W stronę letniego słońca

Crystal Fighters to w zależności od gustu chaotyczna łupanina lub miks wielu gatunków tworzący niezwykle energetyzującą całość. Rozbieżność opinii nie umniejsza jednak tego, że próżno szukać drugiego zespołu z równie intrygującym wyczuciem muzycznym.

Muzyka tworzona przez Crystal Fighters mieści się w obrębie folku – brak tu jednak sielskiego akompaniamentu gitar i innych instrumentów prostych, które przewijają się przez tradycyjne utwory ludowe. Zespół nie tworzy bowiem muzyki stanowiącej o klimatycznej aurze romantycznego spotkania. Ich celem jest komponowanie skocznych imprezowych hitów, które zaskakują przez tygiel stylów. Inspiracje pochodzą z różnych zakątków muzyki – baskijskie bębny z jednej strony, a z drugiej – nowoczesne syntetyzatory mogą wprawić każdego w osłupienie.

Hiszpańska dusza

Zespół, złożony jedynie z trzech członków, początkowo eksperymentował z różnymi stylami, próbując zaistnieć na londyńskiej scenie. Przełom nastąpił po tym, jak do grupy dołączyła Laura Stockley. Podczas wizyty w Baskonii na pogrzebie swojego dziadka odkryła jego manuskrypt z niedokończoną operą. Obsesja na punkcie zawartych profetycznych treści szybko udzieliła się całemu zespołowi, tworząc punkt wyjścia do dalszej twórczości. Dodatkowo w celu oddania pełnej autentyczności regionu, zespół wprowadzał tradycyjne instrumenty przy jednoczesnym użyciu nowoczesnych narzędzi (gitar elektrycznych etc.).

Manifestem brytyjsko-hiszpańskiego charakteru zespołu jest utwór I Love London, pochodzący z debiutanckiej płyty Star of Love, gdzie taneczny techno-beat napędzany jest właśnie przez txalapartę. Słuchając wykonań z krążka, można odnieść wrażenie, że cała Wikipedia nie starczy na opisanie wszystkich przewijających się przez płytę gatunków. Punk, techno, dubstep, folk, electro, pop – a to i tak tylko początek listy.

Drugi album – Cave Rave – powstał w dużej mierze podczas wojaży do trudno dostępnych regionów świata. Wizyta wśród afrykańskich plemion umożliwiła napisanie utworu LA Calling, wyraźnie inspirowanego rytualnymi tańcami wokół ogniska. Wave, przenosi natomiast na karaibską plażę – stanowi ilustrację zachodzącego słońca i fal leniwie uderzających o piaszczysty brzeg. W kontekście całości krążek potraktować można jako hymn lata, oznaczającego wolność, radość i zabawę. Energia buzuje, ludzie wchodzą w stan amoku. Całkowite zatracenie się w piosenkach jest głównym celem twórców, dla których wyrażanie emocji oznacza odcięcie się od rzeczywistości i mentalną podróż do innego wymiaru.

Mikrokosmos

Obawy przed charakterem nowego albumu przyrastały wraz z latami, które mijały, nie przynosząc żadnej nowej twórczości. W 2014 r. rozeszła się wieść o śmierci perkusisty, który zmarł z powodu niewydolności serca. Paradoksalnie odejście członka grupy umocniło więzi między pozostałymi muzykami i zmotywowało ich do podjęcia intensywnej pracy. Nowy album, wydany pod koniec 2016 r., miał stanowić hołd oddany zmarłemu przyjacielowi. Zmiana dynamiki zespołowej wymusiła konieczność przeformatowania struktur pracy, ale na szczęście grupie udało się wyjść z kryzysowej sytuacji z podniesioną głową. Odzwierciedla to tytuł trzeciego zbioru utworów – Everything is my Family. Podkreśla on jedność wszystkich ludzi mimo dzielących ich różnic, a także konieczność afirmacji życia, póki jest to możliwe.

Na płycie wybrzmiewa znacznie więcej psychodelicznego rave’u niż na poprzednich krążkach. Smuci jednak równie częsta obecność popowych rytmów, przy których wszelkie bardziej eksperymentalne naleciałości zdają się wciśnięte jakby na siłę. Zamiast dalej bawić się nowymi kombinacjami, grupa próbuje skroić twórczość pod zachodniego odbiorcę. Ale koniec końców, muzyka wciąż zdaje się emanować kolorami, poprawiając nastrój słuchacza.

W jedności siła

Można wytykać zespołowi chaos, chęć przemycenia zbyt wielu inspiracji w jednym utworze, co czasami powoduje zagubienie. Dynamiczne przeskakiwanie między gatunkami nie trafi do każdego, podobnie jak wizerunek sceniczny. Artyści, przywdziani w kreacje takie jak pióropusze czy elementy stroju dzieci-kwiatów, mogą wydać się uciekinierami z balu przebierańców, a przynajmniej takie sprawiają wrażenie podczas swoich występów na żywo.

Koncerty Crystal Fighters to eksplozja energii, która przejawia się w żwawych podskokach i tańcu bez najmniejszych skrępowań. Metafizyczna aura zachęca do wyzbywania się uprzedzeń, traktowania stojących obok siebie osób jak rodzeństwo. Przekaz ten jest chyba najistotniejszym elementem fenomenu zespołu – jednoczy ludzi w czasach, kiedy świat wirtualny coraz silniej zaczyna zastępować zdrowe, społeczne relacje.