Czas na dziecko

Najlepszy moment na dziecko, to znaczy jaki? Statystyczni Polacy decydują się na dzieci, gdy są w związku małżeńskim, oboje mają pracę i nie muszą wynajmować własnego mieszkania. Często słyszy się jednak i o tych, którzy w rolę rodzica wchodzą już na studiach.

Rodzicielstwo w młodym wieku przekreśla szanse na dyplom i realizację zawodowych aspiracji – z takim stereotypowym myśleniem wchodzi dziś w dorosłość większość młodych. Rozwój intelektualny jest bardzo ważną częścią nowoczesnego spojrzenia na świat. Tymczasem wśród akademickiej społeczności są osoby, które udowadniają, że rodzicielstwo w trakcie studiów nie musi pozbawiać szans na zdobycie wyższego wykształcenia. Nie można jednoznacznie określić liczby tych osób, gdyż uczelnie nie prowadzą tego typu statystyk. Jednak ich siłę obserwuje się w zmianach, dokonywanych na uniwersytetach w ostatnich latach. Rodzic-student przestaje być niewidzialną częścią akademickiej społeczności.

fot. foter.com / CC.0

Dwie kreski i co dalej

Karolina urodziła córeczkę na początku drugiego roku studiów dziennych. Dwa tygodnie przed porodem jeździłam jeszcze na uczelnię, ale już kilka dni przed terminem dałam sobie spokój, bo dojeżdżałam ponad godzinę – opowiada. Na uczelnię wróciła 10 dni po porodzie. Jednak nie w każdym przypadku jest to możliwe. Przebieg ciąży to indywidualna sprawa i zdarza się, że towarzyszą jej komplikacje. W takiej sytuacji Dziekan może przyznać studentce urlop zdrowotny. Świeżo upieczeni rodzice mają także prawo do urlopu macierzyńskiego lub ojcowskiego.

Trzeba pamiętać, że zawieszenie akademickich obowiązków nie może trwać dłużej niż rok, a decydując się na urlop, przesuwamy termin planowanego ukończenia studiów. Warto więc świadomie zastanowić się nad konsekwencjami. W miarę jak dziecko rośnie i staje się bardziej świadome, domaga się coraz więcej bliskości z rodzicami. Dlatego też w niektórych przypadkach studiujący rodzice podejmują Indywidualny Tok Studiów (ITS). O taką formę wsparcia wnioskować można do dwóch tygodni przed rozpoczęciem roku akademickiego. ITS pozwala m.in. na preferencyjne ułożenie planu zajęć i terminów zaliczeń przedmiotów.

Przestrzeń przyjazna rodzicom

Wśród kadry Wydziału Lingwistyki Stosowanej, na który uczęszczała mama Zuzi, dominują kobiety. Być może pomogło to w sprawnym rozpoznaniu potrzeb studiujących na wydziale matek. Zarówno studentki, jak i kadra mogą tu skorzystać z pokoju matek karmiących. Karolina spotkała się tu ze zrozumieniem ze strony wykładowców, choć – jak sama podkreśla ‒ nigdy nie wykorzystywała faktu bycia mamą, by otrzymać taryfę ulgową. O przestrzeń przyjazną studiującym rodzicom zadbał też Instytut Kultury Polskiej (IKP) – wydział jest zaopatrzony w windy, szerokie wejścia, które umożliwiają swobodne manewrowanie wózkiem, a w przystosowanej łazience znajdziemy przewijak. Udogodnienia wprowadziła również Biblioteka Uniwersytecka – od 2015 r. działa tu Buwialnia. Opiekunowie mogą korzystać ze zbiorów biblioteki i mieć jednocześnie oko na swoje pociechy. Sala wyposażona jest m.in. w zabawki, biblioteczkę oraz stoliki dla najmłodszych. Na inicjatywie skorzystali wszyscy – czytelnicy, uprzednio rozpraszani przez biegające między półkami dzieci, oraz opiekunowie, którzy nie muszą rezygnować z nauki w murach biblioteki. Jednak nie wszędzie kooperacja na linii uczelnia-rodzic wygląda tak różowo. Na orientalistykę i historię sztuki nawet nie ma co wchodzić. Tam studenci mają problem z poruszaniem się po tych schodach i korytarzykach, a co dopiero dziewczyna z wózkiem – żali się jedna ze studentek.

Mimo to ogólna świadomość potrzeb studiujących rodziców jest coraz wyższa. W większości przypadków bodźcem do zmian okazało się aktywne zaangażowanie samych zainteresowanych. Polecam rozmowy z prodziekanami ds. studenckich o rodzicielstwie na studiach. Im więcej osób będzie prosić o udogodnienia, tym szybciej je uzyskamy – apeluje na uniwersyteckim forum Melania, dziś już doktorantka Wydziału Fizyki. Sama aktywnie walczyła z Radą Wydziału o uznanie zwolnień wypisanych przez pediatrę na opiekę nad dzieckiem.

