Czas na biznes

Wśród studentów uczelni ekonomicznych, w tym SGH, panuje silne przekonanie o opłacalności pracy w różnego typu korporacjach. Jest to na pewno najpopularniejsza i najpewniejsza pod względem finansowym ścieżka kariery. Ale nie wszyscy chcą pójść tą drogą. Najlepszym dowodem na to są przedstawiane przez nas inicjatywy studentów i absolwentów SGH na stołecznym rynku startupowym.

Tekst: Małgorzata Pawińska

fot. zbiory prywatne – Projekt: Roślina

Projekt: Roślina

Wyobraźmy sobie dwóch studentów SGH – Alexa Bielickiego i Krzyśka Rzymana – którzy pasję do roślin i smacznej kawy zamierzają połączyć z zarabianiem pieniędzy. Tamka 37 jest wynikiem ich pracy i dążenia do realizacji marzenia o niezwykłym biznesie w stolicy. Urbanjungle w sercu Warszawy, jak sami o sobie piszą na Facebooku, to nowatorski projekt polegający na sprzedaży egzotycznych roślin. Zielone produkty wystawiane są przed klimatyczną kawiarnią STOR, w której znajdziemy niesamowite napary z kawowca parzone metodą cold brew. Polega ona na zalewaniu zmielonych ziaren zimną wodą, dzięki czemu kawa zyskuje więcej aromatu i smaku. Przytulnie urządzone miejsce, zielona oaza w sercu Warszawy oferuje także bogaty wybór słodkich przysmaków. Kreatywni absolwenci nie spoczywają na laurach i wciąż udoskonalają swój projekt, wzbogacając go o nowe elementy takie jak unikalny przewodnik po kawiarniach Varsavia ich autorstwa. Obracają się wciąż w tej samej tematyce i wynajdują dla niej nowe zastosowania, bo czyż kawa nie jest rośliną?

fot. pixabay.com

Pomady.pl

Teraz coś zupełnie z innej bajki. Bajki fryzjerskiej. Jej początki sięgają już XVIII w., kiedy pomady uchodziły za symbol wysokiego statusu społecznego. Jak się okazuje, czas nie wpłynął bynajmniej na spadek popularności tradycyjnych męskich środków pielęgnacyjnych. Odpowiadając na potrzeby rynku, młodzi studenci SGH – Adam Mendala i Mateusz Załubski – zdecydowali się otworzyć sklep z kosmetykami i akcesoriami do stylizacji włosów (na głowie i twarzy) mężczyzn. Wielu przedstawicieli brzydkiej płci, nie chce już być postrzeganych jako mniej zadbana część społeczeństwa, toteż coraz więcej uwagi przeznacza nienagannemu wyglądowi. Pomysł startupu wydaje się więc strzałem w dziesiątkę. Młodzi przedsiębiorcy oferują w ramach swojej działalności także porady dotyczące zakupu pomad. Wiedzą, w jaki sposób dobrać produkt tak, aby jak najlepiej odpowiadał potrzebom wymagającego klienta. Pośród dużej konkurencji na rynku, projekt ten zdecydowanie wygrywa jakością obsługi. Jest doskonałym przykładem na to, że studenci SGH umieją poradzić sobie nawet w niestandardowym segmencie rynku.

fot. pixabay.com

Asante Bamboo Bikes

To jeszcze jeden z cyklu biznesów „nieprawdopodobne, a jednak”. Igor Pielas, absolwent SGH, postanowił wykorzystać ogólnoświatowy trend zdrowego stylu życia i stworzył bambusowe bicykle, które ważyły od 11 do 12 kg, zatem były lżejsze od tradycyjnych i do tego przyjazne środowisku. Użycie bambusa jako surowca produkcyjnego nie powodowało wielkich strat w ekosystemie, ponieważ drzewo to występuje na pięciu kontynentach. Co ciekawe absolwent SGH nawiązał współpracę z Ghaną, w której produkowane są drewniane rowery. Społecznie odpowiedzialny biznes miał zapewnić mieszkańcom Afryki pracę, która byłaby dla nich cennym źródłem utrzymania. O atrakcyjności bambusowych pojazdów decydowała także ich unikalność – każdy powstały rower w mniejszym lub większym stopniu różnił się bowiem od poprzedniego. Biznes teoretycznie z przeszłości (przedsiębiorstwo zakończyło działalność), ale jednak na tyle inspirujący, że warty zapamiętania.

fot. zbiory prywatne – Ethical MANO

Ethical MANO

Podróże i poznawanie nowych kultur to dosyć popularne hobby. Jednak wyłącznie nieliczni są w stanie z lokalnej tradycji zrobić biznes i wywrócić swoje życie do góry nogami, uciekając na drugi koniec świata. Oliwia Lewandowska oraz Karolina Smakosz, podziwiając piękno Ameryki, poznały kobiety zajmujące się wyrabianiem przedmiotów z wełny alpak. Polki wróciły do ojczyzny, ale nie na długo. Zabrały ze sobą ostatnie pieniądze i postanowiły powrócić do Ameryki, aby od lokalnych rzemieślniczek nauczyć się fachu, po czym sprzedawać powstałe produkty na całym świecie. Wierzą, że ich startup może zapewnić stały dochód lokalnej ludności Andów, a produkty mogą kosztować niemalże tyle samo, co towary z sieciówek. Konkurencyjność cen chcą osiągać poprzez ograniczenie kosztów tradycyjnego marketingu oraz rezygnację z inwestycji w sklepy stacjonarne. Studentki udowadniają, że warto czasami dla własnego pomysłu poświęcić wszystko i stworzyć coś naprawdę oryginalnego.

fot. pixabay.com

KanarekApp

Smog jest zjawiskiem, które niewątpliwie szkodzi zarówno nam, jak i całemu środowisku. Łatwo na niego narzekać, trudno jest się nim zainspirować i wykorzystać do rozwinięcia własnego projektu. Zadanie to udało się Michałowi Tajchertowi, który podczas świąt Bożego Narodzenia spontanicznie postanowił stworzyć aplikację pokazującą poziom zanieczyszczenia powietrza miast w Polsce. Zrobienie pierwszej wersji zajęło mu raptem trzy dni. Nie jest to jedyna taka aplikacja, ale zdecydowanie odznacza się największą dokładnością. Pobiera dane z GIOŚ, Airly, LookO2 i kilku mniejszych organizacji i firm, które łącznie dysponują ponad 900 stacjami. Stanowi to największy zbiór takich danych w Polsce. Dane pobierane są co 10–15 min. z każdej stacji i trzymane na własnym serwerze. Takie rozwiązanie umożliwia błyskawiczne działanie aplikacji i kontrolę nad danymi. Najważniejsze jednak, że jeśli serwery np. GIOŚ-u padną, to aplikacja nadal działa tak samo szybko, a nie zawiesza się, jak to często dzieje się w przypadku innych tego typu rozwiązań.