Kierowca Boga

Kochał wyścigi i rywalizację. Swoją pasję przypłacił życiem. Najlepszy kierowca, jaki kiedykolwiek żył – powiedział o nim Niki Lauda, trzykrotny mistrz świata Formuły 1.

fot. Instituto Ayrton Senna / wikimedia.org / CC-BY-2.0

Ayrton Senna świętuje zwycięstwo w Grand Prix Brazylii w 1993 r.

To był najczarniejszy weekend w historii Formuły 1. Na treningu przed Grand Prix San Marino 1994 groźny wypadek miał młody zawodnik, Rubens Barrichello. Dzień później, w kwalifikacjach, zginął debiutujący Roland Ratzenberger. Prowadzony przez niego bolid uderzył w betonową ścianę z prędkością 314 km/h. Śmierć kierowcy była szokiem, od 1982 r. nikt nie stracił bowiem życia podczas wyścigowego weekendu. W dniu zawodów, 1 maja, Ayrton Senna sięgnął po Pismo Święte. Tego ranka poprosił Boga, żeby do niego przemówił. Otworzył Biblię i przeczytał, że Stwórca da mu największy dar, czyli siebie samego – powiedziała jego siostra. Ayrton wystartował z pierwszego miejsca i prowadził przez sześć okrążeń. Na zakręcie Tamburello, gdzie już w przeszłości dochodziło do groźnych wypadków, wypadł z toru i wjechał w betonową bandę. Pomocy udzielał mu prof. Sidney Watkins, lekarz F1. Wyciągnęliśmy go z kokpitu, ściągnęliśmy kask i wezwaliśmy helikopter. Objawy wskazywały na śmiertelną ranę głowy. Nagle westchnął, a jego ciało się rozluźniło. Nie jestem wierzący, ale pomyślałem, że właśnie wtedy uchodzi jego dusza. Senna uderzył w ścianę tak niefortunnie, że element zawieszenia przebił kask. Gdyby ten kawałek wspornika minął jego głowę o kilka centymetrów, wróciłby na padok o własnych siłach – wspominał tragiczny wypadek John Bisignano, amerykański komentator F1.

Początki

Ayrton Senna urodził się 21 marca 1960 r. w São Paulo w zamożnej rodzinie. Nie mieliśmy problemu z pieniędzmi, wobec czego mogłem w pełni skupiać się na celach, jakie chciałem osiągnąć w życiu – opowiadał później dorosły kierowca. Jego ojciec, Milton da Silva, był właścicielem fabryki części samochodowych, dzięki czemu Ayrton od małego przebywał w środowisku motoryzacyjnym. Już w dzieciństwie wiedział, czego chce, i wiedział, jak to zrealizować. Na przykład bardzo uważał na lekcjach, więc nie musiał powtarzać materiału w domu i mógł jeździć gokartem – podkreślała jego matka. Senna po raz pierwszy za kółkiem usiadł w wieku czterech lat. Pojazd był bardzo prymitywny – składał się z silnika od kosiarki i plastikowego wiadra, które zastępowało siedzenie. Niedługo potem młody zawodnik pojawił się już na torze kartingowym. Rodzice wspierali jego hobby. Nie spodziewali się jednak, że zdecyduje się na zawodowstwo – ojciec chłopaka widział go w swojej firmie. Tymczasem Ayrton planował związać życie z wyścigami. Nie sądziliśmy, że zostanie kierowcą wyścigowym, ale jego pasja nabrała innego wymiaru – mówił Milton da Silva. Kierowca postąpił wbrew planom rodziców, lecz nie robili mu z tego powodu wyrzutów. Mimo że Sennie nigdy nie brakowało środków, to nie one otworzyły mu drzwi do najbardziej elitarnych wyścigów.

fot. wileynorwichphoto / / wikimedia.org / CC BY 2.0

Ayrton Senna podczas Grand Prix Stanów Zjednoczonych w 1991 r.

W strugach deszczu

Doskonale czuł się w deszczu. Zawodowy świat motoryzacji przekonał się o niezwykłych zdolnościach Brazylijczyka podczas Grand Prix Monako w 1984 r. w trakcie jego debiutanckiego sezonu w F1. Do wyścigu wyruszył z trzynastej lokaty. Fatalne warunki atmosferyczne utrzymywały się od początku zawodów. Rzęsisty deszcz sprzyjał Sennie. Już po pierwszym okrążeniu kierowca przesunął się na dziewiąte miejsce. Po dziewiętnastym – przed sobą miał tylko lidera, wicemistrza świata, Alaina Prosta, od którego na każdym „kółku” uzyskiwał lepszy czas o ponad sekundę. Na trzydziestym drugim okrążeniu, kiedy Senna doganiał Francuza, tuż przed metą sędzia główny, Jacky Ickx, zdecydował się wywiesić flagę i tym samym zakończyć zawody. Niewykluczone, że faworyzował rodaka, ponieważ McLaren, w którym jeździł Prost, napędzany był silnikiem Porsche. Ickx również korzystał z silników tej firmy, startując w dwudziestoczterogodzinnych wyścigach LeMans. Na pierwszą wygraną Ayrton czekał do następnego roku, kiedy zwyciężył w Portugalii na torze Estoril.