Uniwersyteckie Maluchy

fot. foter.com / CC.0

Znalezienie opieki do dziecka to jedno z największych wyzwań studiujących rodziców. Karolina cały czas mogła liczyć na silne wsparcie członków rodziny, którzy zajmowali się córką, gdy ona uczęszczała na zajęcia. Pomoc najbliższych umożliwiła szybki powrót na uczelnię i kontynuację nauki w trybie stacjonarnym. Często jednak młodzi decydują się na podjęcie studiów w dużej odległości od rodzinnego gniazda, a tylko nieliczni żacy mogą sobie pozwolić na pokrycie kosztów wynajęcia niani. W 2013 r. z inicjatywy studentów powstał kameralny żłobek Uniwersyteckie Maluchy. Była to pierwsza taka inicjatywa w Polsce. Korzystają z niego także dzieci pracowników naukowych i administracyjnych oraz doktorantów, a warunkiem przyjęcia jest ukończenie przez dziecko siódmego miesiąca życia. Od 2015 r. żłobek otrzymuje dofinansowanie w ramach programu Maluch na uczelni, organizowanego przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. To część rządowego programu rozwijającego instytucje opieki nad dziećmi do lat 3. Dzięki dofinansowaniu wysokość czesnego spadła do zaledwie 50–200 zł miesięcznie, w zależności od liczby godzin, które maluch spędza w żłobku. Wcześniej opiekunowie ponosili miesięczny koszt rzędu 450–600 zł. O przyjęciu dziecka decyduje kolejność zgłoszeń.

Mistrz drugiego planu

Dialog na temat rodzicielstwa w trakcie studiów niemal zawsze sprowadza się do macierzyństwa. Tymczasem wychowywanie dziecka to sprawa obu płci i marginalizacja potrzeb studiujących ojców jest krzywdząca. Młody tata często musi dzielić czas między pracowniczym etatem, nauką i czasem dla rodziny. W takiej sytuacji trudno o work-life balance.

W rozmowie z maglem 23-letni Patryk przyznaje, że na studiach licencjackich nie dałby rady pogodzić wszystkich obowiązków, które pojawiły się w związku z narodzinami córki. Studia magisterskie dają komfort zaplanowania zajęć w sposób umożliwiający pracę zarobkową. Teraz jestem na tym samym wydziale, mam tu znajomych, którzy mi pomogą. Wiem, jak się przygotowywać do egzaminów – dodaje. Zapytany o wyrozumiałość wykładowców wobec nieobecności czy niezrealizowania projektów w terminie odpowiada – Nawet nie próbowałem używać tego jako wymówki. Pewnie większość by mi pomogła, ale uważam, że sam powinienem ponosić odpowiedzialność. Słowa skargi nie powiedział również Mateusz, który od kilku miesięcy wdraża się w rolę ojca. Na początku oboje baliśmy się, czy damy radę. W miarę jak brzuch się powiększał, czekaliśmy już tylko, aż mała się pojawi. Bez problemu dostałem ITS, więc zajęcia nie są żadną przeszkodą. Nie ukrywa jednak, że jego życie uległo przewartościowaniu. Codzienne obowiązki wypełniają około 12 godzin, a odskocznią pozostał tylko regularny trening.

W życiu studiujących rodziców wiele dzieje się w tym samym czasie. To najbardziej wielozadaniowa i zorganizowana część akademickiej społeczności. Czas na naukę? Pociągi, łącznie trzy godziny dziennie – opowiada Karolina. Najczęściej powtarzaną radą dla przyszłych rodziców jest nieodkładanie niczego na później. Ząbkujące dziecko nie przestanie ząbkować, dlatego że mama czy tata jest w trakcie sesji egzaminacyjnej. Jednak doba nawet najbardziej zorganizowanych rodziców trwa wciąż jedynie 24 godziny. Aby sprostać wyzwaniom dnia codziennego, trzeba wyznaczać cele i ustalać własne priorytety. Ostatecznie największą nagrodą jest uśmiech dziecka i radość z postępów, które robi każdego dnia.

Nowe standardy

Na UW zaszło wiele pozytywnych zmian w podejściu do rodzicielstwa na studiach. To jednak dopiero początek na drodze do pełnego porozumienia między uczelnią a rodzicem. W Podręczniku dobrych praktyk, przygotowanym przez Stowarzyszenie Doradców Europejskich PLinEU, znajdziemy wskazówki i gotowe rozwiązania, dzięki którym łatwiej pogodzić role, które młodzi odgrywają w swoim życiu.
Każda – nawet niewielka – inicjatywa daje impuls do większych zmian, które mogą wykraczać poza mury uczelni; na studiach kształtują się społeczne postawy, tworzą nowe standardy, które młody człowiek przenosi potem na rynek pracy. Studia, podobnie jak kariera, nie mogą wykluczać udanego rodzicielstwa.