W drodze

Weszła do przedziału i wrzuciła walizkę na górę. Sama, przecież sobie poradzi. Zawsze sobie radzi. W swoim mieszkaniu na Kabatach ma wiertarkę i wie, jak z niej korzystać – reprodukcję całujących się policjantów Banksy’ego zamocowała własnoręcznie. Założyła słuchawki i odpaliła playlistę Bonobo. Lubi go słuchać, gdy czyta. Na kolanach ułożyła biografię Elona Muska z zakładką wsuniętą przed 25. stroną, gdzie akurat padają słowa: Zuckerberg chce wam pomóc udostępnić zdjęcia bobasów, a Musk pragnie… cóż… ocalić ludzkość przed dobrowolnym lub przypadkowym unicestwieniem. Pociąg ruszył, a ona pogrążyła się w myślach.

Chciałaby zmienić świat. Kiedyś. Tylko teraz trochę brakuje jej czasu. Deadline na pracę licencjacką z esgieszku wisi nad nią jak fatum, a sesja na drugim roku UW dorzuca kolejną porcję stresu. A przecież ma jeszcze projekt do ogarnięcia w jednej ze studenckich organizacji, siłownię we wtorki i w czwartki, a na piątek tort do upieczenia z okazji urodzin przyjaciółki. Może na tej imprezie pojawi się w końcu jakiś porządny facet, bo ci, których dotychczas spotyka, to jakaś masakra. I musi poprawić CV-kę, połowa jej znajomych już pracuje w korpo, więc nie może zostać w tyle. Nie może odpuścić.

Przez okno pociągu obserwuje zmieniający się krajobraz i jest na siebie zła. Niedawno wrzuciła na Instagram nową fotkę, która nie cieszy się taką popularnością jak poprzednia. A to było najlepsze ujęcie z kilkudziesięciu, które zrobiła. Przecież wie, że nie powinna się tym przejmować; czuje, że może się wznieść ponad to. Algorytmy Facebooka ma w małym palcu, a o kreowaniu sztucznej rzeczywistości przez social media przeczytała setkę artykułów. I wie, że nie ma powodów do irytacji. Ale przyjemniej jest oglądać grad lajków, prawda? Nie daje jej to spokoju, przez co złości się na siebie, a to denerwuje ją jeszcze bardziej. Zaciska zęby, z grymasem na twarzy, otwiera książkę i próbuje się skupić na czytaniu. Chciałaby dać się porwać życiu i nie zastanawiać się sto razy nad wszystkim, co robi. Tylko jak?

Wskoczył do wagonu w ostatniej chwili, znalazł wolny przedział, rzucił plecak i usiadł na najbliższym wolnym miejscu, nie sprawdzając nawet, jaki dokładnie numer widnieje na jego bilecie. Dobrze, że w ogóle zdążył go kupić. Rozejrzał się, zatrzymując wzrok na dziewczynie siedzącej naprzeciwko. Ładna, tylko jakoś taka smutna, pomyślał. Wyciągnął smartfona, odpalił apkę 9GAGa i zaczął przeglądać memy. Prędkość pociągu rosła odwrotnie proporcjonalnie do szybkości jego LTE. Chwilę poskakał dinozaurem z Chrome’a, aż w końcu odłożył telefon, bo te cholerne pterodaktyle ciągle go dobijały. Rozejrzał się, a jego spojrzenie ponownie przyciągnęła ta sama dziewczyna. Ciekawe o czym myśli?

Wybory prezydenckie we Francji go nie interesowały. Referendum konstytucyjne w Turcji też jakoś go nie jarało. Telewizji nie oglądał, nie z powodu propagandy TVP i TVN-u; po prostu nie ma telewizora. Śmiał się z Misiewicza, bo to dureń, chociaż w sumie nie do końca wiedział dlaczego. Fake news w USA? Pożyteczne, rosyjskie trolle w Europie? Nic ciekawego. Ale ona była intrygująca. Zastanawiał się, jak zagadać. Może zapyta, co czyta. Ale od dłuższego czasu nie przekręciła kartki, chyba nieszczególnie jest skupiona na książce. A może jak będzie wysiadać, pomoże jej ściągnąć walizkę. O, to dobry pretekst, żeby zagaić rozmowę. A potem… jakoś to pójdzie.

Nie znał uczucia stresu, a przynajmniej tak mu się wydawało. Oczywiście miał w życiu lepsze i gorsze momenty. Bywało ciężko, czasem trzeba było kombinować, żeby wyjść na prostą. Ale zawsze mu się udawało. Po prostu wierzył, że będzie dobrze. Nie przeczytał zbyt wielu książek, ale kiedyś, przypadkiem, trafił na Hitchhikers Guide to the Galaxy. Pochłonęła go, w kilka dni doszedł do ostatniej strony i wsiąknął w ten świat. Nie odmieniła go, po prostu wreszcie znalazł coś dla siebie. Zawsze bardziej interesowały go pytania niż odpowiedzi; droga, a nie cel. A pierwszy krok na nowej drodze, niespodziewanie, był właśnie przed nim. Dosłownie. Carpie diem, prawda?

Ona też go zauważyła. Przyłapała go, gdy zerkał na nią. Uśmiechnęli się, oboje. Pociąg sunął po szynach, a w jej głowie rodziło się milion scenariuszy. Odezwie się, czy tak się będzie tylko gapił? Będzie spoko gościem? Czy powinna dać mu jakiś sygnał? Ale to może być przecież psychopata. Nie, lepiej skupi się na książce. Zatopiona w swojej wyobraźni nawet nie zauważyła, że wjechali już na Centralną. Wstała i wyciągnęła ręce, sięgając po walizkę. Niemal dotknęła jego ręki, gdy stanął tuż przy niej i złapał za uchwyt walizki. Pomóc? – zapytał, niby nonszalancko, choć jego puls przyspieszył. Byłoby miło – odpowiedziała, zakładając kosmyk włosów za ucho.

No votes yet.
Please wait...