelnię publiczną, łatwo jednak zostanie studentem, jeśli gotowy jest zapłacić niezbyt wysokie czesne lub zadowolić się miejscem na mało obleganym i niewymagającym wydziale. W momencie kiedy trwa dyskusja na temat realnej wartości licencjatu, jaki jest sens, aby tracić czas na kształcenie się jeszcze poniżej niego? Studiuję na dość popularnym kierunku i widzę, jak mało studentów tak naprawdę poważnie traktuje swój licencjat. Dlatego nie wiem, czemu taki piąty stopień miałby służyć. Na polskim rynku pracy obecnie nawet licencjat niewiele znaczy. Może zamiast dodawać kolejny typ dyplomu warto rozwinąć szkoły policealne lub programy praktyk i pracy zaraz po maturze? – zastanawia się Alicja, studentka zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim.

Warto jednak zauważyć, że twórcy projektów nowej ustawy o szkolnictwie wyższym jako jeden ze swoich postulatów podają podniesienie elitarności studiowania. Być może stopniowe ograniczenie dostępu do uniwersytetów spowoduje wzrost zainteresowania innymi formami kształcenia i – tak jak w krajach anglosaskich – edukacja na piątym poziomie znajdzie swoje praktyczne uzasadnienie. Choć na razie wprowadzenie krótkiego cyklu kształcenia wyższego pozostaje jedynie projektem, Fundacja Rektorów Polskich ogłosiła konkurs na propozycję nazwy kwalifikacji otrzymywanej po ukończeniu piątego etapu. Według wyróżnionego pomysłu absolwent otrzymałby dumny tytuł specjalisty dyplomowanego.