Najgorsze objawy punktozy

Pogoń za punktami napędza naukę w Polsce i na świecie od wielu lat. Etyka często zostaje zawieszona, kiedy w grę wchodzą punkty za publikacje lub konferencje niezbędne do uzyskania stypendiów, grantów oraz awansu naukowego.

Jednym z najpoważniejszych symptomów pogoni za punktami nieodzownymi przy awansach naukowych w Polsce są pojawiające się coraz częściej multidyscyplinarne konferencje, które umożliwiają doktorantom i młodym pracownikom prezentację wyników praktycznie każdego rodzaju badań – niezależnie od ich tematyki i zainteresowań obecnych lub nieobecnych, w przypadku konferencji on-line, osób. Brak dyskusji akademickiej, brak recenzji doświadczonych akademików czy też brak kontroli nad tym, czy faktycznie prezentacje się odbyły, to bardzo poważne uderzenia w poziom nauki w Polsce.

Oszukańcza persona

Nie jesteśmy jednak jedyni, jeśli chodzi o problemy w zakresie spadku tego poziomu na rzecz pogoni za „osiągnięciami”. W marcu 2017 w prestiżowym czasopiśmie naukowym Nature ukazał się artykuł opisujący specyficzne badanie, którego podjął się Emanuel Kulczycki, przewodniczący Rady Młodych Naukowców, wraz z Piotrem Sorokowskim, Agnieszką Sorokowską oraz Katarzyną Pisańską. W 2015 r. opracowali oni fikcyjną postać dr Anny O. Szust. Stworzyli jej profil na portalach społecznościowych Twitter i Google+ oraz na skupiającym ludzi nauki academia.edu. Dodatkowo spreparowali specjalną stronę z jej biografią we współpracy z Instytutem Filozofii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Wszystkie dane przedstawione na tych stronach i profilach były fikcyjne, tj. publikacje nie istniały i nie mogły być znalezione w sieci. Co niemniej ważne, jej naukowe CV nie zawierało informacji na temat pracy jako recenzent lub redaktor czasopism naukowych i pokazywało kompletny brak doświadczenia w tym zakresie.

Tak przygotowana „osoba” aplikowała do redakcji 360 anglojęzycznych czasopism naukowych indeksowanych w Journal Citation Reports (bazie służącej merytorycznej ocenie czasopism naukowych), Directory of Open Access Journals (indeksie czasopism naukowych z wolnym dostępem do artykułów) oraz do tzw. Listy Bealla. Na pierwszych dwóch listach znaleźć się jest dość trudno: w rankingu Journal Citation Reports w grę wchodzi Impact Factor (wskaźnik średniej częstości cytowań artykułów), a w przypadku DOAJ dochodzi jeszcze konieczność zapewniania wolnego dostępu do treści publikacji. Jednak ostatnia z nich skupia nawet czasopisma już podejrzane o praktyki na granicy etyki naukowej. Została zapoczątkowana przez bibliotekarza z Uniwersytetu Colorado w Denver – Jeffreya Bealla, który od 2008 zaczął zbierać potencjalnie „drapieżne” czasopisma naukowe. Konkretnie te, które mają charakter wyłącznie zarobkowy, a ich wartość naukowa ma rolę drugorzędną. Publikacja listy została jednak wstrzymana 17 stycznia 2017 r.

Bez podejrzeń

Badacze dokonali kategoryzacji rodzajów odpowiedzi, które otrzymali w odpowiedzi na zgłoszenia fikcyjnej Anny O. Szust, przy założeniu że „pani doktor” nie narzuca się, nie ponawiając próby kontaktu. Przypadki, gdy na pierwotne zgłoszenie nie było żadnej reakcji, zostały określone jako „brak odpowiedzi”. Jeśli na pierwotnym etapie otrzymano odpowiedź, ale następnie czasopismo zaprzestało kontaktu lub dokonywano próby sprawdzenia kwalifikacji dr Anny O. Szust, albo po prostu spotkano się z odmową, to takie zgłoszenia otrzymały etykietę „odrzucenie”. Kiedy jednak czasopismo odpowiedziało na zgłoszenie dr Szust, nawet jeśli faktyczne dołączenie do kolegium redakcyjnego wymagało wniesienia opłaty, lub kiedy nazwisko fikcyjnej pani doktor pojawiło się na stronach danego czasopisma naukowego w składzie rady naukowej, takie zgłoszenia były kategoryzowane jako „akceptacja”.

Według danych przedstawionych w Nature cztery czasopisma naukowe zaakceptowały dr Szust jako redaktora naczelnego. Spośród tych z tzw. Listy Bealla w roli członka rady naukowej zaakceptowało ją aż 40 czasopism, a z listy DOAJ „tylko” osiem. Jedynie w przypadku czasopism indeksowanych w ramach Journal Citation Reports nie otrzymano żadnej pozytywnej odpowiedzi.

Szukając swojego poziomu

Liczba ta nie jest dobrym objaśnieniem dla całości środowiska naukowego. W momencie kiedy ponad 13 proc. wszystkich odpowiedzi kończy się zaakceptowaniem postaci fikcyjnej jako członka kolegium redakcyjnego, można mieć poważne wątpliwości co do jakości, a czasem i faktycznego istnienia procesu recenzyjnego tekstów, jakie spływają do przynajmniej niektórych czasopism naukowych.

Jeśli chce się zachować wysoki poziom naukowy, warto stosować wysokie standardy w doborze miejsc, gdzie szczególnie młodzi adepci nauki planują zamieszczać wyniki swoich badań. W innym wypadku można trafić z tekstem do czasopisma, w którym nikt na niego nawet nie spojrzy, nie zwróci uwagi na ewentualne błędy, a autor nie będzie miał szansy na poprawę i doskonalenie swojego warsztatu.

Skupienie się na czasopismach dotrzymujących odpowiednich norm jest jednak zadaniem trudnym, szczególnie kiedy najbardziej prestiżowe – a co za tym idzie – popularne i  obarczone długim czasem oczekiwania na publikację czasopisma naukowe punktowane są na listach czasopism MNiSW na poziomie 40–50 punktów.

Równocześnie ci z publikatorów, którzy podlegali badaniu opisanemu w Nature, mają wartość kilku lub kilkunastu punktów. Łatwość publikacji i potencjalnie nieistniejący proces recenzyjny, bo kto wie czy pozostałe osoby w kolegiach redakcyjnych są faktycznymi naukowcami uczciwie wykonującymi swoją pracę, może wydawać się kuszący.

Czekanie 2 lata na publikację za 40 pkt w prestiżowym czasopiśmie czy wyprodukowanie
3–4 tekstów w ciągu kilku miesięcy i opublikowanie ich w jednym z czasopism, np. z Listy Bealla, to częste pytanie, które muszą przed sobą postawić młodzi badacze. Szczególnie przy ciągłym wyścigu w zbieranie punktów, od którego zależy dostęp do stypendium i środków na badania czy rozwój kariery naukowej.

Informacja

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego publikuje wykaz czasopism punktowanych w podziale na 3 kategorie (A, B, C):
A – zawierająca punktację czasopism posiadających Impact Factor i znajdująca się w bazie Journal Citation Reports,
B – zawierająca punktację czasopism, które nie posiadają Impact Factor,
C – zawierająca punktację czasopism zawartych w bazie European Reference Index for the Humanities.