Problemy stanu trzeciego

Co wnosi nowa propozycja rządu dotycząca rozwoju społeczeństwa obywatelskiego w Polsce i w jaki sposób wpłynie ona na sferę organizacji pozarządowych?

fot. Jan Nowicki

W Polsce zarejestrowanych jest ponad 120 tys. NGO (Non-Governmental Organizations, zwanych często „trzecim sektorem”), w których zatrudnione jest trochę ponad 200 tys. osób. Stanowi to około 1,5 proc. całego polskiego rynku pracy (w porównaniu do np. 7 proc. we Francji). Mimo olbrzymiego rozwoju trzeciego sektora, jaki dokonał się w ciągu ostatniego ćwierćwiecza, trudno mówić o mesjańskiej roli NGO w polskiej sferze politycznej czy społecznej. Niemniej trzeci sektor od czasu transformacji odpowiadał za budowanie partnerskich połączeń między administracją rządową i obywatelami. Do teraz.

Scentralizowana Wolność

Najnowszą propozycją rządu nakierowaną na poprawę funkcjonowania NGO w Polsce jest projekt ustawy o powołaniu Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, który we wrześniu został uchwalony przez Senat. Do Centrum mają zostać przeniesione środki z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich (FIO), które dotychczas były jednym z najpopularniejszych źródeł finansowania inicjatyw lokalnych – warsztatów artystycznych, projektów zwiększających zaangażowanie młodych ludzi w społeczeństwo obywatelskie czy też aktywizację osób starszych czy wykluczonych społecznie. Mimo ograniczonego budżetu (60 mln złotych) małe granty z FIO finansowały działania oddolne fundacji, stowarzyszeń i grup lokalnych w całej Polsce. Nowy twór miał w zamierzeniach być także operatorem Funduszy Norweskich (system grantów przekazywanych przez państwa spoza UE dla nowych państw członkowskich), lecz nie zgodził się na to rząd Norwegii.

Głównym celem powstania nowej instytucji jest – zgodnie z zapewnieniami strony rządowej – zwiększenie znaczenia sfery NGO, polepszenie współpracy między rządem a organizacjami pozarządowymi oraz zapewnienie transparentnego i sprawiedliwego podziału funduszy pomiędzy wszystkie organizacje. W rzeczywistości prace nad projektem na kluczowym etapie jego powstawania – dotyczącym zwiększania wpływu administracji na społeczeństwo obywatelskie – były ukrywane przed szerszą publicznością oraz większą częścią środowiska NGO. Uniemożliwiało to efektywne konsultacje projektu.

Trzecia droga

Wiele polskich organizacji pozarządowych obawia się rozwiązań proponowanych przez twórców Ustawy. Obecny kształt projektu Centrum jest krytykowany m.in. przez Helsińską Fundację Praw Człowieka oraz szereg polskich organizacji pozarządowych i ich związków, z Fundacją Batorego (obecny operator Funduszy Norweskich) i Ogólnopolską Federacją Organizacji Pozarządowych (OFOP) na czele. Łukasz Domagała, członek zarządu ostatniej z wymienionych organizacji, w rozmowie z Maglem komentuje: Dotychczas środki rządu na wspieranie inicjatyw lokalnych były dostępne dla organizacji pozarządowych w ramach Funduszu Inicjatyw Obywatelskich, który działał od 2005 r. Fundusz jest programem zarządzanym przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, natomiast te środki są teraz przenoszone do nowej instytucji i nie mamy informacji, na co zostaną przeznaczone, bo zapowiadana przez rząd Narodowa Strategia Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego dotychczas nie powstała.

Domagała szczególnie zwraca uwagę na inny tryb przekazywania funduszy dla organizacji, którego nie przewiduje ustawa o pożytku publicznym i o wolontariacie: Nowa forma będzie pozwalać dyrektorowi Centrum na przekazywanie środków bez procedury konkursowej i na podstawie wewnętrznych przepisów ustalonych właśnie przez samo Centrum. W praktyce daje to możliwość uznaniowego i mało przejrzystego dysponowania środkami publicznymi.

Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, kiedy niektóre organizacje z powodu swojego zaangażowania w działania strażnicze (ang. watchdog, czyli kontrola władzy m.in. przez występowanie o dostęp do informacji publicznej) czy przez zajmowanie się zagadnieniami niezgodnymi z wizją ideologiczną rządu – nie będą mogły liczyć na otrzymanie dotacji z Narodowego Centrum. Tego typu rozróżnienie jest szczególnie możliwe, jeśli weźmie się pod uwagę tekst preambuły, która została dodana do projektu Ustawy podczas ostatniego etapu prac: Państwo polskie wspiera wolnościowe i chrześcijańskie ideały obywateli i społeczności lokalnych, obejmujące tradycję polskiej inteligencji, tradycję niepodległościową, narodową, religijną, socjalistyczną oraz tradycję ruchu ludowego.

Tak jednoznacznie ujęta deklaracja odnośnie do wartości religijnych może budzić zastrzeżenia: Ustawa budzi wątpliwości dotyczące zgodności z Konstytucją RP m.in. przez to, że zawiera kontrowersyjną preambułę, w której następuje bezpośrednie odwołanie wyłącznie do religii chrześcijańskiej – w przeciwieństwie do samej Konstytucji RP, która mówi o wartościach uniwersalnych, wywiedzionych zarówno z chrześcijaństwa, jak i innych źródeł – zauważa Domagała.

Organizacja rządowa

Kolejnym elementem układanki związanej z jednostronnie ukierunkowaną polityką PiS w stronę sfery NGO jest Polska Fundacja Narodowa (PFN), a więc najnowszy twór fundacjopodobny powołany przez spółki Skarbu Państwa. Jej roczny budżet, planowany na 100 mln złotych, jest o 40 mln wyższy od wspomnianego Funduszu Inicjatyw Obywatelskich. Funkcjonowanie samej Fundacji na razie ogranicza się do przeprowadzenia kampanii przedstawiającej środowisko sędziowskie w negatywnym świetle – przez co można interpretować jej działania jako uzupełniające dla polityki Prawa i Sprawiedliwości wobec sądownictwa. Jak wskazuje Domagała: W latach 90. w Polsce istniały już fundacje Skarbu Państwa, w których niestety dochodziło do nieprawidłowości – przez co bardzo źle kojarzą się Polakom. Było to również powodem zmiany przepisów i obecnie Skarb Państwa nie może tworzyć fundacji. Obejściem tej zmiany jest powołanie do życia Polskiej Fundacji Narodowej przez spółki kontrolowane przez Skarb Państwa.

Złe praktyki

Problemy trzeciego sektora, a w tym też jego stosunkowo niski wpływ na życie polityczne kraju, występowały również przed rządami Prawa i Sprawiedliwości. Niemniej w czasie poprzednich kadencji organizacje pozarządowe miały aktywny wpływ na tworzenie aktów prawnych – tak jak przy ustawie o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie (2003 r.) czy nowelizacji ustawy o stowarzyszeniach (2015 r.). Zainteresowanie obecnych władz sferą NGO polega głównie na wzmożonej kontroli organizacji reprezentujących wartości odległe od linii politycznej i ideologicznej partii rządzącej.

Organizacje pozarządowe obawiają się polityki państwa, w której różnice ideowe wychodzą na pierwszy plan. Dotychczas fundusze były dostępne dla wszystkich organizacji, niezależnie od przynależności partyjnej czy deklaracji ideowej, a większość środowiska działała niezależnie od polityki. Na przestrzeni ostatnich 27 lat większość organizacji skupiona była na wykonywaniu misji niesienia pomocy innym – i w szerszym sensie budowaniu społeczeństwa obywatelskiego w Polsce – kończy Domagała.

Każdemu według…?