Brazylijczyka charakteryzował bardzo szybki styl jazdy. Osiągał więcej niż teoretycznie pozwalały mu na to możliwości bolidu. Opóźniał hamowanie na zakrętach. Jego bolid tańczył, prawie tracił przyczepność, ale mimo to zostawał na torze – opisywał jego poczynania John Bisignano. Kiedy Senna przewodził stawce, nie dało się go wyprzedzić. Ogromna prędkość i determinacja czyniły go wyjątkowym. Na mokrym torze w Portugalii nie zdublował tylko jednego zawodnika. Za każdym razem chcę jechać jeszcze szybciej. Jestem agresywny, zdeterminowany i całkowicie oddaję się mojej profesji – mówił u szczytu kariery.

Wojna z Francuzem

Prawdziwe sukcesy miały dopiero nadejść. Walkę o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej rozpoczął w McLarenie, który w połowie lat 80. zostawiał wszystkich w tyle. Przejście oznaczało jednak dla Senny nową sytuację. Dotychczas to on był najważniejszy, natomiast w brytyjskim zespole brylował Prost, który miał na swoim koncie dwa mistrzowskie tytuły. Choć Senna początkowo deklarował, że cieszy go możliwość pracy z nowym partnerem, tylko czekał, aż zaczną ze sobą rywalizować. Do pierwszego konfliktu doszło podczas Grand Prix Monako, gdzie Ayrton prowadził z przewagą prawie minuty nad Prostem. Mimo że mógł bezpiecznie ukończyć wyścig, każde kolejne okrążenie pokonywał z coraz lepszym czasem. Ignorował polecenia zespołu, który kazał mu zwolnić i w efekcie, jedenaście okrążeń przed metą, rozbił bolid. Grand Prix wygrał Francuz. Chciał mnie upokorzyć – mówił w rozmowie z dziennikarzami Prost, nie kryjąc oburzenia.

McLaren zdominował rok 1988. Senna w pierwszym sezonie jazdy w zespole kierowanym przez Rona Dennisa zwyciężył w ośmiu wyścigach, wywalczył 13 z 16 możliwych pole position [uprzywilejowane miejsce startowe uzyskiwane w kwalifikacjach do wyścigu – przyp.red.] i ostatecznie zdobył mistrzostwo. Ayrton uważał, że wszystko, co osiąga, jest zasługą Boga. Tak traktował możliwość startów w F1 i późniejsze triumfy. Czuł się przez Niego prowadzony. Podczas ostatniego okrążenia zacząłem dziękować Bogu, że właśnie jadę po mistrzostwo świata. Mimo całego napięcia czułem Jego obecność. Widziałem Boga – mówił po końcowym zwycięstwie. Takie deklaracje nie były pozytywnie odbierane w środowisku kierowców. Prost zarzucał rywalowi, że przez wiarę czuje się nieśmiertelny i tym samym stwarza zagrożenie na torze. Wierzę w Boga, ale dobrze wiem, że jestem śmiertelny – ripostował Brazylijczyk.

W następnym sezonie walka o tytuł przybrała dramatyczny obrót. Przed Grand Prix Japonii liderem klasyfikacji był Prost, a Senna, który plasował się na drugim miejscu, musiał wygrać, żeby liczyć się w rywalizacji. Przy manewrze wyprzedzania Francuz zablokował rywala, powodując kolizję. Brazylijczyk wrócił na tor i zwyciężył, ale został zdyskwalifikowany za to, że skorzystał z zabronionej przez regulamin drogi bezpieczeństwa. Senna nie zamierzał składać broni i odwoływał się od decyzji. Robił to również Ron Dennis, który udowadniał, że w przeszłości podobne wydarzenia przechodziły bez echa. Ostatecznie Ayrton został ukarany grzywną w wysokości 100 tys. dolarów i utratą licencji na pół roku.

Wielokrotnie zostałem oszukany przez ten system. Powtarzałem sobie: dziś nie odpuszczę. Nieważne, jakim kosztem.

