Do Góry Nogami – Magiel 168

W tym miesiącu nie napiszemy o brawurowej inicjatywie Pani Dziekan, by przenieść wrzesień na lipiec ani o tym, że część absolwentów SGH nie mogła odebrać dyplomu ukończenia studiów w terminie, bo pewna osoba wyjechała na wakacje. Nie napiszemy też, co robi w budynku głównym automat z soczewkami, bo po prostu nie wiemy.

Jak donoszą media, w tym roku znowu ponad tysiąc osób dało się omamić pewnej instytucji publicznej i podpisało z nią umowę, której skutki będą odczuwać przez kolejnych kilka lat (pięć, ewentualnie osiem). Bez przykrych niespodzianek i dodatkowych opłat się nie obędzie… Tak, mowa o SGH. Na otarcie łez: przy odpowiedniej liczbie warunków macie szansę dożyć powstania nowego budynku Uczelni.

Ku powszechnemu braku zdumienia rozpoczynamy właśnie kolejny rok bez turystyki na studiach magisterskich. Rynek zweryfikował także nowy kierunek – politykę publiczną. Patrząc na obecną scenę polityczną, doprawdy trudno się dziwić, że studenci chętniej decydują się na kierunki o bardziej sexy nazwach. Oby tylko nie wrócił pomysł zakazu łączenia pracy ze studiami – studenci uzależnieni od korpobenefitów mogliby nie podołać psychicznie.

Serdecznie gratulujemy nowym studentom przetrwania pierwszej przygody z klawiszem F5. Nie martwcie się – dalej będzie tylko gorzej. Biorąc pod uwagę biznesowy profil naszej Alma Mater, Redaktor Nieodpowiedzialny proponuje, by dla wybrańców wprowadzić opcję priority access – oczywiście płatną we frankach szwajcarskich. Mniej czasu spędzonego na odświeżaniu witryny to więcej czasu dla waszego ukochanego korpo!

Przygoda intelektualna? Nie w tym życiu. Wielka Różowa w trosce o zapewnienie studentom odpowiedniego work-study balance ogranicza liczbę punktów ECTS, które można bezpłatnie zrealizować. Jeśli ktoś jeszcze wierzył, że to uczelnia jest dla studentów, a nie na odwrót, to czas zmienić dilera. Podobno to wszystko „wina ustawy”, ale i tak: SGH – studenci 1:0.

[NIE PRZECZYTAŁ MAILA – STRACIŁ KANCIAPĘ. ZOBACZ JAK.] Niecodziennym sprytem wykazało się szefostwo pewnej organizacji, które założyło, że skoro mają nowego prezesa, to jego adres cudownie pojawi się na liście mailingowej RKiO. Nieprzesłanie preferencji odnośnie do zajmowanego pomieszczenia zostało zinterpretowane w jedyny słuszny sposób i organizacja otrzymała informację, że straciła swój przyczółek na antresoli. Gdyby RKiO przyznawała odpowiednik Złotych Malin, raczej nie byłoby wątpliwości, do kogo powinna trafić nagroda.

Ocena

No votes yet.
Please wait...