Do góry nogami – 168 (UW)

Witajcie w świecie absurdów, czyli na naszej kochanej Alma Mater, najlepszej uczelni w Polsce. Tak przynajmniej mówią. Redaktor Nieodpowiedzialny postanowił przedstawić wam krótki przewodnik, jak przeżyć w tej dziczy, a nie: wróć, w szkole wyższej kształcącej elitę intelektualną narodu.

Jeżeli jesteś nieszczęśliwcem, którego los rzucił daleko od Kampusu Głównego i jego dobrodziejstw (np. braku przejazdu i przejścia Krakowskim Przedmieściem 10 każdego miesiąca), możesz przynamniej cieszyć się kolejką na stołówce biologicznej większą niż do słynnej AÏOLI. Redaktor Nieodpowiedzialny radzi wygospodarować sobie dwa okienka w planie. Dowiedz się, czym jest walka gatunku o przetrwanie w praktyce!

Możesz też wrócić na Kampus Główny i zajść do Instytut Archeologii, żeby skosztować ponoć sławnych potraw z ich kawiarenki. A przy okazji wyskoczyć naprzeciwko do Instytutu Historycznego i zrobić ksero (oczywiście po odczekaniu swoich 30 minut w kolejce). Warto też zapisać się tam na OGUN-y (ale to dopiero w przyszłym semestrze – w tym pewnie przegapiłeś rejestrację), na które wszyscy się zapisują, ale nikt nie chodzi i zdaje. Magia!

Nie warto natomiast ustawiać się w kolejce do dziekanatu psychologii. Wiadomo, że nie wyjdziesz z tym, co chciałbyś, tylko z płaczem. Podstemplować legitymację? Kpina! Pomoc studentowi w sekretariacie do spraw studentów, no chyba nie! Historyczna lokalizacja zobowiązuje!

Warto jednak udać się pod budynek Polonu – jak głosi plotka, studenci WPiA stojący w kolejce do swojego dziekanatu właśnie tam łapali najlepsze darmowe wi-fi! Na Polon marsz! Bo na WPiA Redaktor Nieodpowiedzialny nie poleca.

Najlepiej jednak wejść do budynku MiM-u, wita tam bowiem ekran z errorem Windowsa. Error, zaczynasz studia na UW, czy jesteś pewien? Możesz jeszcze anulować swoją decyzję. Jeżeli jednak kontynuujesz, Redaktor Nieodpowiedzialny wita i cytuje klasyka: porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy wchodzicie.