Koniec prezydent Park

Ostatnie sześć miesięcy w Republice Korei było bardzo burzliwym okresem. Echa skandalu politycznego z byłą już prezydent Park Geun Hie w roli głównej zszokowały nawet osoby z najodleglejszych części świata. Czy rzeczywiście powinny?

Republika Korei, jedno z państw określanych mianem „azjatyckich tygrysów”, od lat była wskazywana jako wzorcowy przykład sukcesu ekonomiczno-społecznego. Koreański cud gospodarczy, dokonany po zakończeniu wojny koreańskiej (1950–53), doprowadził do ogromnego wzrostu dobrobytu społecznego oraz zbudowania nowoczesnej gospodarki opartej na wiedzy i technologii. Niestety jednocześnie nie wykorzenił głównego problemu systemu politycznego państwa – korupcji. Jest ona obecna od dekad… i od dekad przenika najwyższe szczeble władzy.

Wierzchołek góry lodowej

Pod koniec października 2016 r. w mediach południowokoreańskich zaczęły pojawiać się informacje o rozpoczęciu przez prokuraturę i organy ścigania postępowań wyjaśniających wobec przyjaciółki prezydent Park, Choi Soon-sil. Podejrzewano ją o wymuszanie dotacji od wielkich konglomeratów przemysłowych (tzw. czeboli), m.in. Samsunga, LG i Hyundaia. Rozwój śledztw ujawnił koneksje Choi, w tym zwłaszcza jej znajomość z prezydent wykorzystywane w celu wywierania presji na prezesach czeboli i czerpania korzyści majątkowych.

Firmy zaprzeczają, że wykorzystywały powiązania Choi Soon-sil z Park Geun Hie. Negują możliwe oddziaływanie na decyzje prezydent w najważniejszych sprawach państwowych. Jednak ze względu na relacje obu pań naiwnością byłoby myślenie, że korporacje wspierały Choi bez zagwarantowania sobie korzyści, jak pisze Oskar Pietrewicz z Centrum Studiów Polska-Azja. Prasa wielokrotnie pisała później, że Choi miała rzekomo dostęp do tajnych informacji państwowych. Nagłaśniano szereg innych niezgodnych z prawem działań, na które Park Geun Hie albo przyzwalała, albo w które sama była w większym lub mniejszym stopniu uwikłana. Stało się to impulsem dla przeciwników politycznych do organizowania na ulicach Seulu protestów liczących setki tysięcy osób domagających się usunięcia prezydent z urzędu oraz ukarania jej za popełnione przestępstwa. Media wykorzystywały sytuację do podburzania opinii publicznej i inicjowania walki politycznej. Odbiegały jednocześnie od źródła konfliktu i największej patologii, która wyniszcza państwo koreańskie. Patologii, o którą wszyscy prezydenci po 1987 r., bezpośrednio albo poprzez osoby z nimi związane, zostali oskarżeni.

Wielkie korporacje i korupcja

Słowo „czebol” w języku koreańskim jest kombinacją słów „bogaty” oraz „klan”. Określa połączone między sobą, należące do zamożnych rodzin wielkie koreańskie konglomeraty, takie jak Hyundai czy Samsung. Powstały na zgliszczach wojny koreańskiej jako efekt tanich pożyczek dla biznesmenów, którzy w zamian obiecywali odbudowanie przemysłu. Bardzo szybko stały się ważną częścią władzy oraz życia politycznego w Korei – wg WTO ich udział w rynku przemysłowym Korei pod koniec lat 80. wynosił ponad 70 proc. Jasną rzeczą stało się więc, że państwo, które nie będzie rządzone silną ręką, stanie się podatne na uleganie biznesowi. Korupcja w Korei Południowej nie ma charakteru ani obyczajowego, ani personalnego, lecz raczej systemowy. Struktura państwa oraz zjawisko korupcji stanowią jedność. Oznacza to, że bez tego zjawiska administracja publiczna nie byłaby w stanie dalej istnieć, a państwo (rozumiane jako pewien wypracowany system) byłoby skazane na upadek.

Po milionowych protestach, do jakich dochodziło w połowie lat 80., zmiany dokonane w konstytucji, a tym samym powstanie VI Republiki, miały nadać nowy charakter państwu i klasie politycznej. Kraj miał być demokratyczny, miały być w nim szanowane prawa obywateli, klasa polityczna zaś miała być kompetentna i wolna od nieuczciwości. Zamiaru nie udało się niestety zrealizować.

Źródła „choroby państwa” należy doszukiwać się ich w początkach samych reform gospodarczych. Rozwój ekonomiczny Korei Południowej był mocno związany z państwem oraz jego centralnym planowaniem i ogromną ingerencją w gospodarkę. W latach 70. Park Chung Hie (ojciec Park Geun Hie) twardą ręką wprowadził politykę, której celem było unowocześnienie Korei. Czyniono to m.in. poprzez aprioryczne nakazy oraz uzgodnienia rządowe z szefami największych biznesów do tworzenia przemysłów. Otworzyła się furtka dla elit z czebolów: mogły wywierać naciski na klasę polityczną oraz wpływać na politykę państwową w celu osiągania korzyści.

Co dalej

Najprostszym rozwiązaniem sytuacji byłoby założenie, że dopóki państwo tak znacząco wpływa na kształt i charakter gospodarki południowokoreańskiej, dopóty zjawisko korupcji będzie w Korei na porządku dziennym. W przeszłości podejmowano w dyskusji i praktyce działania zmierzające do walczenia z tą patologią życia politycznego (powołanie na mocy ustawy antykorupcyjnej z 2001 Niezależnej Komisji Walki z Korupcją, tzw. KICAC, jest tego jednym z największych przykładów). Niestety założenia o transparentności systemu, zwiększeniu jego obywatelskiej kontroli oraz publiczne piętnowanie urzędników uwikłanych w korupcję nie zostały wprowadzone w życie dosadnie, czego najświeższe wydarzenia są dowodem. Wystarczy zatem jedynie czekać i obserwować, czy zostaną wyciągnięte jakieś wnioski i podjęte rzeczywiste, stanowcze działania.