Studencka ruletka

Niewielu studentów wypowiada się z uznaniem o Uniwersyteckim Systemie Obsługi Studentów, szerzej znanym jako USOS. Co więcej, żarty o nim stały się już elementem uniwersyteckiego folkloru, a studenci często prześcigają się w opowieściach, kto z nich przeżył największy koszmar. Warto jednak zastanowić się, na ile to wina samego systemu.

graf. Marcin Czajkowski

System informatyczny, który w niektórych miejscach Uniwersytetu Warszawskiego funkcjonuje już od 17 lat, nie był jednocześnie wprowadzony na wszystkich wydziałach. Jako pierwsi mogli z niego korzystać studenci chemii, fizyki czy matematyki. Dopiero z czasem kolejne jednostki przekonywały się o konieczności wdrożenia systemu informatycznego, który objąłby swoim działaniem jak najwięcej sfer życia uczelni. Dzięki temu studiujący mogą cieszyć się wieloma udogodnieniami, takimi jak internetowe składanie podań, brak indeksów czy zdalna rejestracja na zajęcia. Niestety mimo tylu niewątpliwych zalet, w obliczu wielu pojawiających się problemów łatwo jest zapomnieć o korzyściach płynących z korzystania z USOS-a.

Co wydział, to USOS

Ze względu na to, że na Uniwersytecie system nie był wprowadzany równocześnie, te wydziały, na których pojawił się na samym początku, nadal mają swój własny, odrębny od uczelnianego USOSweb (jest to jedyna część systemu, do której przeciętny użytkownik ma dostęp). Na ogół nie stanowi to dużego problemu – korzystanie z wydziałowego USOSwebu prawie nie różni się od obsługi tego centralnego.

Problem pojawia się w przypadku niektórych osób studiujących na dwóch różnych wydziałach albo w ramach studiów międzywydziałowych. Tacy studenci, aby ułożyć sobie plan, muszą się rejestrować w trzech miejscach – w centralnym oraz wydziałowym USOSwebie, a także w USOS UL (serwis Uniwersyteckie Lektoraty, szerzej znany jako „rejestracja żetonowa”), przez który można zapisywać się na lektoraty, wychowanie fizyczne i zajęcia ogólnouniwersyteckie. Nic więc dziwnego, że szczególnie pierwszoroczni studenci czują się w tym wszystkim zagubieni. Sytuacji nie ułatwia fakt, że władze poszczególnych wydziałów nie współpracują ze sobą. Co roku powtarza się sytuacja, że na jednym wydziale nie zostały podane jeszcze proponowane grupy ani godziny zajęć, a na drugim już musimy wybierać. Jeszcze zabawniej jest, kiedy dochodzą OGUN-y, wf-y czy lektoraty. Wtedy praktycznie na chybił trafił zapisujemy się na nie, modląc się, żeby nie okazało się, że mamy wtedy zajęcia – opowiada Joanna, studentka trzeciego roku ekonomicznych studiów międzywydziałowych.

Koszmar przyszłych prawników

Jednym z wydziałów, którego studenci głośno narzekają na USOS, jest Wydział Prawa i Administracji. Nic dziwnego, patrząc na to, że rejestracje nie działają tam z godną podziwu powtarzalnością. Zazwyczaj równo z wybiciem wyznaczonej godziny czekającym przed komputerami studentom wyświetla się komunikat o błędzie systemu, który może pokazywać się bardzo długo. Co więcej, w czasie gdy większość studentów bez powodzenia stara się odświeżyć stronę, zdarza się, że niektórym system na chwilę zaczyna działać – jeśli ktoś ma pecha, kiedy wreszcie system ruszy także u niego, wszystkie miejsca w popularnych grupach są już dawno zajęte.

Choć można powiedzieć, że problemy z rejestracją na WPiA stały się codziennością i coraz rzadziej budzą wielkie emocje, to pod koniec zeszłego roku, podczas rejestracji na zajęcia obowiązkowe dla poszczególnych roczników, udało się pobić rekord – do narzekania na USOS, oprócz studentów, dołączył również sam dziekan, prof. Tomasz Giaro, i skierował list otwarty do rektora Uniwersytetu. Kilkanaście rejestracji dla studentów kierunku Prawo (…) nie mogło odbyć się zgodnie z przewidzianymi zasadami, ze względu na wciąż występujące problemy z serwerami lub problemy w oprogramowaniu. Wydaje się, że w XXI wieku, na najlepszym Uniwersytecie w Polsce, takie rzeczy nie powinny mieć miejsca – pisał. Bezpośredni język listu dobrze oddaje panującą w tamtym momencie atmosferę na wydziale. Studenci, którzy nie mogli ułożyć choćby przyzwoitego planu zajęć, starali się całą sytuację obrócić w żart – szkoda, że taki, który mało kogo śmieszył. Dopiero dziekan w liście wyraził to, co większość mówiła jedynie w rozmowach ze znajomymi: Mając na uwadze znaczące środki wypracowane przez Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego i corocznie przekazywane do budżetu centralnego, wydaje się, że Studenci naszego Wydziału powinni mieć zagwarantowaną profesjonalną obsługę ze strony administracji uniwersyteckiej. Czy w takim razie jest szansa, że w przyszłości coś zmieni się na lepsze?

