Czas na Gottkanzlera?

Wybrany w marcu jednogłośnie na przewodniczącego SPD Martin Schulz ma coraz większe szanse uzyskać większość we wrześniowych wyborach parlamentarnych. W roli potencjalnego kanclerza RFN budzi on w jednych euforię, a w innych – poważne obawy.

Do końca stycznia 2017 r. nie było pewnym, kto zostanie kandydatem na kanclerza Socjaldemokratycznej Partii Niemiec. Jeszcze w zeszłym roku przewidywano, że z Angelą Merkel rywalizować będzie Sigmar Gabriel – od 2009 r. przewodniczący SPD, minister w dwóch rządach Angeli Merkel, obecny wicekanclerz, a od stycznia również Minister Spraw Zagranicznych Niemiec.

O ile Gabriel cieszył się poparciem wśród członków SPD, o tyle nie był on popularny wśród typowego elektoratu partii – niższej klasy średniej i klasy pracującej. Długi staż Sigmara w przewodniczeniu partią sprawił, że kojarzony jest z neoliberalnym zwrotem SPD, który symbolizowała tzw. Agenda 2010 – program reform społecznych z 2003 r., który zakładał cięcia wydatków socjalnych oraz rozluźnienie regulacji dotyczących umów o pracę w Niemczech. SPD należała również dwukrotnie do rządzącej koalicji z CDU/CSU (Unią Chrześcijańsko-Demokratyczną), więc błędne decyzje rządu mogą być też interpretowane jako błędy socjaldemokratów. Wszystko wskazywało więc na to, że kandydat najstarszej partii politycznej RFN będzie miał zaszczytne zadanie przegrania z Angelą Merkel w walce o jej czwartą kadencję. Tak się jednak nie stało.

Mehr Gerechtigkeit

„Więcej sprawiedliwości” – to hasło przyświeca większości wypowiedzi Martina Schulza. To jemu 24 stycznia 2017 r. Sigmar Gabriel ustąpił miejsca najpierw jako kandydatowi SPD na kanclerza Niemiec we wrześniowych wyborach, a kilka dni później również jako nowemu przewodniczącemu partii. Oficjalnie Gabriel przekazał Schulzowi przywództwo 19 marca 2017.

Wyjątkowość Schulza jako kandydata na kanclerza wynika z tego, że od niemal dwudziestu lat nie miał bezpośredniego wpływu na politykę wewnętrzną RFN. W wieku 19 lat wstąpił do Jusos (młodzieżówki Socjaldemokratycznej Partii Niemiec). Kiedy pełnił funkcję burmistrza swojego rodzinnego Würselen, był również w radzie krajowej partii. Wraz z pierwszym wyborem do europarlamentu zaangażował się całkowicie w politykę unijną, zostając przewodniczącym frakcji Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów, a następnie Przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Obecnie wraca do Berlina po 18 latach spędzonych w Brukseli. Jako „outsider” Schulz ma możliwość wykreowania SPD na opozycję w stosunku do Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej pomimo tego, że SPD była koalicjantem w dwóch z trzech rządów Angeli Merkel.

Efekt Schulza…

Ogłoszenie kandydatury Schulza na kanclerza stworzyło dla SPD najlepszą sytuację od kilkunastu lat. W ciągu pierwszego tygodnia od ogłoszenia jego nominacji do partii przystąpiło 1800 nowych członków (miesięcznie za czasów Sigmara Gabriela dołączało ich ok. 1000). Poparcie wyborcze SPD wzrosło w ciągu dwóch miesięcy z 20 proc. do niemalże 33 proc., chwilowo wyprzedzając nawet o punkt procentowy CDU/CSU. Mniej więcej w tym samym czasie powstał subreddit, który Schulza nazwał Gottkanzlerem – inicjując w ten sposób próbę przejęcia nośnych grafik i sloganów, którymi ruchy altprawicowe i nacjonalistyczne promują swoich kandydatów przez przekaz bardziej proeuropejski i społeczny.

Schulz wykorzystuje bowiem populizm w świadomy sposób. Wypowiada się prostym językiem trafiającym zarówno do elektoratu SPD, jak i również potencjalnych koalicjantów w przyszłym rządzie. Dwoma najważniejszymi punktami w programie Schulza jest silna integracja europejska i sprawiedliwy rynek pracy w Niemczech – szczególnie pod względem różnic w zarobkach kobiet i mężczyzn. W interesujący sposób kradnie on drugim postulatem część elektoratu… AfD, antyimigranckiej, skrajnie prawicowej Alternative für Deutschland. W czasie przemówienia w Saarze nowy przewodniczący SPD stwierdził, że będzie walczył z nierównościami dochodowymi kobiet, nawet tymi ukrytymi pod płaszczykiem religii – nie używając słowa islam, ale sugerując je wystarczająco dobitnie.

Z kolei silny nacisk na politykę europejską Schulza sugeruje również silne dążenia do ustabilizowania sytuacji Ukrainy i twardego negocjowania z Rosją. Może być to powodem do kłótni z Die Linke, potencjalnym lewicowym koalicjantem SPD, który żąda głębokich reform Unii Europejskich i cechuje się prorosyjskością. W przypadku wygranej Schulz liczy na wytworzenie się koalicji czerwono-czerwono-zielonej – tj. złożonej z SPD, wspomnianego Die Linke oraz partii zielonych – Die Grünen.

…skonfrontowany z rzeczywistością

Schulzzug zderzył się z rzeczywistością już w trakcie wyborów do Landtagu (parlamentu kraju związkowego) Saary – wygrana w wyborach byłaby równoznaczna z przerwaniem osiemnastoletnich rządów CDU w konserwatywnym landzie. Przełamanie tego trendu oznaczałoby dla SPD faktyczny sygnał co do efektywności ruchu Schulza, a dla CDU/CSU poważny powód do obaw. 40-procentowa wygrana CDU w porównaniu z 29 proc. uzyskanymi przez SPD sugeruje, że wzrost poparcia dla Socjaldemokratycznej Partii Niemiec nie był aż tak silny, jak zakładano. Przed wyborami parlamentarnymi obie partie czekają jeszcze wybory do Landtagu w Szlezwiku-Holsztynie i w rodzinnej dla Schulza Nadrenii Północnej-Westfalii. Do wyborów zostało jeszcze 5 miesięcy, nie zmienia to jednak tego, że Niemcy czeka interesująca kampania wyborcza.

No votes yet.
Please wait...