Kozioł ofiarny

Kierowca czuł się niesprawiedliwie potraktowany przez ówczesnego szefa Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA) Jeana-Marie Balestre’a. Uważał, że ten faworyzuje swojego rodaka. Jeszcze przed zawodami Balestre wystosował pismo do prezesa Hondy, dostawcy silników McLarena, w którym wyrażał nadzieję, że obaj kierowcy będą mieć równe szanse. Jego zdaniem bolid Senny był wyposażony w lepszy silnik. Konflikt z federacją ponownie wybuchł pod koniec sezonu 1990. Na oficjalnej odprawie przed Grand Prix Japonii doszło do niecodziennej sytuacji. Na prośbę Nelsona Piqueta, trzykrotnego mistrza świata, i za zgodą innych zawodników zdecydowano, że od tego momentu możliwy będzie powrót na tor drogą bezpieczeństwa. Nie wytrzymam. To jakiś absurd. Cała ta sytuacja jest absurdalna. Ja nic nie mówiłem. Ktoś inny poruszył ten temat i wszyscy się z nim zgadzają, ale rok temu mnie zdyskwalifikowano. Nie mogę tutaj zostać – wypalił Senna. Na dodatek przed kwalifikacjami podjęto decyzję, że pole position znajdzie się po wewnętrznej, zanieczyszczonej wtedy, stronie toru. Senna przekonywał, że pierwsze pole startowe należy przesunąć na zewnętrzną część. Organizatorzy postanowili przychylić się do jego prośby, ale zmienili zdanie, kiedy okazało się, że to on rozpocznie wyścig jako lider. Wielokrotnie zostałem oszukany przez ten system. Powtarzałem sobie: dziś nie odpuszczę. Nieważne, jakim kosztem – tłumaczył po zawodach. Walka o tytuł rozstrzygnęła się już na pierwszym zakręcie. Senna zderzył się z Prostem, który jeździł wtedy w Ferrari, i obaj wypadli z toru. Tym razem to Ayrton prowadził w klasyfikacji generalnej, dzięki czemu zdobył drugie mistrzostwo. Wyczyn powtórzył jeszcze rok później.

fot. Gabriele / wikimedia.org / CC BY 2.0

Senna na torze Imola w 1989 r. Zginął tu 5 lat później

Najlepsze, co miała Brazylia

Sukcesy na torze sprawiły, że Senna stał się idolem Brazylijczyków. Po pierwszym zwycięstwie w Grand Prix Portugalii rodacy go pokochali. Kolejne wiktorie zawodnika tylko spotęgowały ich poczucie dumy. Borykający się z ekonomicznymi i społecznymi problemami kraj potrzebował bohatera. W niedziele oglądaliśmy jego wyścigi. Dawał nam dużo radości – mówi w rozmowie z MAGLEM Beto, Brazylijczyk, przeżywający sukcesy sportowca. Kierowca nigdy nie wstydził się swojego pochodzenia. Jeździł w kasku, który swoimi kolorami nawiązywał do narodowych barw, a po zwycięstwach wykonywał rundę honorową z brazylijską flagą. Zawsze marzył o sukcesie w ojczyźnie. Na torze Interlagos w rodzinnym São Paulo wygrywał dwukrotnie – w 1991 r. i 2 lata później. Po raz ostatni rodacy cieszyli się z triumfu Senny w Australii 7 listopada 1993 r.

W 1994 r. Ayrton zdecydował się przejść do Williamsa, w którym jego rywal kilka miesięcy wcześniej zdobył swój czwarty tytuł. Francuz zakończył karierę, zwalniając tym samym miejsce Sennie. Sezon nie rozpoczął się jednak dobrze dla Brazylijczyka. FIA zakazała korzystać z elektronicznego wspomagania bolidów, przez co jego pojazd był bardzo niestabilny. Na dodatek Ayrton czuł się niekomfortowo w małym kokpicie nowego samochodu i w rezultacie nie ukończył dwóch wyścigów. Duże nadzieje wiązał z Grand Prix San Marino, gdzie trzykrotnie stawał na najwyższym stopniu podium. Przed startem spotkał się z Prostem, z którym od kilku miesięcy utrzymywał przyjacielskie relacje. Nigdy wcześniej nie widziałem go słabego. Rozmawialiśmy dwie lub trzy minuty. Zapytałem, czego się spodziewa. Powiedział, że nie jest pewny, czy wygra. Czułem jego przygnębienie – wspominał po latach francuski kierowca. Senna na rozgrzewkowym okrążeniu wyznał jeszcze przez radio: Serdecznie pozdrawiam naszego przyjaciela, Alaina. Wszystkim nam cię brakuje. O godzinie 14.17 prowadzony przez niego bolid wjechał w zakręt Tamburello.

Po śmierci Senny w Brazylii ogłoszono żałobę narodową. Jeden z kibiców powiedział, że Bóg najwidoczniej postanowił wybudować w niebie tor wyścigowy i potrzebował u siebie najlepszego kierowcy.