W poszukiwaniu rozwiązania

Najprostszym rozwiązaniem w przypadku problemów z rejestracją „kto pierwszy, ten lepszy” jest używanie innych metod rejestracji, które nie są tak wrażliwe na obciążenia – zauważa dr Janina Mincer-Daszkiewicz, pełnomocnik dziekana wydziału MIM ds. rozwoju USOS-a. Niestety historia wydziału pokazuje, że inne sposoby również budziły liczne kontrowersje, tak jak na przykład funkcjonujący do niedawna system preferencji, w którym student układał różne wersje planu zajęć, a system przydzielał go tam, gdzie były wolne miejsca. Choć pozornie założenia tej metody były dobre, rzadko zdarzało się, by powstały plan odpowiadał potrzebom układającego. Również propozycjom, aby premiować studentów z lepszą średnią i dawać im pierwszeństwo zapisu, nie udało się zyskać szczególnej popularności, jako prowadzącym do różnicowania praw studentów ze względu na ich wyniki w nauce.

Mimo takich przeszkód władze wydziału starają się podjąć kroki mające na celu poprawę sytuacji i próbują wzorować się na innych polskich uczelniach. Uniwersytet Jagielloński już wcześniej przestawił się na nowy tryb rejestracji, który swoimi zasadami odrobinę przypomina system „kto pierwszy, ten lepszy”, ale równocześnie pozwala odrobinę rozładować ruch. Jest to zasada rejestracji w mikroturach. Tura trwa przez 15 minut, przez ten czas system zbiera zgłoszenia studentów, a potem w ciągu następnej minuty podejmuje decyzje o przydziale ich do konkretnych grup. Potem cały proces się powtarza. Wiem, że WPiA UW przymierza się do tego, aby tego modułu użyć przy rejestracji na egzaminy w sesji zimowej – tłumaczy dr Mincer-Daszkiewicz.

Gdzie tkwi błąd

Od problemów z samym systemem informatycznym należy odróżnić te wynikające z nieprzemyślanego działania pracowników uniwersyteckich. Nie można przecież winić systemu za to, że plan zajęć zmienia się po raz piąty w ciągu dwóch tygodni lub że jest problem z rozliczeniem roku, ponieważ jeden z prowadzących przez sześć miesięcy nie wpisał oceny z zaliczenia. Również to, że miejsca na najpopularniejsze OGUN-y czy wf-y rozchodzą się w ciągu paru sekund, nie jest winą systemu informatycznego, a raczej wynika z przyjętej przez władze uniwersyteckie polityki. Czy jest to najbardziej sprawiedliwa forma zapisu na przedmioty? Kilka razy zdarzyło mi się nie dostać się na wymarzone zajęcia tylko dlatego, że byłem zbyt daleko od routera. Kiedy studiuje się lingwistykę stosowaną, trudno jest dobrać lektoraty i OGUN-y tak, by pasowały do planu, więc porażka w rejestracji może oznaczać poważne problemy – opowiada Mikołaj.

Inną bolączką jest to, że w USOS-ie brakuje często podstawowych informacji o przedmiotach. Na stronie wiszą sylabusy sprzed pięciu lat, brakuje określenia formy zaliczenia zajęć, spisu wymaganych lektur lub wpisany jest niewłaściwy prowadzący. A przecież żeby rozwiązać te problemy, nie potrzeba wiele – wystarczyłaby odrobina uwagi i staranności ze strony dziekanatów oraz samych prowadzących. Najbardziej absurdalna sytuacja wyniknęła, kiedy w USOS-ie zapomniano wspomnieć, że grupa realizuje program po angielsku. Prowadząca zachowała się bardzo w porządku i pozwoliła przychodzić na zajęcia do jej innych, polskich grup, ale niestety nie pasują mi one zupełnie do planu – dodaje Katarzyna, studentka na WPiA.

Również studenci psychologii mają powody, aby okazywać niezadowolenie. Kryteria rejestracji na fakultety są jednymi z najmniej przejrzystych na całym Uniwersytecie. Najpierw student wybiera interesujące go zajęcia (najczęściej jest ich znacznie więcej niż potrzeba do zaliczenia etapu), potem prowadzący dokonują selekcji kandydatów. Kryteria dokonywania wyboru są nieokreślone i zależą wyłącznie od prowadzącego. Czasem następuje to losowo, kiedy indziej brany jest pod uwagę tryb studiów lub rok, niekiedy nazwisko albo prywatne preferencje wykładowcy. Zdarza się, że z paru wybranych zajęć student dostaje się na zaledwie dwoje – tłumaczy ten system student trzeciego roku.

Co więcej, czasem błędy, które wyglądają jak czysto informatyczny problem, swoje źródło mogą mieć w czynnościach użytkowników systemu. Rejestracja może się nie udać również przez działania dziekanatów. Na przykład po tym, jak do systemu USOS wprowadzone zostają przedmioty, dane te muszą przemigrować do USOSweba – to tam uruchamiana jest rejestracja. Jeśli w tym samym momencie pracownicy zaczynają manipulować przy ofercie, na przykład usuwając grupy albo zmieniając w trakcie ich liczebność, zapisy mogą się nie powieść – zauważa dr Mincer-Daszkiewicz.

Wydaje się, że szukanie powodów, dla których USOS nie funkcjonuje na Uniwersytecie tak, jak powinien, jest trudnym zadaniem, którego efektów nie zobaczymy od razu. System informatyczny to nie jest młotek, że albo ma trzonek przyczepiony i wtedy jest sprawny, albo ma trzonek odczepiony i jest niesprawny – komentuje dr Mincer-Daszkiewicz. USOS jest naprawdę bardzo dużym oprogramowaniem i powodów występowania błędów może być wiele. Perspektyw na gruntowną reformę systemu informatycznego jak na razie nie widać – studentom pozostaje przyzwyczaić się do tego, jak działa i wykorzystywany jest USOS, a także nauczyć się z nim żyć.