Witaj w domu

Istnieje wiele stereotypów dotyczących akademików – że panuje w nich ciągły nieład lub że nie da się tam uczyć w ciszy i spokoju ze względu na nieustające imprezy. Warto zwerfykować te przekonania.

Najczęściej wybierane przez studentów możliwości zakwaterowania w Warszawie to wynajem pokoju bądź mieszkania lub wnioskowanie o miejsce w akademiku. Niewątpliwie z mniejszym wydatkiem wiąże się wybór drugiej opcji, dlatego spora liczba osób decyduje się właśnie na nią. Naturalne są jednak obawy młodych ludzi opuszczających dom rodzinny. Niemalże każdy słyszał w swoim życiu przeróżne historie o tym, co dzieje się w akademikach. Opowieści zasłyszane od starszego rodzeństwa, kolegów bądź przeczytane w internecie przyprawiają przyszłych mieszkańców o zawrót głowy. Nasuwają się im setki pytań i wątpliwości – czy aby na pewno życie w domu studenckim jest dla nich?

Realia mieszkaniowe

Uniwersytet Warszawski ma sześć akademików. Dysponują one ponad 2 500 miejscami i są rozlokowane w czterech różnych dzielnicach: na Ochocie (Dom Studenta nr 1 „Muchomorek”, DS 2 „Żwirek”, DS 6 „Radomska”), na Pradze (DS 3 „Kic”), w Śródmieściu (DS 4 „Zamenhof”) oraz na Mokotowie (DS 5 „Smyczkowa”). Miesięczne opłaty za miejsce w akademiku wahają się od około 300 zł do około 600 zł w zależności od rodzaju pokoju. W większości są przeznaczone dla dwóch lub trzech osób, jednoosobowych jest znacznie mniej i kosztują one nieco więcej. Nieliczne z nich mają również własne łazienki. W niektórych akademikach problemem jest zbyt mała liczba kabin prysznicowych, co czasem powoduje kolejki. Większy powód do narzekań to jednak kuchnie – odwieczny bałagan pozostawiany często przez tych mniej dbających o porządek frustruje pedantyczne osoby. Natomiast zbyt mała liczba kuchenek powoduje, że nie każdy ma możliwość codziennie przyrządzić sobie coś ciepłego na obiad. Denerwowałam się, kiedy kuchnia przypominała śmietnik i zamiast normalnego obiadu zamawiałam pizzę – wspomina Aleksandra, była mieszkanka akademika „Smyczkowa”. Kolejna rzecz, którą przydałoby się usprawnić, to szybkość internetu. Wszyscy, którzy mieli okazję korzystać z USOS-a, wiedzą, jak ważna jest w tym przypadku działająca bez zarzutów sieć.

Choć mieszkańcy akademików długo mogliby wymieniać ich wady, nie brakuje także pozytywnych stron. Można do nich zaliczyć przystosowanie budynku do potrzeb osób niepełnosprawnych – w każdym z nich są windy i podjazdy dla wózków. Najbardziej przyjazny dla takich studentów jest akademik na Muranowie. Oprócz podjazdów dodatkowo znajdują się tam oddzielne, duże windy, osobne większe pokoje połączone z niewielką kuchnią i łazienką, które dla większego komfortu położone są na parterze lub niższych piętrach. Mieszkańcy akademików cenią sobie również tak zwane pokoje cichej nauki, gdzie nic nie zakłóca spokoju pilnym studentom. Oderwanie się od nauki oraz możliwość aktywnego spędzenia czasu zapewniają sale, w których stoją stoły do ping-ponga oraz siłownie. Poczucie bezpieczeństwa zapewniają natomiast kamery umieszczone wszędzie oprócz pokojów i łazienek. Z relacji Michała, jednego z mieszkańców akademika na Muranowie, dowiadujemy się, że w pokojach zainstalowano głośniki. Jeżeli ktoś na przykład gotuje i włącza się system przeciwpożarowy, to recepcjonista informuje o tym całe piętro przez głośnik, podaje numer pokoju i każe go wywietrzyć. Komunikaty są dość głośne i czasami mogą wystraszyć, ale jest to dawka „terroru” do zniesienia.

Mit o imprezach

Wyobrażenie, że życie w akademiku jest jedną wielką imprezą, nie jest prawdziwe. Dla niektórych może być to powodem do rozczarowania, dla innych – do odetchnięcia z ulgą. Studenci chodzą na zajęcia, znaczna część również pracuje, więc brakuje czasu na nieustającą zabawę. Rozrywkowa atmosfera zależy od okresu roku akademickiego. Przed sesją i w jej trakcie panuje zazwyczaj cisza i spokój – wszyscy zaszywają się w swoich pokojach i pilnie się uczą. Poza tym okresem nastrój staje się dużo bardziej swobodny, młodzi ludzie gromadzą się grupkami na korytarzach, rozmawiając, nierzadko przy alkoholu, którego picie na terenie akademika nie jest zakazane w regulaminie. W weekendy natomiast mieszkańcy często organizują imprezy – nie ogólnoakademikowe, a prywatne, we własnych pokojach, i zapraszają znajomych studentów, a także nieznajomych, którzy chcą się dołączyć. Łatwo się domyślić, że w te dni cisza nocna nie jest przestrzegana. Nie wynikają z tego powodu większe komplikacje – w przypadku, gdy któremuś ze współlokatorów przeszkadza hałas, jest zmęczony albo musi rano wstać, zazwyczaj nie ma problemu, by zawrzeć kompromis. Wtedy zabawa może przenieść się do innego pokoju. Niekiedy także za zgodą kierownictwa akademika organizowane są comiesięczne imprezy tematyczne w sali bankietowej – np. w grudniu można przeżyć w ten sposób świetną i bez wątpienia niezapomnianą zabawę sylwestrową.