Wspomniany w tytule stan trzeci nawiązuje do broszury Czym jest stan trzeci? wydanej na krótko przed Rewolucją Francuską przez Emmanuela-Josepha Sieyèsa. Krytykowała ona m.in. ancien régime (fr. stare rządy) – sposób sprawowania władzy przez francuskiego monarchę i warstwę arystokracji, który pomijał potrzeby szerokich mas społecznych. Stan trzeci w ówczesnej Francji stanowiło ponad 96 proc. francuskiego społeczeństwa, w tym zarówno chłopi i mieszczaństwo, jak i osoby pracujące na niższych szczeblach administracji państwowej. Po Rewolucji Francuskiej, za rządów Napoleona dokonała się gruntowna zmiana podejścia do przyznawania stanowisk państwowych. Nowa zasada była oparta na merytokracji, a więc ocenie osób z racji ich umiejętności i faktycznej wiedzy. Reguła ta wpłynęła na dekonstrukcję nieefektywnego zarządzania arystokracji oraz uprzywilejowanych rodów.

Zaskakująco, ponad 200 lat później polski sektor trzeci boryka się z podobnymi problemami jak francuski stan trzeci – małą relewancją polityczną oraz w pewnym sensie kryzysem merytokracji. W środowisku, w którym wcześniej funkcjonowały polskie organizacje pozarządowe, opartym na otwartych konkursach, neutralności światopoglądowej oraz dużej decentralizacji – zasada ta była przestrzegana. Z czasem model zaczął też wspierać profesjonalizację działań NGO na polu pozyskiwania środków, zarządzania czy efektywności – a więc wszystkich tych aspektów, które w zasadzie nie będą potrzebne przy uznaniowym charakterze nowych przepisów. Rozwiązania wprowadzane w tej chwili przez nową ustawę prowadzą zatem do postępującej centralizacji i bliżej im ku rozwiązaniom funkcjonującym w przedrewolucyjnej Francji – swoistej powtórki z ancien régime.

Najbardziej rażące przypadki nadużyć wobec NGO:

Fundacja Autonomia

Niezapowiedziana z odpowiednim wyprzedzeniem kontrola, a następnie wypowiedzenie w grudniu 2016 – bez procedur i bez zachowania terminów – umowy dotyczącej projektu skoncentrowanego na przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, który był realizowany przez Fundację „Autonomia” z Krakowa. Oficjalnym powodem miały być naruszenia umowy projektowej w trakcie realizowanych działań, lecz nieoficjalnie mówi się o decyzji politycznej z racji zaangażowania Fundacji w działania antydyskryminacyjne i kwestie gender.

Centrum Praw Kobiet

Wstrzymanie przekazywania środków dla Fundacji Centrum Praw Kobiet (CPK), od 22 lat pracującej na polu przeciwdziałania przemocy domowej. Zaprzestanie wypłaty środków publicznych uzasadniono tym, że organizacja, prowadząc projekty skierowane do kobiet, dyskryminuje mężczyzn – a przez to nie może otrzymywać środków ministerialnych. Biura CPK w Gdańsku, Warszawie i Łodzi stały się też celem nalotów policji w październiku tego roku. Przypadkowo – jeden dzień po Czarnym Proteście.

Fundusz Azylu, Migracji i Integracji

Blokada środków Unii Europejskiej dla organizacji pozarządowych chcących pomóc migrantom i uchodźcom w ramach mechanizmu konkursowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji (FAMI). Od końca 2015 r. rząd Prawa i Sprawiedliwości blokuje wypłaty ze środków, najpierw przez unieważnienie konkursów, a w późniejszym czasie – przez nieogłaszanie wyników konkursów z połowy 2016 r. aż do października b.r. Jednocześnie prawicowa Fundacja Niezależne Media otrzymała nieproporcjonalnie wysoką dotację (6 mln złotych przeznaczono na stronę internetową) na rozpoczęcie działalności, z którą wcześniej nie była związana (ekologia).