Do góry nogami – 169 (SGH)

W tym numerze nie napiszemy o tym, że część wykładów w SGH ponownie okazała się zajęciami-widmo ani o tym, że niektórzy studenci mieli niepowtarzalną okazję obejrzeć inaugurację swoich studiów na telewizorze w Zielonej Gęsi, bo ochrona nie wpuściła ich do Auli Głównej.

Samorząd ponownie stanął na wysokości zadania i zapewnił społeczności akademickiej liczne rozrywki w postaci wyborczych inb. Także komisja wyborcza postanowiła czerpać wzorce od najlepszych i wzięła przykład z Maćka Musiała, który swojego czasu chwalił się na Facebooku arkuszem maturalnym. Komisja poszła o krok dalej i postanowiła podzielić się ciekawostkami z kart do głosowania, które według regulaminu powinny bezpiecznie spoczywać w urnie do zakończenia wyborów. Zasady są po to, żeby je łamać, ale Redaktor Nieodpowiedzialny radzi zainteresowanym, by mieli się na baczności – człowiek o dwóch imionach już zapowiada pozew. Wskazówka: żadne z nich nie brzmi „Marek”.

Demokracja ma się zresztą dobrze nie tylko podczas liczenia głosów. W tegorocznych wyborach wziął udział cały jeden blok (i kilku niezależnych niedobitków). Aż dziw, że nieco ponad 7 proc. proc. studentów pofatygowało się do urn. Przeliczył się ten, kto miał nadzieję na frekwencję wyższą niż odsetek zrealizowanych postulatów poprzedniej ekipy, który wyniósł zawrotne 13,(63) proc. Te skrupulatne wyliczenia umożliwiło podsumowanie pewnego kandydata na senatora, któremu wybory weszły za mocno i postanowił zdyskredytować rywala z obecnej ekipy rządzącej. To, że przy okazji obraził połowę swojego bloku to doprawdy szczegół. A kto pod kim dołki… ten wiadomo co.

Żeby nie było – Samorząd odnosi także sukcesy. Tegoroczne kalendarze akademickie pojawiły się nadzwyczaj wcześnie, w dodatku w towarzystwie darmowych kart do gry, smyczy i przeterminowanych wafli, które pamiętają czasy wyborów rektorskich w maju 2016 r. Czyżby kandydaci do Rady i Senatu zdecydowali się użyć bomby biologicznej w celu eliminacji konkurencji?

Grozą powiało także w szeregach kadry akademickiej. Śmieszny pan ze stocka najpierw odebrał wysokie odznaczenie z rąk prezydenta, a niedługo potem to jemu odebrano zatrudnienie. Co ciekawe, miało to związek z wkroczeniem nagrodzonego w (obniżony) wiek emerytalny. Podsumowując: ta sama prezydencka ręka podpisała i list gratulacyjny, i „wyrok” na etat.

Szczęśliwe kończymy sezon łowiecki (czyt. rekrutacje do organizacji). W tym roku większość postawiła polować na świeże mięso, stosując argument, że proces rekrutacji to bułka z masłem. Jedna organizacja posunęła się w tym celu nawet do stworzenia filmiku, który przekonuje, że pięć stopni rekrutacji to wcale nie jest skomplikowana ścieżka. Ciekawe, skąd tyle troski. Nowy narybek jest coraz głupszy i potrzebuje dodatkowych tłumaczeń czy nadeszły chude lata? Oby obyło się bez przechodzenia na dietę.

W naszej ukochanej Wielkiej Różowej nierzadko daje się słyszeć narzekania na staromodny sposób prowadzenia zajęć i niedobór nowoczesnych pomocy dydaktycznych. Ostatnio w mury SGH zawitał jednak powiew świeżości – Redaktor Nieodpowiedzialny przypuszcza, że jego źródło znajduje się w którejś ze świeżo wyremontowanych toalet.

No votes yet.
Please wait...