Przybysze

Warto wspomnieć, że znaczną część mieszkańców akademików stanowią obcokrajowcy, w tym osoby przyjeżdżające w ramach programu Erasmus. Dwa lata temu w Domu Studenckim „Muchomorek” Polacy stanowili jedynie 30 proc. wszystkich mieszkańców. Dzięki temu da się w nim zaobserwować różnice kulturowe. Najliczniejszą grupą obcokrajowców są Ukraińcy i Rosjanie. Według polskich studentów najchętniej przebywają w swoim towarzystwie, jednak utrzymują przyjazne stosunki z Polakami. Ponieważ wielu obcokrajowców pochodzi z krajów, gdzie więzi rodzinne oraz przywiązanie do własnego narodu są niezwykle silne, manifestują swoją przynależność do ojczyzny, stwarzając sobie namiastkę domu. Wywieszanie w pokoju ojczystej flagi, puszczanie muzyki pochodzącej z rodzimych stron wskazują na tęsknotę za odległym domem. Można również zauważyć osoby pochodzące między innymi z Japonii, Turcji, Brazylii, Niemiec, Hiszpanii oraz Włoch. Obywatele dwóch ostatnich krajów są wierni swojej tradycji popołudniowej sjesty i oddają się podczas tych kilku godzin odpoczynkowi. Wspomniane różnice kulturowe da się poczuć i zasmakować kuchni – poznać potrawy i sposób ich przyrządzania odrębny dla każdej części świata.

Mimo że stanowią pewną wyodrębnioną od większości wyspę kulturową, studenci z zagranicy wciąż jednak należą do akademickiej wspólnoty. Również osoby zupełnie z zewnątrz, niebędące studentami, mają możliwość spędzenia nocy w domu studenckim. Rodzina lub znajomi mogą raz w miesiącu gościć u stałego mieszkańca w pokoju. Zgodę na to wyrazić musi administracja oraz współlokator. Najbliższa rodzina ma prawo do noclegu bezpłatnie, znajomi – za niewielką opłatą. Noc w akademiku można przeżyć jednak nawet nie mając żadnych związków ze środowiskiem studenckim, bowiem w niektórych z nich część pokojów funkcjonuje jako pokoje hotelowe wynajmowane w korzystnej dla większości zainteresowanych cenie. Z reguły nie stanowi to problemu dla studentów, chociaż w historii akademików zdarzały się bardzo nieprzyjemne, wręcz niebezpieczne sytuacje tym spowodowane. Mniej więcej trzy lata temu w akademiku „Smyczkowa” kilku nietrzeźwych pracowników budowy zaczęło chodzić w nocy po korytarzach. Kiedy natrafili na otwarty pokój zajmowany przez studentki, próbowali wejść im do łóżek. Na szczęście dzięki głośnej reakcji jednej z nich natychmiast została wezwana policja, po czym nieproszeni goście zostali wyprowadzeni z budynku.

Wspólnota

Jedną z najistotniejszych cech życia w akademiku jest panująca tam atmosfera – a jej nie sposób krytykować. Studenci tworzą jedną wielką wspólnotę – przeważnie mogą liczyć na wzajemną pomoc, począwszy od pożyczenia cukru, a skończywszy na wsparciu w trudniejszych sytuacjach i kryzysach życiowych. Starsi studenci gotowi są pomagać młodszym w procesie adaptacji do nowych warunków, a także udzielać cennych wskazówek dotyczących przedmiotów, wykładowców i egzaminów oraz informacji o tym, co ich czeka w następnych latach studiów. Również personel – recepcja, ekipa sprzątająca, pracownicy administracji oraz konserwatorzy – stara się sprzyjać studentom, choć zależy to od nastroju pracujących tam osób. W niektórych akademikach relacje między mieszkańcami a pracownikami są dość sztywne, w innych natomiast personel bardzo przyjaźnie odnosi się zarówno do studentów, jak i do siebie nawzajem.

Studenci mieszkający w akademikach często są pozytywnie zaskoczeni tym, że stwarzają one przestrzeń do nauki oraz nie trwa w nich ciągła impreza. Warunki mieszkaniowe nie są spartańskie, jak się tego spodziewali na podstawie krążących legend – można w nich swobodnie funkcjonować. Wprawdzie różnice charakteru mieszkańców powodują izolowanie się niektórych z nich, ale większość integruje się z powodzeniem. Czasem nawet żałują przeprowadzki do mieszkań, głównie ze względu na wytworzone poczucie wspólnoty z innymi studentami z akademika. Karolina, była mieszkanka akademika „Smyczkowa”, mówi: Poznałam tam mnóstwo ludzi, z którymi do tej pory się przyjaźnię i ciągle się widujemy. Studenci, którzy zaznali życia w akademiku, zyskali niezapomniane chwile, a przede wszystkim przyjaźnie na lata.